Być może zastanawiasz się od tych 38 odcinków, gdy przedstawiam się na początku, kim właściwie jest trenerka mentalna? Czym w ogóle jest trening mentalny? Jak wygląda proces współpracy ze mną?
Opowiem Ci o tym więcej w dzisiejszym odcinku. Podpowiem też, czym różni się trening mentalny od innych form pomocy, takich jak konsultacje psychologiczne, coaching i psychoterapia, a także zdradzę sekrety mojej pracy.


Notatki do odcinka


Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! 🙂
Wypiję za Twoje zdrowie 🙂


Transkrypcja – podcast do czytania

Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem trenerką mentalną biznesów online i prowadzę dla Ciebie podcast “Niezarobiona jestem”, w którym uczę jak osiągać więcej, stresując się mniej.

Odcinek 39. Jak wygląda praca z trenerką mentalną? Być może zastanawiasz się od tych 38 odcinków, gdy przedstawiam się na początku, kim właściwie jest trenerka mentalna? Czym w ogóle jest trening mentalny? Jak wygląda proces współpracy ze mną? Opowiem Ci o tym więcej w dzisiejszym odcinku. Podpowiem też, czym różni się trening mentalny od innych form pomocy, takich jak konsultacje psychologiczne, coaching i psychoterapia, a także zdradzę sekrety mojej pracy.

Standardowo, jak na początku każdego odcinka, zapraszam Cię na chwilę zatrzymania. Weźmy razem wspólnie jeden głęboki, świadomy oddech. Świadomy, czyli taki, w którym skupiasz całą swoją uwagę na tym, co się dzieje z Twoim ciałem w momencie, kiedy wdychasz powietrze i gdy je wydychasz.

[wdech, wydech]

Dzięki wielkie za te chwilę zatrzymania.

Dzisiejszy odcinek, myślę sobie, że powinnam tak naprawdę nagrać na początku, ale szczerze mówiąc jakoś to nie przyszło mi to do głowy, dopóki nie przeczytałam książki “Co chce wiedzieć klient” Marcusa Sheridana. No i tak myślę sobie, że to jest coś, co osoby, które potencjalnie chcą rozpocząć ze mną współpracę, chciałyby wiedzieć: czym właściwie jest trening mentalny, kim jest trenerka mentalna, jak wygląda współpraca ze mną w ogóle, jak wygląda taka pojedyncza sesja, co tam się dzieje? Czy będę musiała mówić o swoim dzieciństwie? I tak dalej, i tak dalej, co jest totalnie zrozumiałe z punktu widzenia klienta. Natomiast ja jakoś o tym nie pomyślałam. Stwierdziłam, że jak ktoś chce, to zapisze się na bezpłatną konsultację i się tam wszystkiego dowie. Będzie mógł zadać swoje pytania. Ale właśnie, myślę sobie później, już mądrzejsza o parę lat doświadczenia, że może ktoś np. nie zapisze się nawet na konsultację, bo nie wie, czego się tam spodziewać. Także z jednej strony już tutaj reklamuję, że jeśli myślisz o współpracy z kimś, kto spojrzy na Twój biznes od głowy strony, czyli ze mną, to zapraszam Cię na bezpłatne konsultacje. Na stronie emiliawojciechowska.com/zapisy znajdziesz mój kalendarz i możesz na taką półgodzinną rozmowę ze mną umówić.

Ale dobra, co się odwlecze to nie uciecze. Tak więc odcinek trzydziesty dziewiąty jest właśnie o treningu mentalnym, o tym kim jest trenerka mentalna i jak to wszystko działa, jak to funkcjonuje i co ja mogę dla Ciebie zrobić. Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest trening mentalny, od takich definicji. Trening mentalny, tak samo jak na przykład coaching, jest to metoda, technika, zbiór narzędzi, która narodziła się w sporcie, za chwilę wytłumaczę dlaczego. Natomiast bardzo łatwo można ją przełożyć na inne dziedziny, ale też na inne dziedziny życia. Dlatego trening mentalny jest z powodzeniem stosowany czy to w biznesie (i w tym się specjalizuję), czy po prostu w życiu – co ja stosuję na co dzień po prostu dla siebie.

Trening mentalny narodził się w sporcie i żeby Ci to dobrze zobrazować, to pomyśl sobie tak: zazwyczaj jak myślimy o trenowaniu w sporcie, jak jakaś drużyna czy jakiś zawodnik trenuje, no to tak: trenuje od strony fizycznej, technicznej, taktycznej. Jednak jeśli myślimy sobie o tym, że mamy na przykład finał Rolanda Garrosa w tenisie, no to te osoby, które spotykają się w ogóle w rozgrywkach, już nie mówiąc o samym finale, to jest takie crème de la crème, to są najlepsze osoby na świecie grające w tenisa. Więc one, tak uśredniając, są mniej więcej podobne jeśli chodzi o te warunki fizyczne, a przynajmniej ten trening fizyczny, techniczny, taktyczny, znają swoich przeciwników, a ci co spotykają się w finale to już naprawdę nie jest przypadek. To nie jest tak, że ktoś miał dobre losowanie, akurat mu się udało, że dotarł do finału. Nie. W samym finale już grają najlepsi albo najlepsze z najlepszych. I te różnice fizyczne, taktyczne pomiędzy nimi są tylko takie “charakterologiczne”. Ktoś ma na przykład lepszy serwis, a ktoś ma lepszy bekhend. Ale ogólnie są bardzo podobnie przygotowane fizycznie i taktycznie. Jaka jest różnica? Kto wygra mecz na szczycie Rolanda Garrosa, czy innego turnieju Wielkiego Szlema, czy jakichkolwiek innych sportowych zawodów? Ten, kto jest lepiej przygotowany mentalnie. Ponieważ tam już ten mecz rozgrywa się w głowie.

