Przed tobą ostatni odcinek cyklu „Biznes po swojemu”, w którym rozmawiam z osobami, które prowadzą biznes inaczej niż wszyscy i dobrze na tym wychodzą. Posłuchaj dzisiaj o tym, że jedyną stałą w biznesie jest zmiana – i co z tym wszystkim wspólnego mają potrzeby.

Gościnią jest Ewelina Muc – mówi o sobie, że jest dinozaurem biznesu online. Własną firmę prowadzi od 2014, a w 2015 wydała swój pierwszy kurs online – wtedy kiedy mało kto wiedział, czym kursy online w ogóle są. Jest pomysłodawczynią, współautorką lub główną autorką w WP dla zielonych, SEO dla zielonych i WP Sklep. Tworzy też kolejne produkty edukacyjne.


Notatki do odcinka

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! 🙂
Wypiję za Twoje zdrowie 🙂


Transkrypcja – podcast do czytania

Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem coachem i trenerką mentalną i prowadzę dla Ciebie podcast „Niezarobiona jestem”, w którym uczę, jak osiągać więcej, stresując się mniej.

Odcinek 23: Biznes po swojemu: Zmiana to pewnik. Rozmowa z Eweliną Muc.

Przed Tobą ostatni odcinek cyklu „Biznes po swojemu”, w którym rozmawiam z osobami, które prowadzą biznes inaczej niż wszyscy i dobrze na tym wychodzą. Posłuchaj dzisiaj o tym, że jedyną stałą w biznesie jest zmiana – i co z tym wszystkim wspólnego mają potrzeby.

Mówi o sobie, że jest dinozaurem biznesu online. Własną firmę prowadzi od 2014, a w 2015 wydała swój pierwszy kurs online – wtedy kiedy mało kto wiedział, czym kursy online w ogóle są. Jest pomysłodawczynią, współautorką lub główną autorką w WP dla zielonych, SEO dla zielonych i WP Sklep. Tworzy też kolejne produkty edukacyjne 🙂 Kto taki? Ewelina Muc. Zapraszam Cię do wysłuchania naszej rozmowy.

Emilia Wojciechowska: Cześć, Ewelina! Witam serdecznie w moim podcaście i bardzo się cieszę, że przyjęłaś zaproszenie.

Ewelina Muc: Bardzo mi miło, Emilio, dziękuję za zaproszenie. Czuję się wyróżniona. 

EW: Ewelina, mam taką tradycję w podcaście, że na początku każdego odcinka zapraszam słuchaczy do wspólnego wzięcia takiego głębokiego, uspokajającego oddechu, który nas sprowadza do tu i teraz, pozwala się przez chwilę zrelaksować, ale też lepiej się skoncentrować na rozmowie. Więc Ciebie też serdecznie zapraszam do tego, żeby teraz razem ze mną wziąć taki głęboki oddech, który też mam nadzieję Cię rozluźni i uspokoi. (Wdech, wydech.)

EW: Uff, chwila spokoju.

EM: Jaka fajna tradycja, podoba mi się.

EW: Ewelina, jesteś gościną mojego podcastu w ramach takiego cyklu „Biznes po swojemu”. Chciałam pokazać słuchaczom różne podejścia do prowadzenia biznesu i to jest ciekawe, bo tak jak teraz przesłuchuję te odcinki, to tak słyszę, że w jednym odcinku ktoś mówi coś, w innym odcinku następny gość mówi coś totalnie przeciwnego. I właśnie to jest fajne, bo zachęcam do tego, żeby poszukiwać tej swojej własnej drogi. 

Dlaczego Ciebie zaprosiłam i dlaczego Ty mnie inspirujesz – do tego przejdę za chwilę. Natomiast chciałabym Ciebie zapytać: Co dla Ciebie znaczy prowadzenie biznesu po swojemu?

EM: Powiem Ci, że świetne pytanie. I sama nad tym teraz myślę, żeby mówić o tym więcej, że biznes prowadzi się po swojemu. I mam takie samo doświadczenie jak Ty, że rozmawiasz z osobami i ktoś mówi, że jest super pewny, że trzeba robić coś tak, tak, tak. Spotykasz osobę kolejną – ona mówi, że jest pewna, że trzeba robić coś tak, tak, tak. I te rzeczy czasem nawet się wykluczają. I trzeba o tym moim zdaniem coraz częściej mówić.

Co to znaczy dla mnie biznes po swojemu? Gdybym miała powiedzieć jednym zdaniem, to w zgodzie ze sobą, w dużej mierze w zgodzie ze sobą, a do tego jest potrzebne zrozumienie siebie, szanowanie swoich potrzeb, w ogóle zwracanie uwagi na te potrzeby. Zacznijmy od takich elementarnych rzeczy. To jest taki fundament, a na tym można próbować poznać swoje mocne strony, może nie chcę w kontrze dawać słabych stron, ale to, czego nie lubimy i nie pushować się, bo to naprawdę, to wybije w którymś momencie, do nas wróci.

Sama przeszłam taką ścieżkę właśnie słuchania wielu ekspertów na samym początku i wydawało mi się, że jak ich będę tak długo i namiętnie, i często słuchać, to w końcu zaklika coś, co oni do mnie mówią… Nie zawsze tak było. Często to się wiązało z jakimiś poczuciem winy. Niepotrzebnie. Pomału odkrywałam właśnie siebie: co ja lubię, czego nie lubię, pewne rzeczy wiedziałam, tak jak na początku nie chciałam robić konsultacji indywidualnych, bardzo mnie zjadały, chciałam skalować, za tym poszłam, to było okej. Teraz gdzieś odkrywam, że znowu zmieniam się jako człowiek, że wolałabym bardziej z klientem pracować, że mnie to bardziej interesuje, że mnie ciągnie do tego. Więc też tutaj gdzieś wprowadzam pomału zmiany w ofercie, które znowu są gdzieś w zgodzie ze sobą, po prostu. Można powiedzieć w kontrze do tego, jaka kiedyś byłam. I też tutaj to bym powiedziała, że to jest to w zgodzie ze tobą: Słuchanie siebie, pozwolenie też sobie na zmianę. To jest coś, co ja potrzebowałam przetrawić, że kurczę ja się zmieniam, a przez to, że też moja marka osobista – w małych kręgach można powiedzieć jestem znana z jakiś cech – to ja potrzebowałam zaakceptować to, że ja się będę zmieniać i nie do końca już jestem taką Eweliną, którą byłam 7, 6, 5 lat temu. I też musiałam to zaakceptować. W sumie było to dla mnie na początku bardzo trudne. Co za szczery wywiad! Pierwszy chyba taki, tutaj publicznie, bo to takie rzeczy, o których rozmawiał w sumie ze znajomymi, ale nie tak online.

EW: Dziękuję Ci za tę szczerość i powiem Ci, że jest taki cytat, który może tak trochę banalnie, że jedyną stałą rzeczą jest zmiana. I niektórzy jak już takie rzeczy widzą, to rzygają tym. Ale ja się z tym zgadzam, ale to jest, tak?

EM: Tak.

EW: I tak myślę, że im wcześniej się pogodzimy z tym, że my w ogóle w naszym życiu będziemy się zmieniać, że właśnie będą się zmieniać nasze potrzeby, będą się zmieniać nasze wartości, będą się zmieniać nasze cele, tym będzie nam łatwiej, bo właśnie nie będzie tego poczucia winy, o którym też mówiłaś. Tak że gdzieś tam się męczymy, idąc w jednym kierunku, kiedy może warto było go zmienić.

