Zimno, ciemno, szaro-buro, czyli polska jesień, gdy ta złota już się skończy. Nic dziwnego, że dopada nas chandra i mamy mniej sił do działania. Jak sobie z tym radzić, by przetrwać do wiosny? Posłuchaj w tym odcinku!


Notatki do odcinka

 

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! 🙂
Wypiję za Twoje zdrowie 🙂


Transkrypcja – podcast do czytania

EW: Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem trenerką mentalną biznesów online i prowadzę dla Ciebie podcast „Niezarobiona jestem”, w którym uczę, jak osiągać więcej, stresując się mniej.

Odcinek 52: Szara jesień i ciemna zima. Jak sobie radzić?

Zimno, ciemno, szaro, buro, czyli polska jesień, gdy ta złota już się skończy… nic dziwnego, że dopada nas chandra i mamy mniej sił do działania. Jak sobie z tym radzić, by przetrwać do wiosny? Posłuchaj w tym odcinku.

Tradycyjnie, jak na początku każdego odcinka, zapraszam Cię do wzięcia jednego, skupionego, głębokiego oddechu. I wyobraź sobie, że kierujesz wdychane powietrze aż po sam czubek głowy, końce palców u rąk i stóp.

[wdech, wydech] 

Dzięki Ci za tę wspólną chwilę spokoju. Nagrywam ten odcinek pod koniec listopada i miałam nadzieję jeszcze w ostatnich dwóch tygodniach złapać ostatnie podrygi polskiej złotej jesieni. A tu… zima! Zima, której nikt się nie spodziewał. Zima zaskoczyła drogowców. Zima zaskoczyła nas wszystkich, którzy dawno zimy nie widzieli, a jak widzieli, to na pewno nie w listopadzie.

No chyba, że w Zakopanym, w górach, ale nie na nizinach czy na wyżynach polskich, które nie leżą w górach. Tu już zimy dawno nie widzieliśmy. Przynajmniej nie w listopadzie, bo gdzieś tam może styczeń luty już tak, ale w listopadzie to jest już niestety ewenement. Pamiętam w dzieciństwie, kiedyś, jak miałam parę lat, to śnieg sypał w październiku.

Później w momencie, w którym się pojawiał pierwszy śnieg np. pod koniec listopada czy w grudniu, przez kilka lat powtarzałam: Trzy lata temu to ten śnieg był już w październiku i te trzy lata powtarzałam przez 5, 6, 7 lat z rzędu. Ale to taka mała dygresja. No właśnie, mamy zimę w tym listopadzie. Chociaż jak teraz słuchasz ten odcinek, to już jest grudzień, Więc ta zima, ten śnieg jest bardziej normalny.

Ale nagrywam to właśnie pod koniec listopada i gdzieś ta zima nas zaskoczyła. Nie zdążyłam jeszcze właśnie tej takiej listopadowej jesieni na spokojnie pooglądać, bo miałam ten listopad bardzo zajęty, ale nie mam jesiennej chandry. Jeszcze nie wiem, czy się pojawi. Mam nadzieję, że nie. Ale we Wrocławiu, jak to we Wrocławiu, głównie świeci słońce.

Jak trochę popadał ten śnieg, później wyszło słońce, więc my mamy taką łagodną zimę, łagodną jesień. Nie wiem, czy Wrocław jest najsłoneczniejszym miastem w Polsce, muszę sprawdzić te dane, bo na pewno jest gdzieś w pierwszej piątce. Zawsze jest tak, że jak się z kimś spotykam online to np. za mną widać jakieś takie intensywne promienie, a ten ktoś ma szarość i słotę.

Więc to lubię we Wrocławiu, że tu jest słońce, i jest tu cieplej, niż gdzie indziej. No ale ja to jestem ja, a Ty możesz mieszkać gdzieś daleko od Wrocławia, możesz mieszkać w górach. Może mieszkasz gdzieś w Puszczy Białowieskiej, może nad morzem? Gdzie wiem, że ta jesień i zima potrafi mocno doskwierać, również ze względu na silny wiatr.