Taki zawodnik, który staje na głównych kortach Rolanda Garrosa, musi radzić sobie z presją, z tym hałasem, który jest dookoła: kibiców, zarówno takich, którzy jemu kibicują, ale też tych, którzy kibicują przeciwnikowi. Musi sobie poradzić z tym, że na przykład, kurczę, od 5 lat nie grał w finale i teraz w końcu jest w finale znowu. I są jakieś oczekiwania wobec niego. Musi sobie radzić z tym, że przeciwnik na niego patrzy i nie chce spuścić tego wzroku, więc też już jakieś takie sztuczki psychologiczne stosuje, więc trzeba się temu oprzeć. Tutaj już naprawdę, naprawdę ogromną rolę odgrywa głowa. Więc właśnie trening mentalny to jest ten czwarty aspekt, który się trenuje w sporcie poza fizycznym, technicznym i taktycznym dodajemy ten mentalny, ponieważ często pewnie jak się oglądacie zawody sportowe, to słyszycie takie teksty od komentatorów: “a, zawiodła głowa”, albo “zabrakło koncentracji”, albo “brak mu mentalności zwycięzcy”. No i właśnie tutaj wchodzi trening mentalny – czwarty aspekt, w którym przygotowujemy głowę, umysł, myśli na takie właśnie zawody, na konkurowanie wśród najlepszych.

Jakbym miała podać jaką najprostszą, najkonkretniejszą, najkrótszą definicję treningu mentalnego, to powiedziałabym, że trening mentalny polega na trenowaniu sobie głowy, żeby myśleć i działać w pewien określony sposób i skutecznie osiągać swoje cele. Tyle. Ale tu jest bardzo ważny aspekt treningu. Czyli to nie jest coś jednorazowego. To są narzędzia, których się uczysz, po to, żeby je stosować przez jakiś czas albo nawet przez całe życie, tak żeby faktycznie osiągać to, co chcesz osiągnąć.

I wiele osób może sobie myśleć, że to jest jakby kolejne narzędzie do zwiększenia produktywności, do lepszego działania, do bycia zwycięzcą. Natomiast według mnie trening mentalny to nie jest takie zarzynanie siebie, by osiągać cele za wszelką cenę, tylko dla mnie trening mentalny to jest lepsze poznanie siebie i swoich możliwości. To jest takie stopniowe osiąganie mistrzostwa w byciu sobą. Czyli tak naprawdę mniej ważne staje się konkurowanie z innymi, ale bardziej ważniejsze staje się to, że ja tak naprawdę poprawiam siebie, ale w aspektach, które chcę, w tym, na czym mi zależy, osiągam takie cele, które dla mnie są ważne. Nie uważam absolutnie, że powinnaś/powinieneś na siłę się zmieniać. Ja nie mam jakiejś takiej marki, do której Cię przymierzam i sprawdzam: dobra, no to tutaj powinnaś do tej linijki dociągnąć pewność siebie, a tutaj trochę może obniżymy tę asertywność, żeby pasować do jakiegoś wykroju. Nie, ja wolę pokazać Ci, że masz w sobie już wiele dobrego i pomóc Ci działać z tym, co w sobie masz.

Podsumowując: co to jest albo komu się przyda. Trening mentalny przyda się każdemu, kto chce się rozwijać, ale czuje jakąś blokadę albo potrzebuje wsparcia w zdobywaniu kolejnych celów. I to jest rozwiązanie dla tych, którzy rozumieją, że sukces to nie jest kwestia jednorazowego wybryku. Tylko sukces – taki jak Ty go rozumiesz, według Twojej definicji – jest wynikiem powtarzalnych czynności, czyli treningu i są gotowi do pracy nad sobą, żeby ten sukces osiągnąć. Czyli sukces dla każdego oznacza co innego, znowu: ja nie mam takiego wzornika czym jest sukces i nie każę Ci na siłę do tego sukcesu dążyć. bo dla niektórych na przykład moich klientek sukcesem było to, że zrezygnowały ze współpracy z najlepiej płacącym klientem – dlatego, że współpraca z nim przynosiła zbyt dużo stresu. Dlatego ta definicja sukcesu czy te cele, które sobie klient ustalają na początku procesu są bardzo, bardzo różne i ja w to nie ingeruję. W sensie jeśli ktoś przychodzi do mnie z takim celem, badam, dlaczego to jest ważne? Dlaczego właśnie to? Czy to naprawdę jest jego cel? Jeśli tak, to nie mam żadnych wątpliwości, że właśnie nad tym pracujemy, a nie nad czymś, co na przykład mi się wydaje, że dla tego klienta będzie lepsze.