EM: Tak, tylko tutaj kiwam głową, czego nie widzą słuchaczki, słuchacze, że dokładnie tak. Mogę jeszcze tylko dodać, że właśnie można spróbować zaakceptować, nawet to poczucie winy, że gdzieś żegnamy się ze starą wersją siebie, może z jakimś tam elementem siebie, że to nie musi być zaraz taka zmiana na całkiem inną osobę, ale jakiś tam fragment nas się zmienia, no i pozwolić sobie na to, że coś nam kiedyś służyło, nagle – o kurczę, chyba mi to doskwiera – i tak może by się temu przyjrzeć z taką ciekawością, po prostu z taką ciekawością podchodzić do tych tematów.

EW: To mi przypomina sesję z jedną klientką, która chciała wejść już na wyższy poziom biznesu i w związku z tym musiała się pożegnać ze swoimi pewnymi usługami, które już tak nie były do końca w zgodzie z jej modelem biznesowym i z tymi nowymi jej celami, ale były takimi pierwszymi jej biznesowymi dziećmi…

EM: … tak!

EW: … i poczułam, że jakby musi przejść też taką żałobę za tymi usługami.

EM: Ja to rozumiem.

EW: Czy Ty też miałaś takie sytuacje?

EM: Czy ja miałam takie sytuacje? Ja myślę, że jestem w takim procesie, że pewne rzeczy jakoś u nas funkcjonowały. Mówię w liczbie mnogiej, bo jest nas kilka w zespole, i sama obserwuję, co się u nas sprawdza, co się nie sprawdza, czego już nie chcemy robić. I my dokonywałyśmy wielu mikrozmian, no a czasem większych, chociażby zmianę cennika, rozmowę z klientami obecnymi, że hej, już tak nie będzie, mimo że tak było 3 lata. Ja też rozumiem klientkę, którą przywołujesz, bo po pierwsze ona się mierzy z tym, że coś zmienia, a po drugie będą przychodzić ludzie i mówić, że chcą, żeby było po staremu. 

EW: Tak.

EM: I nie tylko przerobienie sobie w głowie, tylko próba skonstruowania w ogóle komunikatu, których wyjdzie publicznie, i próba poszanowania tego, że ludzie mają nadal stare potrzeby, trzeba do nich jakoś odpowiedzieć, a jeszcze jest, schodząc już tak biznesowo do tego, narracja, że klient zawsze ma rację. Według klienta – on ma rację. I to trzeba spróbować jakoś uszanować i nadal zastanowić się, ale czy to mi służy, dla tej osoby to jest jej racja, ale czy to mi służy. Więc jak możemy tutaj odpowiedzieć jako firma? Mogę tutaj powiedzieć, że my przy zmianie cennika, to też gdzieś dałyśmy benefity, że zmiana na przykład cennika dla obecnych klientów będzie przesunięta w czasie, ale informujemy was teraz. I to jest taki ukłon w stronę obecnego klienta, a dla nowych osób cennik już jest wprowadzony. Więc tak od ogólnych stwierdzeń chciałam to osadzić w jakimś konkretnym przykładzie.

Ja też jestem łączona właśnie głównie z kursem WP dla zielonych i to jest mój sztandarowy produkt, ale też gdzieś przez jakiś czas to była moja główna naklejka na mnie, a ja też chciałabym tak trochę zmienić szatę, tak. Jakby to powiedzieć jakąś metaforą. Więc sama robię różne zakusy, w jakim kierunku iść, i badam mniejszymi bądź większymi działaniami, jak mogłabym zostać określana przez więcej rzeczy, a nie tylko kurs, ten jeden. 

Sama, gdy pisałyśmy w mailu, to też powiedziałaś właśnie o tym moim na sztandarowym kursie, ja też tak go nazywam, bo bardzo łatwo wtedy ludzie mogą mnie włożyć w jakąś szufladkę, ale też gdzieś staram się budować narrację, która pokaże osobom, że ja mam więcej umiejętności, cech i potrzeb. Ale nie było to dla mnie łatwe może dodam sama, że ja gdzieś zaczynam czuć dyskomfort tego, że jestem przez jeden kurs widziana, nie potrafiłam tego sama zaakceptować. Czy ja mogę w ogóle coś więcej chcieć, czy nie powinno to mi wystarczyć? Ale z czasem gdzieś jakoś zaakceptowałam.

Hej, ja przecież chcę robić jeszcze inne rzeczy i w ogóle bardzo mnie interesuje rozwijanie pierwszej oferty, budowanie pierwszej oferty, taki mindset biznesowy stricte, wspieranie osób, które dopiero wchodzą, żeby z głową weszły w ten biznes online, a nie tylko z marzeniami, jakimiś tam hasłami, które nie do końca są realne do zrobienia. No więc tak. Gdzieś sama się przepoczwarzam i na początku, powiem Ci, to przepoczwarzanie było dla mnie nawet trudne. To znowu jest podcast, gdzie o tym pierwszy raz mówię.

EW: Wow, zaszczyt czuję. Jak mówisz właśnie o tym przepoczwarzaniu, że już chcesz mówić o czymś innym, to przypomniała mi się Twoja taka seria edukacyjnych maili na urodziny Twojej firmy. Taakie wielgachne maile pełne takiej merytorycznej wiedzy i dla mnie też jako odbiorczyni, to już był sygnał: Hej, tu już nie chodzi tylko o strony internetowe, to już nie jest tylko WP dla zielonych. Więc to też to przepoczwarzanie już też widać zdecydowanie na zewnątrz. Ale chciałabym wrócić do tego kursu WP dla zielonych, właśnie dlatego że no myślę, że trochę tak jest tak jak Ewelina Muc, to WP dla zielonych.

EM: Tak.

EW: Najłatwiej jest, myślę, ludziom też skojarzyć. No i powiem też, że jesteś jedną z pierwszych osób, które poznałam w internecie, które zarabiają dzięki kursom online. I nawet ostatnio znalazłam swoje notatki, taki stary zeszyt z pierwszych webinarów, na które chodziłam, i był właśnie taki webinar o tworzeniu strony samodzielnie, jak to się ma do zatrudniania kogoś do tworzenia strony, to musiała być pierwsza połowa 2016 roku.

EM: … łezka w oku.

EW: … także już chyba z 6 lat temu. Więc tak, to był na pewno pierwszy kurs online, który ja w ogóle kupiłam WP dla zielonych.

EM: Wiesz co, było ich wtedy chyba z pięć na rynku.

EW: Tak.

EM: Więc nie było to takie trudne, żeby kupić mój kurs.