Jest szaro, jest ciemno, jest depresyjnie. W przenośni, bo wiadomo, mówimy, czasem, że jest depresyjnie właśnie wtedy, gdy jest nam jakoś tak ciężko, smutno, ale mówię też depresyjnie w sensie dosłownym, bo przecież mamy coś takiego jak depresja sezonowa. To jest podtyp zaburzenia afektywnego, depresyjnego, czyli jest rodzajem tradycyjnej depresji.

To, co wyróżnia się w depresji sezonowej, to właśnie to, że ona przychodzi jesienią, zimą, czyli bywa, że te epizod depresyjny po prostu powracają w te miesiące jesienne, natomiast do wiosny przechodzi. Oczywiście, zdarza się też, że te objawy się obserwuje wiosną i latem, ale rzadziej. I słuchajcie, ta depresja sezonowa wcale nie jest taką rzadką chorobą.

Oczywiście, częstość występowania różni się w różnych populacjach ze względu na szerokość geograficzną zamieszkiwaną przez daną populację. Także my w Polsce jesteśmy gdzieś na tych umiarkowanych szerokościach, w kierunku północy jest coraz gorzej.

Badania pokazują, że w strefie umiarkowanej około 4% społeczeństwa dotyka depresja sezonowa. Natomiast im bardziej na północ, tym ten odsetek może sięgać nawet do 10%. 10% to już jest naprawdę, naprawdę powszechne. Taka ciekawostka, że depresja sezonowa czterokrotnie częściej dotyka kobiety niż mężczyzn i prawdopodobnie też ta częstość występowania zmniejsza się wraz z wiekiem. I słuchajcie, nie ma się co dziwić, że ten nastrój nam się pogarsza, nawet jeśli to nie jest kliniczna depresja.

Nawet jeśli nie mamy zdiagnozowanej depresji, to i tak wiele z nas ma czasem gorszy dzień. Jeśli np. przez parę dni się siedzi w domu, bo za oknem leje deszcz albo sypie śnieg, ale zaraz się roztapia, bo nie ma mrozu, no to to nie dziwne, że po prostu czasem mamy gorszy nastrój, że się źle czujemy, że jest nam gorzej, że nic nam się nie chce. Jest to po prostu naturalne. Także depresja depresją, do 10% bardziej na północy, bliżej bieguna północnego.

Natomiast po prostu myślę, że niemalże każdy w tych miesiącach, od września, może od października do lutego, czasami wpada w gorszy nastrój. Jest to zupełnie normalne, ale gdy pogarsza nam się nastrój, no to naturalne jest to, że szukamy jakichś rozwiązań, szukamy sposobów, jak z tym walczyć, jak sobie radzić z tą chandrą.

I teraz jeśli spodziewasz się, że ten podcast to będzie kolejne miejsce, w którym usłyszysz kliszowe porady (kliszowe od słowa cliché), że znajdź sobie hobby, chodź na spacery, pij swoje ulubione kakao, pooglądaj swoje ulubione komedie romantyczne, żeby się dużo śmiać… no to się zaskoczysz. Nie wiem, czy pozytywnie, czy negatywnie, ale się zaskoczysz, bo ja powiem coś innego. Chociaż tak naprawdę to właśnie to usłyszałaś lub usłyszałeś w tym podcaście. Ale nie, to nie są porady, które ja tutaj chcę przekazać.

Ja na pytanie jak sobie radzić z jesienno-zimowym obniżeniem nastroju, nie z depresją, bo to jest rozpoznanie, które się otrzymuje u psychiatry i otrzymuje się lekarstwa i/albo zalecenie psychoterapii, mówię o tym takim obniżeniu nastroju, który jeszcze nie jest zaburzeniem. Więc jak sobie radzić z tą chandrą? Ja mówię nie radzić sobie. Niech to wybrzmi.

Nie chodzi mi tutaj o to, żeby zakopać się pod kołderką na 4 czy 5 miesięcy, chociaż czasem sama o tym marzę. Po prostu natura wymyśliła coś tak wspaniałego jak sen zimowy i wiele ssaków na ten sen zimowy zapada. To nie jest tak, że śpią przez te kilka miesięcy, bo tak jakoś z dzieciństwa się to kojarzy, że zasypiają i śpią. Nie jest tak. Trochę bardziej czuwają albo czasem się budzą, żeby jednak coś zjeść.