To było o tym, czym jest trening mentalny. Natomiast myślę, że bardzo ważne jest to, żeby zaznaczyć, czym trening mentalny nie jest. Trening mentalny nie jest konsultacją psychologiczną, trening mentalny nie jest psychoterapią i trening mentalny częściowo nie jest też coachingiem. Za chwilę te wszystkie różnice wyjaśnię.

Najpierw trochę definicji. Kim jest psycholog? Psycholog to jest osoba, która skończyła studia psychologiczne i uzyskała tytuł magistra psychologii. I taki psycholog diagnozuje, opiniuje, przeprowadza i interpretuje testy psychologiczne, a także oferuje poradnictwo psychologiczne, często też również interwencję kryzysową, jeśli jest po odpowiednim dodatkowym kursie.

Psychoterapeuta natomiast to jest osoba po studiach wyższych, najczęściej psychologii, ale nie tylko, i dodatkowych studiach podyplomowych z psychoterapii w danym nurcie, które trwają zazwyczaj cztery lata. No i też pewnie jakieś dodatkowe kursy związane z danym nurtem albo łączy czasem różne nurty. Więc ta edukacja w psychoterapii jest bardzo szeroka. Psychoterapeuta leczy schorzenia i zaburzenia dotyczące ludzkiej psychiki, pomaga poradzić sobie emocjonalnie z problemami, a także wspiera w samorozwoju.

Natomiast coach wspiera w osiąganiu celów, dokonywaniu zmian w odkrywaniu zasobów i lepszym ich wykorzystaniu. Dobrze by było i powinno tak być, że coach jest po studiach lub po wielogodzinnych kursach coachingu. Natomiast żaden z wymienionych przeze mnie zawodów nie jest prawnie regulowany, więc teoretycznie każdy może sobie postawić tabliczkę “psychoterapeuta” na biurku i mówić, że oferuje psychoterapię. Tak samo jest z coachem. No akurat psycholog to mamy to tak zdefiniowane, że żeby się nazwać psychologiem, to trzeba ukończyć studia psychologiczne i zdobyć ten tytuł magistra. Natomiast wydaje mi się, że żadne prawo nie mówi, że jak nazwiesz się psychologiem, mimo tego, że nie masz magistra psychologii, to coś ci grozi. Więc tak to wygląda, niestety, w naszym kraju. Środowiska zarówno psychoterapeutyczne, psychologiczne jak i też coachingowe podejmują różne działania, aby te zawody sprofesjonalizować i objąć je taką ochroną prawną. Natomiast to pewnie jeszcze kilka albo kilkanaście lat potrwa.

Pamiętajmy też o psychiatrach, bo psychiatra to jest jedyny w tym gronie lekarz, czyli osoba po studiach medycznych. Psychiatra zajmuje się diagnozą chorób i zaburzeń oraz stosuje leczenie farmakologiczne, a także w ramach terapii może zapisać psychoterapię.

Czyli to są takie najpopularniejsze zawody pomocowe tak zwane, związane z naszym zdrowiem psychicznym. Za chwilę jeszcze powiem, kim w związku z tym jest trener mentalny i jak się to wszystko różni pomiędzy sobą. Więc jeśli chodzi o najważniejsze różnice, to zarówno psycholog, jak i coach, jak i trener mentalny nie prowadzą terapii i nie leczą zaburzeń. Psychoterapeuta natomiast nie dokonuje diagnozy psychologicznej, nie wydaje pisemnych opinii np. przy ubieganiu się o jakąś pracę czy przy badaniach kierowców. Co ważne, psychoterapeuta najczęściej pracuje z pacjentami, którzy nie mają pełnego dostępu do swoich zasobów, mają poczucie braku i proces jest nastawiony na zdrowienie. Co to znaczy, że nie mają pełnego dostępu do swoich zasobów – np. nie są w stanie dostrzec tego, że mają wokół siebie pomocne osoby, które mogą im przejść przez kryzys albo nie są w stanie skorzystać ze swoich kompetencji, bo myślą, że ich nie mają. Nastawienie takiej osoby, która potrzebuje pomocy psychoterapeuty często jest takie, że właściwie ona nie jest w stanie sama sobie pomóc. Natomiast coach i trener mentalny zakłada u klienta pełnię potencjału i wierzy, że klient ma już wszystko, czego potrzebuje do zmiany. Proces tutaj nie jest nastawiony na zdrowienie, bo my nie leczymy żadnej choroby, żadnych zaburzeń, tylko proces nastawiony na rozwój i doskonalenie.

Czyli tak naprawdę można powiedzieć w uproszczeniu, że coach i trener mentalny pracują z osobami zdrowymi, nie cierpiącymi, którzy po prostu chcą polepszyć jakość swojego życia. Psychoterapeuta raczej pracuje z osobami, które mają poczucie braku, odczuwają jakieś cierpienie w życiu i chcą się tego cierpienia pozbyć.