EW: Tak, to były absolutne początki, więc jestem ciekawa, jak w ogóle wpadłaś na to, gdy w sumie to jeszcze tu w Polsce nikt nie wiedział, co to są kursy online, że są kursy online, żeby właśnie coś takiego stworzyć

EM: Jak ja sobie przypomnę… Powiem Ci, że ja na swojej zakładce online napisałam, że ja się czuję, jak człowiek dinozaur biznesu online w Polsce, bo tak się czuję. Niesamowicie jestem w stanie zaobserwować te zmiany, po prostu one się dzieją na moich oczach. Jak wpadłam na ten pomysł? Kiedy założyłam firmę w 2014 roku, to założyłam ją z myślą, że będę robić strony dla innych, już je robiłam wtedy, więc w sumie to tylko sfinalizowałam prawnie. I moim głównym celem i jak wielu osób była chęć wolności. Chciałam przejść na swoje, żeby bardziej móc kontrolować swoje życie, ale właśnie w kierunku potrzeb, które mam, a nie tylko realizowania czyichś potrzeb. No i powiem Ci, że pierwszy rok prowadzenia firmy mnie przejechał, bo okazało się, że siedzę nawet więcej na tych mailach i robię więcej rzeczy niż robiłam u innych, i byłam wykończona, bolały mnie plecy, w ogóle zaniedbałam się fizycznie, pierwszy raz w życiu tak wtedy poważnie, i uznałam, że chyba niemożliwe jest dla mnie pracować jeden na jeden z osobami, ponieważ z różnych powodów to nie działało dla mnie. A jeszcze nie miałam takich umiejętności w ogóle chyba stawiania granic, które teraz bym już umiała wprowadzić. Jakoś byłam tutaj jeszcze takim laikiem w temacie. No ale koniec końców pomyślałam: potrzebuję to skalować. Temat mnie interesuje. I jak też oddawałam strony, to zawsze miałam ten etap edukacji klienta, żeby go usamodzielnić. Moim celem nie było zostawienie sobie klienta na koniec świata, żeby do mnie pisał i mówił, że on chciałby zaktualizować wiersz jeden w tekście, tylko zawsze usamodzielniałam tych klientów. I to też sprawiało, że oni mnie mocno rekomendowali dalej. I w sumie bez reklamy miałam stale klientów. No i stwierdziłam: dobrze, co ja w sumie lubię robić? No to edukacja jest spoko. To edukowanie. I jakoś na horyzoncie pojawiła się wtedy Agata Dutkowska, ona już wtedy prowadziła firmę wiele lat, ja jeszcze wtedy nie wiedziałam, ale to, jak ona mówiła do mnie, to rezonowało ze mną. Naprawdę tworzyła i tworzy nadal takie bezpieczne środowisko tworzenia biznesu. 

I ja po roku prowadzenia firmy tak freelancersko stwierdziłam: Będę edukować. Jeszcze kompletnie nie wiedziałam jak. Ale pamiętam po prostu to było mocne dla mojej głowy, dla mojego układu nerwowego wydarzenie, ponieważ pamiętam je do dziś, że wymyśliłam w czerwcu, to był chyba 15 czerwca, albo 14-16, Girls Who WordPress i założyłam taką grupę. Bo widziałam jak te dziewczyny w Latającej Szkole zamiast rozwijać biznesy po prostu kręcą się w kółko, nie potrafią tej oferty na stronie przedstawić. A wtedy wszyscy zakładali od razu stronę, nie konto na Instagramie. I ja mówię: Boże, te dziewczyny tak marnują czas, ja sobie tę stronę ustawiłam po prostu, wiesz, w trzy godzinki wszystko i przeszłam do rozkminiania biznesu. 

I zaczęłam pisać na tej grupie posty. To mnie po dwóch dniach czy trzech tak po prostu wydoiło, naprawdę. To było tak szybko, że ja odpowiadam ciągle na te same pytania i założyłam zaraz bloga, Girls Who WordPress. Potem zobaczyłam, że jednak jest taki duży popyt, że nie ogarniam, i stwierdziłam: Po pierwsze nie ogarniam, po drugie to nie do końca działa. Zrobiłam warsztat stacjonarny na jakimś tutaj etapie i po tym warsztacie, zrobiłam ich kilka, miałam takie podsumowanie – ja tych osób nie jestem w stanie usamodzielnić, oni wychodzą po warsztacie, mają stronę, ale jest rozgrzebana i nie do końca jest ta obsługa klienta tak jakby pociągnięta do etapu samodzielności. I gdzieś po tych różnych doświadczeniach i po mojej potrzebie, żeby ludzi usamodzielnić, bo taki był mój cel, żeby rozwijać biznes, to żeby strona była naprawdę narzędziem, żeby byli w niej samodzielni. I stwierdziłam: Dobra, nagram video. I oni będą mogli sobie odtworzyć, kiedy chcą, po kolei. Ja też całą wiedzę przekażę w tych video. Ponieważ warsztat stacjonarny musiałby trwać tydzień, a po pierwsze nikt mi tyle nie zapłaci, bo ta osoba w tym momencie nie ma tych pieniędzy, jak ktoś je ma, to zleca agencji. Bo to się zaczyna się zaraz wykluczać. No więc wiedziałam już, że są kursy online, bo ja edukowałam się z materiałów zagranicznych, już w tym momencie mój angielski był na takim poziomie, pracowałam po angielsku, że w Polsce w ogóle nie było takich materiałów na ten temat, a za granicą już były, w Stanach szczególnie ten rynek był w sumie 7 lat temu w tym momencie, gdzie u nas jest teraz albo nawet jeszcze dalej. No i stwierdziłam: Dobra, to robię ten kurs online. I w ogóle nie było w Polsce żadnych wtyczek jeszcze, więc pamiętam, że mi zajęło i stworzenie materiałów, przetestowanie wtyczek, platformy, zlecenie jakichś fragmentów wtyczek.

Zajęło mi to wszystko – stworzenie tego pierwszego WP dla zielonych w pierwszej wersji – pół roku. Z tym że ja też miałam taki duży plan, bo tam już pierwszej edycji wypuściłam już 80 filmów, wszystko robiłam sama, nawet nie było takich podwykonawców, którzy by mi pomogli. Ja też wyzerowałam totalnie swoje konto, bo przestałam przyjmować zlecenia na stronę, chcąc się skupić. I pamiętam, ja już to wielokrotnie mówiłam, więc jak ktoś śledzi mnie, to znowu usłyszy tę samą historię, że jak ja miałam premierę WP dla Zielonych, to miałam 0 na koncie i po prostu wszystko postawiłam na ten kurs: wiedzę, niewiedzę, doświadczenie, brak doświadczenia – wszystko postawiłam na ten kurs. No i zmonetyzował się, tak mnie to wystraszyło, że ja mówię: Boże, oddaje te pieniądze tym ludziom, ja się tak stresuję, bo po prostu tyle ludzi się zapisało, że mnie to zestresowało aż w drugą stronę. 

EW: A ile? Pamiętasz?

EM: Wiesz co? Tam było chyba 60 czy 70 osób, pierwsza edycja, ale dobrze przeprowadziłam, jestem tutaj z siebie dumna, komunikację. Już wcześniej mówiłam o kursie, byłam od początku bardzo uczciwa w ofercie: co będzie, a czego nie będzie. Wydaje mi się, że to zaplusowało, że ja już pracowałam u innych, widziałam na różnych szczeblach, bo ja byłam na najniższym szczeblu, byłam na wyższych szczeblach, widziałam, co ludzi denerwuje. I stwierdziłam, że nie będę tych błędów popełniać, które widziałam, i wiem też, co mnie wkurza. 

Michał Szafrański też wypuścił pierwszy kurs, więc też obserwowałam, jak on to robi, i bardzo mi się podobało, że jest taki uczciwy w komunikacji. Wydaje mi się, że albo po nim trochę albo po mnie, już nie pamiętam chronologii Ola Budzyńska (z którą się znam i z którą komunikowałyśmy się) i ja. I to były takie trzy w sumie kursy online w Polsce. To jest naprawdę zabawne, jak teraz o tym pomyślę, bardzo zabawne. Nasze losy są całkiem różne, ale no trzy kursy online, to brzmi naprawdę zabawnie, patrząc, jak to teraz wygląda.

