trener mentalny

Gdy pytam potencjalnych klientów, jak wyobrażają sobie pracę z trenerem mentalnym lub coachem, bardzo często słyszę odpowiedź: “będziesz mnie dopingować, motywować do działania choćby nie wiem co”. Odpowiadam wtedy: “Okej. A czy to jest właśnie to, czego ode mnie oczekujesz?”. Odpowiedź może zaskoczyć.

Od czego jest trener mentalny

Do tej odpowiedzi za chwilę wrócę. Wyjaśnijmy najpierw tytułowe hustle (pisałam o tym trochę w poście o prawie do odpoczynku). Hustle to filozofia działania pomimo wszystko. A tak dokładniej – zapieprzu, niezależnie od tego, czy Ci się chce, czy nie, czy masz siły, czy nie.

I bardzo często takie jest wyobrażenie trenera mentalnego. Tak jak trener personalny na siłowni czy trener sportowca dopinguje go do jeszcze jednego okrążenia, jeszcze jednego powtórzenia ćwiczenia, jeszcze szybszego biegu, tak trener mentalny czy coach powinien motywować do działania nawet, jeśli Ci się nie chce, powinien zachęcać Cię do wychodzenia ze swojej strefy komfortu i niepoddawania się. Powinien rozliczać z wyników i wymagać od klientów coraz więcej i więcej. Prawda?

Dla mnie nieprawda. Dlaczego?

Bo gdy pytam Klientów, czy tego właśnie ode mnie oczekują, rzadko kiedy słyszę “tak”.

Słyszę za to: “Potrzebuję zrozumienia”, “potrzebuję kogoś, kto spojrzy na mnie jako całość, weźmie pod uwagę moje możliwości, mocne strony, ale też słabe strony”, “potrzebuję kogoś, kto będzie mnie wspierał, podawał rękę, gdy trzeba, ale nie ciągnął za sobą na linie” (kocham takie metafory!).

I właśnie tak to widzę. Według mojej filozofii trener mentalny jest od towarzyszenia, wspierania i słuchania klienta, by jak najlepiej mu służyć. Trening mentalny to nie zarzynanie siebie, by osiągnąć cele za wszelką cenę, ale lepsze poznanie siebie i swoich możliwości. To stopniowe osiąganie mistrzostwa… w byciu sobą. Nie uważam, że powinnaś się na siłę zmieniać. Wolę za to pokazać Ci, że masz w sobie wiele dobrego i pomóc Ci działać z tym, co już masz.

Trening mentalny to nie “pot, krew i łzy”, ani bezlitosne zarzynanie siebie dla lepszych efektów. Ćwiczymy się przede wszystkim w lepszym poznaniu siebie i swoich możliwości.

Czy jako trener mentalny nie namawiam do większego wysiłku?

A no właśnie. Czy pomimo tego co napisałam nie jest tak, że jakoś wyciągam Klientów do góry? Nie zachęcam ich, by sięgali po więcej? By robili więcej i szybciej? By przełamywali własne bariery?

Robię to. Ale tylko wtedy, gdy Klient tego chce.

Jeśli Klient mi mówi, że już od dawna nosi w sobie dość kontrowersyjny pomysł na post na Facebooku, tylko trochę się boi, coś go blokuje – to chwilę rozmawiamy o tych blokadach, a potem proszę, by właśnie w tej chwili wyciągnął telefon i napisał post. Uspokajam, że nie będziemy go jeszcze publikować, niech tylko napisze. I co? Potem sam go publikuje, bo jest z niego dumny.

Gdy Klientka chce zacząć nagrywać story na Instagramie, proszę ją, by wyciągnęła telefon i zrobiła to właśnie teraz. Story można nagrywać i po sto razy przed publikacją, więc w razie błędu zrobimy powtórkę. I w ten sposób przełamuje się – publikuje swoje pierwsze story. W bezpiecznych, testowych warunkach. Wie, że nie musi tego publikować, ale zazwyczaj sama chce.