Coaching a trening mentalny – jakie tutaj są różnice? No różnica jest bardzo prosta, przynajmniej według mnie, bo też nie ma oficjalnych definicji, więc ja powiem, jak ja to rozumiem. Dla mnie coaching jest po prostu jednym z narzędzi treningu mentalnego, więc trener mentalny korzysta z szerszego zasobu narzędzi niż coach. Ważna różnica: taki czysty coaching polega na tym, że jest to po prostu rozmowa. Coach zadaje pytania i nie ma tam żadnego podsuwania pomysłów, nie ma doradzania, nie ma jakichś konkretnych rozwiązań. I jeszcze w coachingu jest tak, że spotykamy się tylko na sesjach i pomiędzy sesjami nie ma kontaktu. Natomiast ja jako trenerka mentalna podczas sesji czasami daję gotowe rozwiązania i pomysły. Korzystam też z mentoringu i towarzyszę klientowi nawet pomiędzy sesjami. Coach tego zazwyczaj nie robi.

I teraz: co to znaczy, że ja doradzam czasem jako trenerka mentalna? To znaczy, że np. jeśli ktoś przychodzi do mnie i chce podnieść pewność siebie, to gdybym ja pracowała czysto coachingowo z tą osobą, to gdybyśmy przechodzili do fazy rozwiązań, to ja bym nie powiedziała, tak jak w treningu mentalnym: “Słuchaj, tutaj mam 11 sprawdzonych metod pracy z pewnością siebie. Omówmy je sobie i zobaczmy, którą możesz wykorzystać jako pierwszą.”. Tylko ja pytam klienta: “Słuchaj, to w jaki sposób możesz rozwijać tę swoją pewność siebie?” I to tak naprawdę wydłuża proces. Jeśli ktoś przychodzi z takim konkretnym problemem, to moim zdaniem dużo lepszy jest trening mentalny czy jakieś doradztwo, mentoring. A coaching jest super do np. podejmowania decyzji. Bo nawet jeśli w treningu mentalnym ktoś do mnie przyjdzie z jakąś decyzją np. życiową, to tutaj nie ma doradzania. Ja absolutnie nie mówię: “słuchaj, powinnaś wybrać tę drogę, bo coś tam”. Nie. Decyzje, wybory, konflikty w rodzinie, jakieś relacje – ja tutaj nie doradzam, nie mówię konkretnie, co ta osoba ma zrobić. Mówię o takim doradzaniu w sensie dzieleniu się wiedzą z obszaru mojej specjalizacji. Ja się znam na tym, jak podnosić pewność siebie, znam się na tym, jak rozmawiać z wewnętrznym krytykiem, żeby się z nim dogadać, żeby go przeciągnąć na swoją stronę jako wewnętrznego kibica. Więc tymi konkretnymi rozwiązaniami się dzielę. Natomiast nie doradzam w znaczeniu takim, że nie mówię, że musisz wybrać tę ścieżkę, musisz rzucić faceta, musisz wysłać dziecko do przedszkola. Nie. Takie decyzje życiowe absolutnie pozostają w rękach klienta czy klientki.

Natomiast jestem jako trenerka mentalna dużo bliżej klienta niż coachka. Bo ja coachem jestem z wykształcenia i stosuję te narzędzia coachingu w treningu mentalnym. Natomiast w zależności od tego, z czym do mnie przychodzi dana osoba, proponuję albo pracę coachingową, albo pracę w treningu mentalnym. I właśnie jako trenerka mentalna ja jestem tak naprawdę twoją kibicką. Jestem przy Tobie, jesteś ze mną w ciągłym kontakcie, możemy pisać na Messengerze, możemy pisać maile, że coś tam się wydarzyło, a Ty nie wiesz, co zrobić. Ja jestem od tego, żeby ci pomóc, żeby kibicować, a moje Klientki też zauważają, że nagle staje się ich najlepszą followerką na Instagramie! Zawsze coś tam skomentuję, polajkuję, chodzę na webinary moich klientek. Więc faktycznie tak jest, że jestem bardzo blisko, czego w coachingu nie ma, bo tamta relacja ma inne ramy.

Dość długi odcinek wychodzi, ale to bardzo dobrze, bo to są bardzo ważne informacje, żeby zdawać sobie sprawę, gdy już chce się zająć moim rozwojem osobistym, z czyjej pomocy skorzystać. No i właśnie, podpowiadam, kogo wybrać. Idź do psychologa, jeśli chcesz dowiedzieć się, np. dlaczego funkcjonujesz w taki, a nie inny sposób, chcesz poznać różne mechanizmy psychologiczne, potrzebujesz uzyskać jakąś opinię czy diagnozę psychologiczną, wykonać albo zinterpretować wyniki testu psychologicznego, albo potrzebujesz krótkotrwałego wsparcia w jakimś kryzysie. Idź do psychoterapeuty, jeśli chcesz przejść taki dłuższy, głębszy proces. Jeśli czujesz pewnego rodzaju cierpienie, jeśli chcesz uporać się z przeszłością, rozwiązać problemy, które obniżają jakość Twojego życia. I psychoterapia pomoże Ci w takich problemach jak na przykład depresja, stany lękowe, zaburzenia snu czy objawy psychosomatyczne. Idź do coacha, jeśli potrzebujesz wsparcia w osiągnięciu celu, jeśli chcesz odnaleźć rozwiązania aktualnych lub przeszłych wyzwań, spojrzeć na swoje życie z lotu ptaka i rozwiązać różne dylematy. Coaching to dobry wybór, jeśli czujesz, że potrzebujesz tak zwanego bata nad głową, by działać systematycznie.