EW: (śmiech) Tak.

EM: No właśnie, więc może Ci odpowiem: dlaczego kurs online. Chęć doprowadzenia klienta do samodzielności – to był mój główny cel. Odzyskania tej wolności, którą chciałam, czyli też nie bycie cały czas na mailu, usamodzielnienie nawet w zdobywaniu wiedzy, czyli ta osoba zdobywa wiedzę, nawet kiedy potencjalnie ja śpię. Oczywiście ja nie mogę tutaj oszukiwać, posiadanie kursu online z dużą ilością kursantów jest bardzo czasochłonne, niech Wam nikt nie gada dyrdymałów, że to są jakieś pasywne dochody, bo po prostu jakie to słyszę, to mam ochotę klikać komuś, że spamuje. W ogóle, w ogóle to nie ma nic wspólnego z pasywnym dochodem, nie wiem, nie wiem… Mózg mi staje w poprzek, jak to słyszę. Oczywiście fajnie, muszę zobaczyć, czego ktoś uczy, no w moim IT, wiadomo aktualizacja aktualizację gonią, ale nawet w innych dziedzinach to wymaga jakiegoś kontaktu z osobą przeważnie, bo nikt już prawie Wam nie kupi, Wam, czyli słuchaczom, produktu online bez jakiejś obsługi. To w ogóle nawet idzie w tym kierunku, że ludzie oczekują jakiegoś eksperta, który o czymś tam powie, coś doradzi. Każdy klient ma jakieś pytanie. No zejdźmy na ziemię, żaden dochód pasywny. Żaden. Dochód, firma, normalny produkt, trzeba go obsługiwać.

EW: Tak. Ile ja widzę do tej pory – zrób kurs online i zarabiaj, kiedy śpisz. Kurczę, nie będzie tak. 

EM: To jeszcze trzeba dobrze ofertę skonstruować, żeby zarabiać, bo to, że klient kupi, to jest w ogóle sam początek tej historii. W ogóle doprowadźmy do sprzedaży najpierw, tak?

EW: Tak.

EM: To jest wieloetapowy proces. 

EW: Ja w ogóle po sobie widzę taką zmianę, że ja już nie chcę kolejnego kursu online, ja już wolę wykupić droższe konsultacje z jakimś ekspertem, niech mi powie, jak wygląda moja sytuacja, jak ja to mogę w mojej sytuacji wykorzystać. Po prostu nie chcę sama przechodzić, szukać, chcę mieć konkrety dla siebie.

EM: To jest bardzo ciekawe, co mówisz, i ja też to obserwuję, i widzę, jaki nawet u mnie dreszczyk emocji pozytywnej jaka oferta wywołuje i rzeczywiście kontakt z człowiekiem doświadczonym w danej dziedzinie jest dla mnie o wiele bardziej ciekawy niż w każdej dziedzinie odkrywanie wszystkiego samodzielnie, więc rozumiem to. Tak, ja to rozumiem i gdzieś też tak obserwuję w ogóle, że jest taka zmiana na rynku potrzeb, jakieś przesilenie pewnym rodzajem oferty, ona już została tyle razy powielona, przemielona, pewna grupa ludzi tak jakby dokonała zakupów, poszły opinie bądź ich brak i jesteśmy to jakby troszkę w nowym świecie, jak ten online wygląda w Polsce, że nawet tutaj są różne fazy i zmiany. I wydaje mi się, że następuje taki powrót do kontaktu. 

EW: Tak sobie myślę, że to jakoś tak miało miejsce właściwie w tej pandemii, kiedy wydawać by się mogło, że wszyscy sobie poszli na online, i wtedy takie kursy właśnie powinny wybuchnąć, a jednak ten powrót do człowieka się wydarzył. Myślisz, że to jest taki związek z tym wszystkim, co się wydarzyło na świecie?

EM: Powiem Ci, jakie ja mam wnioski i moje obserwacje. Nie mam tego przebadanego trendu. Na początku pandemii zauważyłam, że wiele osób przeszło na online, co bardzo przyspieszyło rozwój biznesu online w Polsce. To i tak się działo, było przyspieszenie, dzięki też dzięki temu, że jest wiele rozwiązań już, które ludzie mogli sobie kupić, kiedyś ich nie było. Niełatwo było sobie skompletować wszystko na stronie, żeby kurs online postawić, więc to, że się jakaś technologia jedna, druga, trzecia pojawiła, przyspieszyło. Pandemia dodała turbo przyspieszenia do tego procesu, ale wydaje mi się, że już witamy 2022 i jest jakieś przesilenie, i nie chcę tutaj martwić, ale przetrwają ci, którzy naprawdę mają zdolność do dostosowywania tej oferty, rozumienia bardziej potrzeb, żeby… No pierwsza rzecz, którą będę ludziom mówiła: to, że nie mówią na pierwszym największym nadruku, że mają kurs online, bo to żadnej potrzeby nie rozwiązuje. Nikt nie ma ciar, jak słyszy kurs online, ludzie mają ciary, jak słyszą, że ktoś rozwiąże ich problem, że da im jakieś ukojenie albo radość, zależy, jaka jest potrzeba. A to, jaka to jest forma, to jest absolutnie drugorzędna. Absolutnie drugorzędne i to zawsze było drugorzędne, tylko teraz to już ludzie mają po prostu wymiot, jak słyszą, że to jest kurs online. No dobra, no wiadomo, że to jest kurs online, no dobra, a co tam jeszcze masz, tak? O czym to jest? Więc tutaj myślę, że gdzieś też jest takie zmęczenie, że w ogóle nam ten kurs online wali po łbie, wiesz, z każdej strony. Polecam wszystkim skupić się na tym w ogóle jaki problem rozwiązujemy. 

To jest uniwersalna zasada tworzenia biznesu albo zaspokajamy jakąś potrzebę, albo rozwiązujemy jakiś problem. W jakim to jest formacie, to jest kolejna informacja, ale nie moim zdaniem dominująca.

EW: Acha. Przypominam sobie, że często widzę właśnie w jakichś grupach na Facebooku pytania: Słuchajcie szukam pomysłu na kurs online, jaki kurs online mogę zrobić? A tutaj bardzo ważną rzecz podkreśliłaś, że format jest drugorzędny. Ważne jest, w czym pomagasz i komu najlepiej.

EM: Tak, ja gdzieś rozumiem też, że osoba może zdywersyfikować sobie swój biznes. Jest stacjonarnie, próbuje zbudować odnogę, która da stabilność. Tylko pytanie, czy to na pewno ta odnoga? No i tutaj odwróciłabym trochę to pytanie, ale powiedz mi w ogóle czym się zajmujesz, co potrafisz, co zauważyłeś, zauważyłaś, że klienci mają u Ciebie problem albo z jakimi pytaniami do Ciebie przychodzą. No bo jeżeli tu będzie długa pauza, to wydaje mi się, że no nie wiem, jak ci pomóc. No nie wiem, równie dobrze można wróżyć na ten temat. Nie wiem, nie wiem, po prostu nie wiem. To są trochę, kurczę, no naiwne takie nastawienie, że tutaj format przyciągnie ludzi, bo kursów online tutaj Polsce to pewnie już tyle co Polaków, bo niektórzy mają po kilka, więc naprawdę no nie chcę tutaj podcinać skrzydeł, ale kluczowe jest zastanowienie się, jak rozwiążemy czyjś problem albo zaspokoimy jakąś potrzebę. Format przyjdzie później.