Więc okazuje się, że to wcale nie wygląda tak, jak bajki nam to pokazywały, ale wciąż bardzo obniża się metabolizm i zwierzęta tak naprawdę nie mają za bardzo zimą co robić, więc zasypiają. I ja też bym tak chciała. Dlaczego homo sapiens tego nie odziedziczyło? Nie wiem. Oczywiście, nie możemy czegoś takiego wprowadzić, bo przecież gospodarka nie może stanąć na pół roku, Absolutnie. Ale przecież jest druga półkula, więc nie wiem, o co chodzi, nie możemy się jakoś podzielić? [śmiech]

Dobra, słuchajcie, nie chodzi mi o to, żeby zapadać w sen zimowy, chociaż czasami naprawdę bym chciała, ale chodzi mi o to, żeby po prostu pozwalać sobie na ten gorszy nastrój. Bo zazwyczaj wygląda to tak: przychodzi ta jesień, zima, tracimy wigor, spada nam koncentracja, spada chęć do działania, coś, co nazywamy motywacją, jakiś wewnętrzny ogień. I pierwsze co robimy to oskarżamy siebie o brak zdolności organizacyjnych.

Często się z tym spotykam, że gdy ktoś przychodzi do mnie jesienią albo zimą, to mówi, że nie może się zorganizować i chciałby albo chciałaby popracować nad tymi zdolnościami organizacyjnymi. Pomimo tego, że przez trzy czwarte roku czy połowę roku, generalnie przez te miesiące, które minęły było wszystko super, organizacja działała i nagle ta osoba straciła umiejętność organizacji? No nie, tak nie jest. Przecież to nie jest tak, że jak przychodzi jesień, to ja nagle zapominam wszystkich moich kompetencji związanych z organizacją czasu.

Zaczyna się od tego, że sobie wyrzucamy tę organizację, a potem jedziemy z kolejnym superhitem świątecznym: wyrzucasz sobie, że nie potrafisz się zmotywować, czyli właśnie niby wiesz, co robić, jesteś zorganizowana, ale nie możesz się zmotywować do działania, Nie chce Ci się wstać i robić. Albo już siadasz do robienia, ale jak już siadasz i zaczynasz robić to absolutnie nie mogą się skoncentrować i nagle nie działają wszystkie techniki, które znasz.

Nie działają techniki organizacji, nie działają techniki koncentracji. No i zamiast zauważyć, że po prostu zmieniły się warunki dookoła Ciebie, czyli że zmieniła się pora roku, a w związku z tym chociażby ilość światła słonecznego, które dociera do powierzchni ziemi, to myślisz, że Ty się zmieniłaś lub zmieniłeś?

No i oczywiście na gorsze wyrzucamy sobie te jak najgorsze rzeczy, że coś jest z nami nie tak, coś po prostu się w nas zepsuło i to nas trzeba naprawić. I używasz strategii swojego wewnętrznego krytyka. O wewnętrznym krytyku już mówiłam w nie pamiętam którym odcinku, ale za linkuję oczywiście w notatkach, ale tam tłumaczyłam, jak on funkcjonuje. On niestety nie wie jak do Ciebie dotrzeć i idzie po linii najmniejszego oporu i po prostu Ci dosrywa.

Po prostu Ci mówi, że jesteś beznadziejna, najgorsza, do niczego się nie nadajesz. I Ty tak jakby te jego strategie teraz sobie kradniesz i sama do siebie te rzeczy mówisz, co sprawia w konsekwencji, że jeszcze bardziej pogarszasz sobie ten nastrój, który już i tak jest zły, ponieważ jest jesień czy zima.

Dlatego moja rada będzie krótka. Już naprawdę niedługo kończymy ten podcast, bardzo szybki odcinek. Moja rada na to jak radzić sobie z jesienno-zimową chandrą to nie radzić sobie. Odpieprzyć się od siebie. Przyjąć, że w tym czasie w roku po prostu możesz mieć gorszy nastrój, możesz mieć gorsze wyniki w firmie, mniejszą produktywność, mniej energii do działania, mniej Ci się chce.