A co z treningiem mentalnym? Tak podsumowując, kim jest trenerka mentalna i kiedy warto się do niej zgłosić? Otóż trenerka mentalna, trener mentalny to jest osoba, która pomaga klientom, wykorzystując różne narzędzia i wiedzę z zakresu psychologii i neuronauki, by lepiej radzili sobie z wyzwaniami, budowali użyteczne dla siebie nawyki, a także żeby myśleli i działali w sposób, który wspiera realizację ich celów. Ja po prostu mówię, że pracujemy nad Twoim biznesem od głowy strony. Czyli ze mną nie rozpiszesz strategii, nie nauczysz się sprzedaży, nie stworzysz oferty swoich produktów, ale gdy będziesz mieć ofertę, to odważysz się o niej mówić. Gdy nauczysz się jakichś technik sprzedażowych, to będziesz mieć odwagę, by je stosować. Więc pracujemy nad tym, żeby wdrażać różne rzeczy, których nauczysz się od innych specjalistów, żeby nie bać się tego robić, żeby odważnie działać, no i żeby osiągać swoje kolejne cele. Dlatego idź do trenera mentalnego, jeśli chcesz wzmocnić swoją pewność siebie, wypracować zdrowe nawyki wspierające Twój rozwój, a do tego nauczyć się działać ze spokojem i w zgodzie ze sobą. To jest dobry wybór, jeśli potrzebujesz wiernego kibica, który będzie z Tobą w lepszych i gorszych chwilach.

Tak jak mówię, ja jestem i trenerką mentalną, i coachką, więc jeśli chcesz po prostu osiągnąć swoje cele, potrzebujesz bata nad głową, to wszystko to, co się odnosiło do coachingu, też u mnie dostaniesz, nawet w ramach procesu treningu mentalnego.

Natomiast komu ja głównie pomagam? Pomagam przedsiębiorcom, głównie kobietom, ale to nie jest tak, że odrzucam panów, bo panowie też się do mnie zgłaszają, natomiast rzadziej, bo ja przede wszystkim reklamuję swoje usługi do kobiet. I pomagam przedsiębiorcom, którzy prowadzą swoje biznesy już od kilku lat. Osiągają sukcesy, ale czują, że chcą zwolnić, tylko po prostu nie wiedzą jak, bo są zmęczone, są wypalone i nie potrafią samej sobie czy samemu sobie powiedzieć stop. Często dają sobie włazić na głowę, czy to klientom, czy to współpracownikom, a ja pomagam im pracować mniej, ale osiągać tyle samo lub więcej, znaleźć sposoby na mądrą, a nie ciężką pracę i też pomagam przełamać blokady związane z delegowaniem, z wypuszczeniem produktów premium i z podnoszeniem cen.

Ale pracuję też z początkującymi, takimi przedsiębiorczyniami, które pracują dużo, ale zarabiają mało lub nieregularnie, bo pracują po wiele godzin każdego dnia, natomiast nie widzą namacalnych efektów. Nie dosypiają, mają coraz dłuższą listę rzeczy do zrobienia. No i czasem mają dość, a do tego wstydzą się mówić o sobie w ogóle, albo wstydzą się nazywać specjalistką, i czują strach przed pokazywaniem się w sieci, żeby promować siebie i swój biznes. A ja pomagam im odważnie się promować, przełamywać lęk przed oceną i krytyką, a także budować asertywność. I zarówno z początkującymi, jak i zaawansowanymi przedsiębiorcami, pracuję według mojej filozofii Niezarobiona jestem, która opiera się na sześciu filarach: zarządzanie energią, asertywność i życzliwość dla siebie, skupienie na priorytetach, zasada “maraton, a nie sprint”, zasada “nic na siłę” oraz oddzielanie pracy od reszty życia. Ale więcej o tych filarach posłuchasz w odcinkach 28 i 29.