Też żeby tak nie szydzić, to ja rozumiem, że ktoś chce się zabezpieczyć, i kiedy podczas pandemii wszystkie miejsca stacjonarne były zamykane, no to zapala się lampka: dobra, co mogę robić online? No online można rozmawiać, spotykać się, może to mieć formułę nagranych video, może mieć formę video na żywo. Tu można oczywiście wylicytować sobie te formaty, ale i tak na koniec tej listy musimy zastanowić, ale jaki problem chcemy rozwiązać w tym formatem? Po prostu nie unikniemy tego, tworząc biznes. Nie da się, nie da się przeskoczyć tutaj.

EW: Na początku prowadzenia biznesu właśnie wpadłam w ten taki zachwyt tym dochodem pasywnym, nachodziłam się właśnie na takie webinary, które pokazywały bardzo prostą rzecz, na przykład jak chcesz zarobić 100 000 zł, no to robisz sobie robisz sobie kurs za 100 zł i sprzedajesz go tysiącom osób. I masz matematykę.

EM: Nie no, matematyka się zgadza.

EW: Na tym webiarze nie było nic innego, tylko ta matematyka (śmiech). Ale ja właśnie poszłam w tworzenie od razu e-booków, szybko jakiegoś kursu… Pamiętam, że w ogóle nie miałam kontaktu ze swoimi odbiorcami. Ja sobie wymyślałam, że no na pewno oni chcą to, bo ja tak myślę, że oni chcą to. A później się dziwiłam, że w ogóle te e-booki leżą, bo nikt ich nie kupuje. 

EM: Tak to jest wiele elementów, które muszą za klikać. 

EW: Tak, teraz dopiero po prawie 5 latach prowadzenia firmy ja dopiero tak naprawdę zaczynam rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, w tym prowadzeniu biznesu, że rozwiązujesz problemy swojej grupy docelowej, w ten sposób, w który Ty potrafisz najlepiej.

EM: Świetna definicja, dokładnie tak jest. Myślę, że tutaj oczywiście ta matematyka, o której powiedziałaś, że chcemy zarobić x, to potrzebujemy zebrać 100 osób, które zapłacą x. No to wiadomo papier przyjmie wszystko, ekran też, tutaj jest tak samo. Natomiast może nam się nie udać zebrać 100 osób. Jak zebrać 100 osób? To powinien być kolejny etap. 

Wiesz, jak idzie się do inwestora, to on również się zastanawia: Dobrze, czy mamy w ogóle taką liczbę osób zainteresowanych? Bo to nie jest tak, że my mu mówimy: Poproszę milion, i ja to zmonetyzuję? Bo taki inwertor wie. 

– Dobrze, ale czy zbierzemy 10 000 osób zainteresowanych? Proszę mi opowiedzieć o tej grupie docelowej. 

– Dobrze, jak to pan/pani sprawdziła, że jest potencjalnie tyle osób? 

– No bo kupują już produkt taki konkurencyjny.

– Acha, okej to czym my się różnimy od produktu konkurencyjnego, jakimi kanałami będziemy go promować?

Tak by można tutaj drążyć, bo samo to zatrzymanie się, że jak chcę zarobić 10000, to potrzebuję 100 sposób, które zapłacą tyle i tyle, no wiadomo, jest dosyć naiwne, ale myślę, że też potrzebujemy tę lekcję przerobić, żeby sobie uświadomić: Okej, dobra. Wiadomo, ktoś fajną historię mi sprzedał, ja to kupiłam, świetna lekcja, żeby tego nie robić następnym razem. I teraz potrzebuję zyskać albo obniżyć troszkę oczekiwania, bo kiedy nikt o nas nie wie, to ciężko zabrać 100 osób. No chyba że mam bardzo duży budżet na reklamę, które po prostu zaleją ekrany telefonów ludziom. Znowu trzeba się zastanowić, jakie zasoby mamy finansowe, czasowe, jakie umiejętności. To jest właśnie w prowadzeniu biznesu trzeba tych kilka puzzli sobie ułożyć, układać i powiem więcej: one się zmieniają! Więc to jest… No tak, prowadzenie biznesu jest stałe, to jest coś, co ciągle się po prostu zmienia. I są dni właśnie jak dzisiaj, gdzie jestem zmęczona, fajny miałam webinar, ale no jest środa, a ja jestem wyjęta z kapci. Dobrze, że tu nie widzicie, i no nie mam siły na to rozkminianie, mimo że tematów jest niemało. No ale to jest. Jeżeli ktoś rozważa biznes online, to w pracy u kogoś, jak sobie przypomnę, to też są rozkminki, ale zawsze masz pensję na koniec. A tutaj musimy sobie generować te dochody.

I to, co jest ważne, to żeby sobie właśnie wypracować na pierwszym roku, drugim roku firmy jakiś możliwe powtarzalny model zarabiania. To jest właśnie ważne. Ja się cieszę, że jakiś cudem mi się to udało. Jak teraz sobie pomyślę, ile ja nie wiedziałam, to aż po prostu jestem zaskoczona, że to jakoś za klikało. Dzisiaj mam taki, wiesz co, dość melancholijny dzień jakiś, ale to pewnie ze zmęczenia, że takie mam rozkminki. W ogóle mam dużo rozkminek. Jednak już teraz ósmy rok firmy nad wieloma rzeczami się zastanawiam, jak coś robić, nie robić, i jakoś dzisiaj padło na to nagranie, że jest właśnie taki melancholijno- zmęczony nastrój. Też nie mam zamiaru tego ukrywać, tak chwilę rozmawiałyśmy na początku, że no tak jest. Takie jest życie, że czasem jest tak bardziej melancholijnie, po prostu. 

EW: Podobno jak człowiek zmęczony, to wszystkiego, te takie jakieś ściany, maski, nie ma siły tego podtrzymywać, więc może to właśnie dobrze, może to taka też wskazówka dla osób nagrywających podcasty, żeby nagrywać albo samemu, albo z gośćmi, wtedy kiedy Ty albo gość jest zmęczony. Wtedy można dojść do że jeszcze lepszych myśli (śmiech).

EM: Emilia, jak myślisz, kiedy będziesz najbardziej zmęczona? Powiem Ci, że jeszcze lepszy timing, zaraz po webinarze…

EW: Oooo.

EM: … 23:00, to wtedy już w ogóle szłabym po bandzie. Tu jeszcze lekkie jakieś dyplomacje zachowuję, ale nie, no to oczywiście, śmieję się. Ale masz rację, masz rację. Ja zresztą bardzo sobie cenię autentyczność, więc tutaj nie będę udawać, że jest jakoś inaczej, jest to po prostu taka wartość dla mnie ważna. Jest to coś, z czym sama się utożsamiam, bycie osobą autentyczną. 

EW: Tak, ja w ogóle uważam, że trzeba dużo mówić o tym, że prowadzenie własnego biznesu, to nie są różowe chmurki wokół Ciebie latające, nie są jakieś złote konfetti, które co chwilę Ci na drodze wyskakuje, tylko to jest praca, ciężka praca, nawet jeśli jest ona mądra i na przykład zajmuje mało czasu w ciągu tygodnia, ale no jest to praca ciężka, jest to nawet jeśli masz jakieś dochód pasywny, to wciąż go trzeba jakoś podtrzymywać. No i zdarzają się właśnie takie dni, kiedy się jest zmęczonym, kiedy się nic nie chce, kiedy się chce rzucić w diabły, ja się domyślam, że miałaś przez 8 lat momenty, kiedy chciałaś to wszystko rzucić po prostu. 