Nawet pomimo tego, że wiesz po co to robisz, że masz misję, że masz wizję, że klienci są tak zadowoleni z Twojej pracy, ale po prostu coś jakby Cię trzymało w miejscu, jakbyś siedziała pod jakimś takim klockiem i nie mogła się spod niego wydostać. W tym czasie nie wymagaj od siebie pokonania bycia człowiekiem, w sensie takim, że nie wymagaj od siebie tego, że nagle nie jesteś człowiekiem, tylko robotem. Bo słuchajcie, to jest ludzkie.

Przecież nasz organizm, nasze samopoczucie jest napędzane witaminą D. Nasz organizm sobie tę witaminę D syntezuje, czyli sam sobie ją wytwarza z pomocą promieni słonecznych. I w momencie, gdy tych promieni słonecznych w miesiącach jesienno-zimowych mamy mało, to często pojawiają się niedobory witaminy D.

Można ją suplementować, natomiast warto to zawsze skonsultować z lekarzem, czy jest to potrzebne w ogóle, można zrobić sobie badania. To nie jest też tak, że witamina D jest lekiem na całe zło czy lekiem na depresję. Czyli po prostu jest tak, że ludzie reagują na niedostateczną ilość promieni słonecznych, która dociera do ich skóry, bo chodzi tak naprawdę o skórę.

Więc po prostu tak jest. Ludzie tak mają, że jak jest ciemno, zimno, to pogarsza im się nastrój. Między innymi z tych powodów związanych z witaminą D, ale też np. to, że rzadziej wychodzimy, mniej się ruszamy, częściej zmieniamy dietę na taką mniej zdrową, mniej nowalijek, mniej warzyw, więc jakoś tak łatwiej po coś innego sięgnąć. Mniej się spotykamy ze znajomymi.

To nie jest oczywiście tylko kwestia witaminy D, ale w ogóle po prostu tego wszystkiego, co się wiąże z sezonem jesienno-zimowym, również też z różnymi infekcjami. Więc tych powodów jest naprawdę sporo. I to zupełnie normalne, że jako ludzie mamy obniżony nastrój. Ale zamiast sobie to wyrzucać, że ja nie jestem teraz totalną petardą, jaką byłam latem czy wiosną, czy jesienią, bo ten pierwszy września to często też jest taki nowy początek, to może warto wcześniej rozpocząć świąteczny urlop albo zakończyć go później jeszcze przesunąć go trochę na styczeń?

Może warto odpocząć, ale też nie narzucać sobie presji tego, jak ten odpoczynek powinien wyglądać, czyli: okej, dobra, no to jutro idę na łyżwy, pojutrze będę się cały dzień uczyć języka. Popojutrze będę nadrabiać wszystkie kursy, które mam zaległe. Nie o to chodzi. Po prostu sobie odpoczywaj tak, jak chcesz, ale też nie planuj, że to musi być jakiś konkretny sposób tego odpoczynku.

Jeśli bierzesz urlop, to odpoczywaj od wszelkich treści biznesowych i branżowych. No chyba, że świadomie decydujesz na to, że poświęcisz na to parę dni. Tak, jak najbardziej. Tylko żeby to nie było to, że nie mam co robić, więc siadam do tych rzeczy biznesowych. Albo że mam takie poczucie, że powinnam wykorzystać ten wolny czas, żeby to nadrobić. Wtedy to nie jest odpoczynek. Odpuść sobie to, co możesz odpuścić i przyjrzyj się temu na odpuszczenie, czego nie pozwalasz. Może jednak warto?

Jesień i zima to na naszej szerokości geograficznej bardzo ciężki czas dla naszego samopoczucia. Zamiast próbować się na siłę naprawić, spróbuj odpuścić i nie radzić sobie. Zwracaj uwagę na potrzeby swojego organizmu i nie biczuj się, że nie jesteś tak samo produktywna jak latem.

Wszystkie notatki oraz transkrypcję znajdziesz na EmiliaWojciechowska.com/52. Kolejny odcinek, już ostatni w tym roku i będący jego podsumowaniem już za dwa tygodnie.