Dobra, to już definicje za nami. Wiemy, w czym może pomóc trenerka mentalna, to teraz: jak wygląda proces współpracy ze mną? I zaznaczam, że to jest specyficzny proces dla mnie. Tak nie będzie wyglądał proces u każdego trenera mentalnego, tylko po prostu to jest taki mój wypracowany proces, który działa i który proponuję każdemu klientowi. A więc jak zaczyna się proces współpracy ze mną? Każda osoba, nawet, która jest przekonana o tym, że chce ze mną pracować, zapraszana jest przeze mnie na bezpłatną konsultację. To 20-30 minut, podczas których poznaję bliżej wyzwania tej osoby i jestem w stanie stwierdzić, czy jestem w stanie pomóc, czy nie. I daje to też sposobność klientowi, żeby sprawdzić, czy jestem odpowiednią osobą dla niego. Czy np. czuje się przy mnie bezpiecznie, swobodnie, czy jest w stanie porozmawiać ze mną o tych różnych tematach, które się w życiu dzieją. Więc jest to sposób na to, żeby żebyśmy mogli się “obwąchać” jak pieski i sprawdzić, czy będzie nam się dobrze współpracować. Więc na tej bezpłatnej konsultacji ja zadaję pytania na temat tego właśnie, z czym się do mnie zgłaszasz, dlaczego teraz, dlaczego jest ci to potrzebne, żeby rozwiązać ten problem, czy żeby osiągnąć ten cel? Dopytuję, zadaję pytania też ciągnące za język, więc nie jest to gotowy zestaw pytań, więc nie będę ich tutaj przytaczać, bo to zależy oczywiście od osoby. I na tej podstawie sprawdzam, czy jestem w stanie pomóc.

Jeśli tak, to dobieram odpowiednią ofertę z mojego repertuaru. Jeśli nie, to jestem w stanie zazwyczaj zaproponować coś innego czy polecić kogoś innego, czy po prostu zasugerować jakieś inne rozwiązanie. Jeśli po bezpłatnej konsultacji klient decyduje się na współpracę, no to wtedy wysyłam mu tzw. Pakiet Powitalny I słuchajcie, to jest coś, z czego ja jestem bardzo dumna. I powiem szczerze, że ja korzystałam już z pomocy kilku różnych osób z mojej profesji i rzadko kiedy czułam się tak fajnie zaopiekowana, że ja wiedziałam, co się zadzieje w następnym kroku, gdzie się konkretnie widzimy, jaki jest link do spotkania. Często się musiałam upominać: “hej, dobra, to gdzie się widzimy?” 5 minut przed umówioną porą. A zdarzyło mi się też niestety, że po prostu ktoś na umówioną pierwszą sesję nie przyszedł – ja byłam wtedy klientem, bo to że ja byłam coachem i tak się zdarzyło, że klient nie przyszedł, no to ok, ale jako klient niestety miałam taką sytuację, że mój coach nie przyszedł na pierwszą sesję. Więc jestem bardzo dumna z tego procesu i z takiego Pakietu Powitalnego, który sobie stworzyłam, co jest pomysłem Kasi Borkowskiej, też zresztą mojej klientki.

I klient otrzymuje ode mnie taki Pakiet Powitalny, gdzie jest kontrakt (czyli zasady, które obowiązują nas w trakcie współpracy), ale także jest wypisane: jak będą wyglądać sesje, jak się do nich przygotować, nad czym będziemy pracować. Od razu wysyłam link do Zooma, który jest zawsze taki sam dla danego klienta. Opisuję dokładnie, kiedy i o której godzinie się spotykamy, czy można przekładać czy nie. Wszystko jest jasne i klient czuje się zaopiekowany i wie, co na każdym kroku będzie się dziać. Równocześnie razem z Pakietem Powitalnym wysyłam ankietę, żeby jeszcze bardziej ukonkretnić tę naszą pracę na pierwszej sesji, bo właśnie pierwsza sesja jest po to, żeby skonkretyzować cele na naszą współpracę. I omawiamy sobie cele takie mentalne, ogólne, ale też cele biznesowe. Bardzo, bardzo mi zależy na tym, żeby po naszej współpracy nie tylko klient stwierdził, że no dobra, faktycznie jestem bardziej spokojny czy spokojna, mniej pracuję, ale żeby faktycznie też jeszcze były jakieś wyniki biznesowe. Więc na pierwszej sesji ustalamy cele, omawiamy ankietę, szczególnie tam poszukuję różnych przekonań, różnych blokad i też zaczynamy pracę nad blokadami i przekonaniami, co często się na kolejną sesję przesuwa.

To kolejne sesje to już są takie sesje “tematyczne” według planu. Czyli np. jeśli ktoś chce pracować nad pewnością siebie, to mam taki plan na tę pewność siebie. No i ten plan realizujemy. Aczkolwiek zawsze pierwszeństwo mają wyzwania klienta. Czyli klient przychodzi na sesję i mamy dzisiaj mówić na przykład o tym, jak budować pewność siebie, ale klient mówi, że się zadziało coś takiego, że np. nie wiedział, jak się zachować w sytuacji z klientem. Więc zajmujemy się najpierw tą sytuacją. Po każdej sesji treningu mentalnego klient otrzymuje ode mnie kilku stronicowy raport. To jest też coś, z czego jestem bardzo dumna, a co moje klientki i klienci bardzo, bardzo doceniają. To jest takie podsumowanie rozmowy. To, o czym rozmawiałyśmy, rozmawialiśmy, najważniejsze punkty, jakieś moje dodatkowe przemyślenia, które się pojawiły jeszcze po sesji a ‘propos tych tematów, a także inspiracje, czyli np. jakieś lektury do przeczytania czy podcasty do posłuchania, jakaś inna osoba, z którą ktoś może współpracować. No i zadania domowe oczywiście, ponieważ praca na sesjach to jedno, ale też moich klientów czeka ciężka praca pomiędzy sesjami.