EM: Miałam poważne takie przesilenie w 2019 roku. Różne rzeczy mi się po prostu zwaliły na głowę, prywatnie też wcześniej, ale tak nie pozwalam chyba tego przeżyć, i właśnie 2019 był dla mnie bardzo, bardzo takim psychicznie trudnym rokiem, a potem przyszła pandemia, taki torcik dostałam. No naprawdę to jest właśnie ważne, że mamy życie prywatne, które nawigujemy, i mamy jeszcze na dokładkę firmę. W moim przypadku nie wszystkie zadania są takie, że ja mogę sobie po prostu przyjść, przeklikać, tylko to, co mnie często właśnie w firmie przerasta, to jest to, że co temat, to nowy. I ja jestem naprawdę za tym, żeby budować schematy, wzory odpowiedzi i robię to, i mamy tutaj wiele takich rzeczy, które mają nas odciążyć z odkrywania koła na nowo, codziennie przy każdym wątku, ale i tak są sytuacje nowe i ich natężenie jest spore, więc są dni, że tego nie odczuwam, a są dni, że myślę, że już po prostu wiesz, nie wiem w co ręce włożyć. No więc to jest po prostu tak: raz jest na górze, wow, wszystko super, wow ale wszystko zaklikało, Jezu, ekstra. No a potem jest dołek, czasem jest constans, potem jest góra, czasem jest constans. To się zmienia, to się po prostu zmienia i wydaje mi się, że to jest najprawdziwsze, że to jest zmienne. Raz jest okej, raz jest głęboka rozkminka. Raz jest ani okej, ani rozkminka, jakoś tam idzie, po prostu. To jest zmienne, więc warto by było ludziom po prostu powiedzieć, że jest zmiennie. Jest zmiennie. Nie jest tylko super, jest zmiennie. 

EW: Tak. No więc drogi słuchaczu, droga słuchaczko, jeśli teraz masz jakiś taki gorszy moment, chcesz wszystko rzucić, nie wiesz w ogóle, co ze sobą zrobić, to wiedz, że to jest normalne. I nie wierz we wszystko, co widzisz w social mediach, bo tam pewnie widzisz, że wszyscy osiągają sukcesy, tylko nie Ty. I jak już jesteśmy przy social mediach, to może w końcu dojdę do tego, dlaczego właśnie Ciebie zaprosiłam do tego cyklu „Biznes po swojemu”, Ewelina. Poza taką mądrością, takim rozsądkiem biznesowym, który w Tobie cenię i myślę, że tutaj wybrzmiało to do tej pory w podcaście, to ja zawsze się zastanawiałam, jak to możliwe, że tej Eweliny prawie wcale nie ma w social mediach, nie wyskakuje mi z lodówki, nie widzę jej na co drugim live, który się pojawia w internecie, a jednak prowadzi konsekwentnie od tylu lat biznes, ma zawsze sporo kursantów na kursie, wszystko się spina, wszyscy ją znają, właśnie znowu też. No a właśnie prawie jej w ogóle w tym online nie ma, a prowadzi biznes online. Więc właśnie jak to jest prowadzić taki biznes z sukcesem, a nie wyskakiwać z lodówki, nie wyskakiwać z tego telefonu, nie wyskakiwać z komputera, jak to w ogóle jest możliwe? Jak to u Ciebie działa?

EM: No powiem Ci, że to jest taka złożona odpowiedź. Nie ma takiego jednego zdania. Po pierwsze ja nie jestem fanką social mediów. I to może zacznijmy od tego. Nie czuję się w takiej prezentacji siebie, opowiadaniu o sobie komfortowo, przy osobach takich których nie znam. Bo powiem, że ja mam konto prywatne na Instagramie na przykład, gdzie mam same osoby, które znam, moich znajomych prawdziwych i tam mało kto zna to oblicze, ale tam nawet pokazuję, jak zupę gotuję, dzielę się, ale właśnie ze znajomymi, tak. I wtedy wchodzimy w takie prawdziwe rozmowy i potem spotykamy się na żywo i możemy tam kontynuować, ale kiedy chodzi o to prezentowanie się jakoś tak publicznie, wśród osób, których nie znam, ja nie czuję takiej potrzeby naturalnie. Nie potrzebuję po prostu tego. Kropka. Więc za każdym razem jak się „muszę pokazywać”, to a gdzieś tam mnie uwiera i nie, nie lubię tego. I nie jest to problem taki, że ja nie umiem sprzedawać, bo umiem opowiadać o swoich produktach, ale wolę inny format. Wolę rozmawiać z klientem mailowo. Wolę poprowadzić z klientami spotkanie-webinar na konkretny temat i tam o czymś opowiedzieć. Po prostu format social mediów nie jest dla mnie. Drugi punkt, który bym powiedziała, to jak ja ruszyłam z biznesem, to social media były inne. Pamiętam, że wtedy miałam fanpage i rzeczywiście co jakiś czas – nadal go mam technicznie – ale co jakiś czas tam publikowałam rzeczy i rzeczywiście zbierały się osoby, była jakaś dyskusja, kulturalna nawet na początku, potem coś się zmieniło w Facebooku i tych ludzi zaczęło tak falami bardzo dużo przybywać. Ja wiele razy no niestety doświadczyłam też hejtu. To mnie też wycofało dodatkowo i stwierdziłam: Po co mi to? Nie potrzebuję tego. A więc zrobiłam krok do tyłu, ale uznałam wtedy, kiedy jeszcze Facebook nie był takim złem wcielonym, dojdę do tego, że po prostu okej, ja nie będę się prezentować i wystawiać na taki hejt, bo po prostu nie potrzebuję tego w życiu, tylko będę mieć reklamy płatne. I ja sobie rozpracowałam, jak reklamować się płatnie, jak, do kogo i w których momentach. I to był powiedzmy 2016, 2017, 2018. Potem znowu Facebook ewoluował, bardzo się zaczął rozwijać Instagram. No gdzieś tam sobie to konto na Instagramie założyłam, ale ładne zdjęcia, wszyscy uśmiechnięci, tak czułam, przepraszam, że to powiem, ale obłudę, nie było tej autentyczności jak stwierdziłam: Co jest ze mną nie tak? Ja mam różne emocje, dlaczego wiedzę tylko uśmiechnięte osoby. I znowu tak coś mi tutaj zgrzytnęło i: no dobra, to nie dla mnie jest to miejsce. No więc znowu, coś nie zaklikało. No i Facebook też. Śledzę bardzo dużo informacji zagranicznych, jakoś jestem taką osobą, która lubi dużo czytać, interesować. I zaczęło dużo wypływać już 2 lata temu pierwsze takie afery z Facebookiem i jakieś takie interesy, które robią polityczne, ingerowanie w to, co mamy kupić, czego nie mamy kupić. Nawet już jest bardzo ciekawa książka na temat właśnie konsumpcjonizmu i inwigilacji. I ja gdzieś zaczęłam myśleć: Boże, i ja im płacę te pieniądze tak regularnie, tyle tysięcy… I znowu myślałam: nie no, nie chcę, nie chcę. Ostatnio napisałam tekst właśnie o tym, marketingowe dylematy, który olbrzymim echem się odbił. Napisałam go właśnie do moich subskrybentów, do moich czytelników. Wiesz co, ja dostałam chyba za 100 odpowiedzi i część osób w ogóle nie znała mnie od tej strony, no wiadomo nie wszyscy myślę za 8 lat, ja to rozumiem, ale i tak: Wow, zgadzam się z Tobą, też mam podobnie. Więc tak jakby problem istnieje i są osoby, które tak jak ja nie odnajdują się w social mediach, po prostu.