Co ja robię? Ja tylko lekko popycham, gdy widzę, że ktoś chce iść w jakimś kierunku. Nie naciskam, nie ciągnę na siłę. Dmucham tylko trochę wiatru pod skrzydła, które już klientowi dawno wyrosły 🙂

Trener mentalny pracuje też nad wewnętrznym spokojem

To, że popycham, towarzyszę, motywuję nigdy nie będzie dla mnie znaczyło, że zachęcam kogoś do hustlowania. Uważam, że na dłuższą metę jest to szkodliwe podejście. Jasne, zdarzają się takie momenty w życiu przedsiębiorcy, że ciśnie się ile wlezie (np. kampania sprzedażowa). I do takich spinek raz na jakiś czas nasz organizm jest przystosowany. Kiedy jednak cały czas jesteśmy w napięciu, ciśniemy do przodu, nie dajemy sobie chwili odpoczynku – prędzej czy później coś nam się posypie. Zdrowie, relacje, samopoczucie… 

W treningu mentalnym bardzo ważnym elementem, nad którym pracujemy, jest wewnętrzny spokój. Wewnętrzny spokój, czyli akceptacja siebie, akceptacja przeszłości, równowaga, radzenie sobie ze stresem i emocjami. Mam wrażenie, że w hustle brakuje właśnie tego wewnętrznego spokoju. Jest ciągłe poczucie braku, ciągła wewnętrzna presja na dążenie do czegoś, co często nie jest nawet naszą własną definicją sukcesu.

medytacja

Czy trener mentalny może… uspokajać?

Pamiętam ten moment, gdy pierwszy raz Klientka po sesji powiedziała mi: po sesjach z Tobą zawsze czuję spokój.

A ja, zamiast czuć wdzięczność, wkurzałam się. Jak to spokój? Dlaczego nie energia, motywacja? Przecież tak powinno być po spotkaniu z coachem?

Miałam takie przekonanie, bo ja sama tak się czułam po spotkaniach z coachem. Na początku swojej biznesowej drogi wybrałam współpracę z Barbarą Lech, która jest kobietą-petardą, i jestem pewna, że gdyby się dało podłączyć człowieka do generatora prądu, to swoją energią mogłaby oświetlić pół Polski. I miałam poczucie, że ja też powinnam taka być, bo chyba po to się właśnie chodzi do coacha czy trenera mentalnego?

Ale potem pojawiało się coraz więcej głosów od Klientów. Że niezależnie od tematu sesji, na koniec czują spokój. Że już sam mój głos albo moja obecność uspokaja.

I zamiast z tym walczyć, postanowiłam to wziąć dla siebie, czerpać z tego i na tym budować swoją markę. Mam newsletter “Spokojne Listy” (zapiszesz się tutaj), mam podcast “Niezarobiona jestem”, mam na Instagramie copiątkowe #OddychajzEmilią.

Więc tak, uspokajam. Ale Klienci jednocześnie osiągają swoje cele biznesowe. Nie cisnąc, ale konsekwentnie, w swoim tempie stawiając kolejne, coraz bardziej odważne kroki. Pokonują blokady, ale nie na siłę i w panice, bo rzuciłam ich na głęboką wodę, tylko rozpracowując najpierw stojące za nimi przekonania.

Zamiast cisnąć ile się da, znajdują coraz więcej czasu na życie poza własnym biznesem. Własny biznes staje się częścią życia, a nie jego centrum. 

Zaczynają zarabiać więcej nie dlatego, że więcej pracują, ale dlatego, że zaczynają pracować mądrzej i pokonują mentalne blokady finansowe.

Czyż nie lepiej tak, zamiast wiecznej harówki?

 

Trener mentalny powinien dawać Ci to, czego najbardziej od niego potrzebujesz. Jeśli chcesz sprawdzić, jak pracuje się ze mną, zapraszam Cię serdecznie na bezpłatną sesję wstępną. Do zobaczenia!