Ciężka praca to jest oczywiście taka bardziej figura, taka metafora. Natomiast trzeba sobie zazwyczaj godzinę czy może dwie pomiędzy sesjami zarezerwować na pracę z zadaniami domowymi. Na koniec, jeśli mamy dłuższy proces, np. pięciosesyjny, to w ostatnim raporcie, po ostatniej sesji do raportu dodaję też takie wskazówki rozwojowe: co robić dalej, na jakich obszarach się skupiać? Podsumowuję całą naszą pracę i jakie ja zauważyłam zmiany w kliencie i progres, który zrobił. W zależności od procesu później możemy też mieć takie sesje follow-up, czyli np. po trzech miesiącach spotykamy się na dwóch sesjach coachingowych – wtedy właśnie skupiam się na takiej pracy bardziej coachingowej, nie treningu mentalnym. Albo po prostu jeśli nie ma takich sesji umówionych, to odzywam się: co tam słychać, w czym mogę pomóc, czy te wypracowane strategie działają czy nie. Więc też mój klient pozostaje moim klientem jeszcze na długo po zakończeniu naszego wspólnego procesu.

Tak wygląda cały proces współpracy ze mną. Natomiast jak wygląda pojedyncza sesja? To jest bardzo trudne pytanie, bo każda jest inna. Natomiast mam oczywiście taki ogólny schemat, ogólny proces pracy na sesjach. I zazwyczaj wygląda to tak, że na otwarcie sesji zawsze pytam klienta, co dobrego się ostatnio wydarzyło. I to jest bardzo, bardzo ciekawe, że ja zawsze pytam co dobrego, a mój klient często odpowiada “aa, dobrego to nic…” I tutaj cała lista tego, co złego się ostatnio wydarzyło. Więc też zwracam na to uwagę i zawsze wyciągam: No dobra, ale co mimo tego było dobre, co zauważyłaś, jakie zadania zrobiłaś itd. Omawiamy właśnie zadania domowe, jeśli mają znaczenie dla dzisiejszej sesji. Ustalamy sobie cele na dzisiejszą sesję, o tym, co będzie, o czym będziemy rozmawiać. No i czas na taką główną pracę. Jakie narzędzia podczas tej pracy wykorzystuję? Przede wszystkim rozmowa coachingowa, jakieś pomoce wizualne, czasami coś rozrysowuję na ekranie, co pomaga klientowi lepiej zobaczyć obraz jakiejś sytuacji. Wykorzystuję mentoring, wykorzystuję wizualizację, czyli trening wyobrażeniowy, ale też mindfulness czy techniki relaksacyjne. Oczywiście w zależności od tego, co klient potrzebuje. Jednak podstawowym narzędziem właśnie jest rozmowa coachingowa. Na koniec proszę klienta o podsumowanie tej sesji, co najważniejszego wynosi dla siebie. A także zapowiadam, jakie będą zadania domowe, kiedy wyślę raport i co się będzie działo na kolejnej sesji.

Czyli nic skomplikowanego. Słuchajcie, ponieważ nie jestem psychoterapeutą i nie mam do tego odpowiednich kompetencji, to nie lądujemy w jakieś głębokie emocje, nie wracamy do dzieciństwa (no chyba że klient sam coś na ten temat powie, wtedy wyciągamy to do pracy na tu i teraz). Czyli nie szukamy jakichś tam przyczyn, np. jakichś zachowań, w dzieciństwie – to nie jest moja robota. Moja robota polega na tym, żeby zobaczyć obecną sytuację i sprawdzić, jak możemy np. obecne zachowania zmienić tak, żeby w przyszłości klient czy klientka robił coś inaczej, tak żeby skuteczniej osiągał swoje cele. Dlatego nie zawsze trening mentalny jest dobrą techniką. Absolutnie nie twierdzę, że jest dla każdego. Czasami lepiej udać się na psychoterapię, czasami lepiej do psychologa. Jeśli czujesz, że potrzebujesz takiego wsparcia, takiego pójścia do przodu, osiągania, chcesz w ogóle określić, czego chcesz od życia i swojego biznesu, to w takim razie zapraszam na trening mentalny.

Chciałabym jeszcze pochwalić się tym, co mówią moje klientki o pracy ze mną. Zacytuję kilka wypowiedzi moich klientek wspaniałych, z którymi miałam przyjemność pracować.