Natomiast mówisz, że prawie mnie nie ma, no ja czasem jestem, czasem mam taki dzień, że coś chcę napisać, czymś się podzielić. Wtedy wchodzę w dyskusję w komentarzach. Czasem jest ich tak dużo, że aż mnie to przeraża. Nie zawsze oczywiście, ale jak jednego dnia dostanę 30 chyba komentarzy pod postem, to myślę: Nie, jutro odpiszę. Więc jak jestem taką osobą, która sobie siedzi w skorupce, i jest mi tutaj w tej skorupce dobrze. Nie mam takiej duszy osoby, która lubi wejść w obcy tłum i brylować. Ja nie jestem wodzirejką, więc mogę przeprowadzić edukacyjne spotkanie, mogę porozmawiać na dany temat, ale ja nie mam duszy wodzirejki. I powiem Ci, że też miałam z tym problem, do siebie miałam pretensje: Dlaczego ja taka nie jestem? Dlaczego kurde, taka nie jestem, tak? O ile by mi to ułatwiło życie, może mniej bym musiała na te budżety płacić, może tego by nie musiała robić? może tego? I potrzebowałam właśnie sobie też przepracować, tak. Boże, przecież mam tyle innych cech, zajebistych, tak. Więc no znowu taka praca nad sobą, bo świat mi mówi, że jakaś mam być, ja jestem inna, i człowiek znowu musi to przepracować.

EW: Tak.

EM: No więc przeszłam tę drogę i na przykład teraz jak wejdę na Instagram – wczoraj sobie tak weszłam, to mnie chyba nie ma od grudnia. Zaraz zobaczę. Ostatni post dałam 14 grudnia, no i nie wiem, kiedy dam kolejny. Nie wiem, kiedy dam. Więc to jest taka złożona odpowiedź. Moim celem teraz jest jak najmniej płacić Facebookowi, nie zgadzam się z tą firmą, po prostu się nie zgadzam u podstaw. Nie jestem w stanie z niego na stałe zrezygnować, to jest ten potrzask, z którym czuję się niekomfortowo. Natomiast moja firma obecnie nie jest w stanie sobie zapewnić docieralności do nowych klientów inną drogą niż reklamą na Facebooku. I mówię to z pełną autentycznością znowu, bo czuję się w potrzasku, nie lubię tego, nie zgadzam się z tą firmą, a nie wiem, jak mam to zrobić inaczej, jak ktoś wie, to zgrajmy się, pogadajmy i coś zacznijmy o tym mówić głośniej, żeby inni też mogli inaczej to robić. Postawiłam nacisk na SEO, znowu Google też nie jest kryształową firmą, też mają za paznokciami, wybrałam mniejsze zło i mówię to tak szczerze.

Jestem świadoma, czytam dużo, interesuję się, rozumiem, jak działa technologia, w pewnym stopniu, więc jestem w stanie sobie doczytać, więc wybrałam mniejsze zło, i patrząc też na to, jak się zdobywa klienta, jednak pozycjonowanie daje nam dotarcie do klienta, który już czegoś szuka, więc jest to dodatkowy plus, więc mając pewną wiedzę o SEO, ja teraz ją jeszcze bardziej specjalizuję i też chcę włączać w to innych, bo wydaje mi się, że jak o czymś mówimy, to nabiera się pewnej takiej wielkiej kuli śniegowej, ona gdzieś tam leci, leci, no i jest taka masa krytyczna fajna, mam tutaj dużo rozkminek po prostu. Więc nie mam takiej jednej krótkiej odpowiedzi. To też był taki proces, ale gdzieś w zgodzie ze sobą, szukanie siebie, co mi odpowiada, co nie i też dla mnie ważne jest, żeby współpracować z firmami, z którymi ja się w ogóle zgadzam. No więc tutaj mam poważną wojnę ze sobą, bo ja się nie zgadzam z tymi firmami, a nie wiem jak mam zrobić.

Próbuję SEO, próbuję newsletterami docierać do ludzi, ale nie jest to łatwe w obecnym świecie, żeby kompletnie zrezygnować z Facebooka i social mediów. Powiem więcej, tak nie tylko czarno-biało, że te platformy mają oczywiście swoje plusy. Ja się cieszę, że mogę porozmawiać z moją koleżanką, która jest gdzieś daleko, i ona akurat korzysta z tego social medium, i my możemy się skomunikować. To jest plus ewidentny, że z klientką, która do mnie napisze, i odpowie mi na stories, wejdziemy sobie znowu w jakąś mikrokonwersację. W ogóle ilość rekomendacji, które dostałam na tych platformach, jest olbrzymia, no ja tam na Instagramie mam 100 zapisanych stories i kolejne dodaję, muszę usuwać poprzednie, więc jakby to jest kanał marketingowy ważny. I właśnie tu jest ten mój największy zgrzyt: Jak znaleźć drugi tak ważny kanał? I jak po prostu działać we własnej firmie w zgodzie ze sobą. No jest to coś czego ja szukam tutaj odpowiedzi.

EW: WOW. Myślę, że zakładając firmę, raczej nie spodziewamy, jakie też właśnie moralne dylematy się pojawią. Nawet właśnie w taki sposób ja powiem Ci, że w 2019 także jeszcze nie było aż tak źle, ale dostałam zaproszenie do występu w telewizji śniadaniowej, w TVP1. No to też miałam takie, kurde, czy ja chcę iść do tej telewizji?

EM: Tak, rozumiem Cię.

EW: Zdecydowałam się, żeby pójść, ale teraz już bym nie poszła.

EM: Też się zgadzam (śmiech). Dokonałabym tego samego wyboru. Tak, masz rację. Te moralne dylematy, one są. Nawet człowiek sobie na początku nie zdaje sobie sprawy, że no będę tam rozkminiać ofertę, a tu bang! trzeba się zmierzyć ze swoim kompasem moralnym, swojej wartości. Wydaje mi się, że fajnie, że w ogóle ten wątek wypłynął, bo jest taki ważny, dla mnie aktualnie ważny. 

EW: Powiedziałaś też taką ważną rzecz, z czym niemalże wszystkie moje klientki się mierzą, czyli ja chciałabym być bardziej jakaś tam. I właśnie w dużej mierze to jest to, że chciałbym być bardziej otwarta, jakąś mieć łatwość właśnie w pokazywaniu się w social mediach. I ja właśnie zazwyczaj wtedy pokazuję im Ciebie, że można inaczej, że nie musisz wyskakiwać, nie musisz codziennie wstawiać posta, stories, rolki teraz jeszcze, live’a co tydzień i webinar co dwa tygodnie. No nie musisz. Tylko znajdź coś, co jest zgodne z Tobą, co działa u Ciebie. Ale no właśnie Ciebie tutaj zawsze stawiam za taką przeciwstawną wielu ekspertom od marketingu internetowego, którzy właśnie mówią: Twórz, twórz, twórz codziennie, niech Cię ludzie zapamiętają. Niech widzą. Niech po prostu cały czas coś od Ciebie dostają, żeby Cię zapamiętali. A ja pokazuję: Hej, no ale jest tu taka osoba, którą ja obserwuję od wielu lat, i ona tak nie robi. I ona ma biznes.