Jedną z takich Klientek była np. Natalia Dołżycka, którą być może kojarzycie jako LifeGeek. Natalia jest też założycielką Wirtualnego Coworkingu. I Natalia po naszej współpracy powiedziała, że dała jej najważniejszą rzecz: spokój. Dalej już będę cytować: “Nie boję się wyzwań, bo nauczyłam się ufać sobie i z lekkością je realizować. Nie kwestionuję swoich umiejętności, bo wiem, ile jestem warta. Poprawiłam swoją relację z pieniędzmi, a to daje realne korzyści mojemu biznesowi. Potrafię wyjść głową z pracy, lepiej odpoczywam, doceniam się i nagradzam za sukcesy. Zamiast obawiać się tego, czy sobie poradzę, z odwagą realizuję kolejne projekty. Tuż po zakończeniu współpracy z Emilią zrealizowałam dużą kampanię marketingową, która przyniosła mi najlepszy wynik finansowy w historii mojego biznesu. Bez stresu i siwych włosów. Teraz wiem, że jestem gotowa na wszystko.” I ja naprawdę to widzę w dalszych działaniach Natalii, że jest gotowa na wszystko. Pięknie rozwija swój Wirtualny Coworking, ale też nowe procesy, między innymi Akcelerator. Wspaniały program i wiem, że Natalia też obawiała się takiego programu mniejszego grupowego, ale z tego co widzę to wychodzi i wychodzi wspaniale. Gratulacje Natalia! Uwielbiam patrzeć na Twój rozwój. To jest coś po prostu nieprawdopodobnego.

Drugą osobą, która moim zdaniem osiągnęła spektakularny poziom rozwoju po naszej współpracy. Oczywiście nie mówię, że to wszystko dzięki mnie, ale wiem, bo rozmawiam z moimi klientkami, że był to bardzo ważny element – nie przypisuję sobie tutaj wszystkich zasług. To jest absolutnie robota moich klientek. Ja im tylko dałam narzędzia do tego, żeby mogły to wszystko osiągnąć. Kasia Borkowska mówi tak: “Coaching, wspólna praca to był też katalizator do innych zmian w moim życiu. Znalazłam czas na to, by uporządkować swój biznes jak właścicielka. Podjęłam współpracę z dwoma wirtualnymi asystentkami, podniosłam swoje ceny, mocno ograniczyłam zakres działania, a moje przychody są na stabilnym poziomie ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Stworzyłam i sprzedałam swój pierwszy grupowy program online. Praca z Emilią dała mi spokój, poczucie, że jestem w tym momencie procesu, w którym jestem i to jest ok”. I pięknie mi się obserwuje Kasię, bo wcześniej trochę mało ją było widać, trochę mało też było słychać. Natomiast od tamtego momentu Kasia jest wszędzie, robi dużo fajnych projektów. Też zaczęła nagrywać podcast z inną moją klientką, Moniką Wroną. Zresztą Kasia i Monika poznały się w moim programie “Rusz z bloków” i od tej pory mastermindują, a teraz też bliżej współpracują. Byłam już na dwóch szkoleniach Moniki i Kasi “Konkretna w biznesie”. Bardzo polecam! I też czuję się jak taka matka chrzestna tych ich wspólnych projektów, bo poznały się właśnie dzięki mojemu programowi. Niesamowita zmiana Kasi.

Chciałam też wspomnieć Magdę Mytych, znaną jako Asystentka Marki. Magda napisała, że “weszła Emilia i poustawiała wszystko w mojej głowie na swoim miejscu. Zaakceptowałam, że na wiele rzeczy nie mam wpływu. Zrozumiałam, jakie mechanizmami mnie zatrzymują i blokują. Zyskałam dużą samoświadomość. Zaczęłam pracować nad swoimi przekonaniami, zamiast po prostu o nich wiedzieć. Jestem klasycznym przykładem przedsiębiorczyni, którą miał jej biznes. Dziś czuję, że to ja mam biznes, mam nad tym kontrolę. Czuję wewnętrzny spokój, umiem docenić siebie, dać sobie odpoczynek, który jest efektywny.” I to jest bardzo ważne. Magda jest wirtualną asystentką, ale też prowadzi program dla wirtualnych asystentek, Strefa WA, ma dużo, dużo obowiązków na głowie, więc potrzebowała tego spokoju i też świetna robota Magdy. I też pięknie się rozwija. Strefa WA, ten projekt też pięknie rośnie, zmienia się, więc też jestem bardzo, bardzo dumna. Zresztą jestem dumna ze wszystkich moich klientek, bo robią wspaniałe rzeczy i jestem dumna. I cieszę się z tego, że mogę im w tym towarzyszyć, że mogę być taką cegiełką, która przykłada się do sukcesu tych ich projektów, a jednocześnie pozostaję przy tym bardzo pokorna, że wiem, że i tak moje Klientki by to wszystko osiągnęły, tylko pewnie w dużo niższym tempie. Więc cieszę się, że trening mentalny pomógł im to przyspieszyć.

Mam nadzieję, że już nie masz żadnych wątpliwości, czym jest trening mentalny i kiedy zgłosić się do trenera mentalnego, na przykład do mnie. Już teraz zamów swoją bezpłatną konsultację na emiliawojciechowska.com/zapisy i porozmawiajmy o tym, jak mogę wesprzeć Ciebie i Twój biznes od głowy strony. Transkrypcję i notatki tego odcinka znajdziesz na stronie emiliawojciechowska/39. Do zobaczenia na Twojej bezpłatnej konsultacji i do usłyszenia za 2 tygodnie.

 

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! :)
Wypiję za Twoje zdrowie :)