EM: Tak, bo właśnie jeszcze dodam do tego, dziękuję, że ludziom pokazujesz, że można inaczej, bo my funkcjonujemy. A jeszcze powiem Ci, że nawet jak kiedyś sprawdziłam, że nasi klienci też nie do końca chcieliby coś codziennie dostawać. Po prostu jest przesyt. Jest jakaś taka ilość informacji, którą można przetrawić, a potem to już tak jakby te obrazy się zmieniają, ale już nie ma połączenia. W ogóle o co chodzi? Testowałam, ile to jest dużo, a ile to jest mało. I wydaje mi się, że gdzieś tak wyszło, że właśnie każdy ma przesyt w pewnym momencie. I naprawdę nie trzeba… nie, no w ogóle to jest jakiś absurd, żeby codziennie. Gdyby wszyscy codziennie postowali, to ja nie wiem. No Facebook, jasne, cieszyłby się, czy tam Meta, jak to się teraz nazywa. Ale w ogóle po pierwsze nikt nie ma moim zdaniem aż tyle interesujących przemyśleń codziennie, sorry, ale nie (śmiech). Naprawdę. Więc, wiem, że też oczywiście Instagram mówi: no tak, ale jesteśmy taką platformą, gdzie to chodzi o zabawę. No jeżeli ktoś ma talent do bycia komikiem, to jest to supermiejsce do przelania tego swojego talentu, ale ja nie jestem komikiem. Więc też, no co będę ludziom pisać, że no nie wiem, no herbatę piję?! No przecież Boże święty, jakie to nudne. Nie mam też takiej po prostu potrzeby. No ja nie wiem, jak to bardziej powiedzieć: nie mam takiej potrzeby. Ja nawet zapominam czasem, kurde, posty, no dwa tygodnie już nie wrzucam. To jest moja taka prawdziwa sytuacja. Kurde, może coś wrzucę, ale nie mam co. No nie mam co. Ja może też mam za wysokie wymagania, może to się łączy z jakimś perfekcjonizmem, że ja mam nie wiadomo co tam chce wrzucać, ktoś pomyśli, ale mi ta forma, jeżeli ktoś troszkę dłużej śledzi, jaką mam formę pisarską, że tam minimum trzy strony, to dla mnie Instagram jest za krótki. 2200 znaków. Wiem to, bo jak przygotowujemy, to musiałam skracać moje teksty co do znaku, jest to forma też dla mnie za krótka, więc nie, no nie. Nie działa. I naprawdę można inaczej, naprawdę.

Warto też sobie uświadomić, kochani, no robimy te biznesy, ale to my chcemy być sławni czy mieć firmę? Bo tak jakby to jeszcze trzeba może ten wątek zarzucić na stół? Którą my swoją tutaj jakąś taką potrzebę chcemy zaspokoić? Sławnym to akurat można łatwo, no różne można zrobić kontrowersyjne rzeczy i wypłyniemy, tak? Ale my chcemy tworzyć jakieś rozwiązania, czy my chcemy być po prostu znani i podziwiani? Więc może warto sobie tutaj odpowiedzieć na to pytanie, żeby właśnie: e nie, no w sumie, to ja bym chciała pomóc Zosi, Piotrowi i Krysi, bo widzę, że się z tym borykają, i w sumie to ja widzę rozwiązanie. Hej tak można uszyć ofertę. Zosia – tak bym to zrobiła, tyle to kosztuje. Piotrze, tak bym to zrobiła, tyle to kosztuje. Wiem, że to wydaje się tutaj takie super proste i nierealne, ale to trochę jest momentami takie proste. Plus nauczyć się albo budować sobie tę umiejętność wyceniania swojego czasu i potem dopracowywać ten model, bo to jest do dopracowania. To nie jest tak że klik i gotowe. To się dopracowuje, no my też dopasowujemy, testujemy. 

EW: W ogóle właśnie łączy mi się to z takim tematem, że zazwyczaj na błędnych rzeczach się skupiamy w biznesie. W sensie na nieodpowiednich, w nieodpowiednim czasie. Tak jak mówiłaś wcześniej, że widziałaś swoje koleżanki z Latającej Szkoły, które nad stroną nie wiadomo ile tam siedziały, a Ty już chciałaś rozkminiać biznes, no bo chciałaś robić biznes, tak. Bo chciałaś zarabiać, bo chciałaś pomagać, bo chciałaś dawać te rozwiązania. Tak samo właśnie być może zbyt dużo osób myśli o tym, jak na przykład pokazać się jak największej ilości osób, zamiast może się zastanowić, jak z tymi osobami, do których już docieram, mogę zrobić biznes, jak mogę im pomóc.

EM: Tak. Myślę, że wyczerpałaś temat, dokładnie tak jest. Może się zastanówmy, czy to rzeczywiście też, jeżeli na przykład mamy potrzebę zarabiania konkretnych pieniędzy, czy w ogóle to, że przeznaczamy czas na jakąś czynność, czy to się na końcu zmonetyzuje, tak. I w ogóle czy to nam sprawia też przyjemność, czy nas to rani? Wiesz, to jest bardzo duży temat, czasem nawet nie zauważamy tego, że znowu cierpimy, bo do takiej fali cierpienia jesteśmy przyzwyczajeni, ale to w ogóle całkiem inny wątek zaczynam. Że tak sobie cierpimy i cierpimy, no bo taki mamy default cierpienia, czyli domyślny poziom cierpienia, więc sobie tak cierpimy dalej. Tak żyjemy, więc to może całkiem inny taki wątek, zastanowić się, co nam to robi, czy to ma sens, nieważne, że inni tak oczekują od nas. Powiem Ci, co ja usłyszałam fajnego, co na mnie fajnie wizualnie zadziałało, bo jest oczywiście taka potrzeba gdzieś wmówiona nam moim zdaniem, że potrzebujemy 10000, 20000, 30000 followersów, w ogóle jakie jest uprzedmiotowienie tych ludzi, ale wyobraźcie sobie i na mnie to zadziałało tak wizualnie. Wyobraźmy sobie, że masz powiedzmy 100, 200 osób. Wyobraź sobie 100, 200 osób. Jezu, ile to jest ludzi! No że oni czekają, a Ty coś wyświetlasz, a oni to oglądają. I 20 osób mówi: Jezu, jakie super! To jest naprawdę dużo ludzi. Oczywiście jak zdobędziemy ich więcej, to fajnie, wow, czujemy się włączeni w jakąś grupę, i my jako ssaki chcemy czuć takie połączenie, ale nie umniejszajmy tym osobom, które już z nami są i nas lubią, i czekają na te treści, to są prawdziwe osoby, z którymi podobnie myślimy, i naprawdę można fajne rzeczy zrobić razem. Naprawdę można pod 5 osób zbudować fajną ofertę i się spotykać z 5-6 osób, i pomóc tym osobom, tak. Coś zrobić, więc ja bym tutaj nie umniejszała tym liczbom.

EW: Ewelina, powoli będziemy zbierać się do końca i chciałabym zrobić tu taką klamrę. Na początku mówiłaś o tej zmianie, o tym, że sama się przepoczwarzasz, że się przepoczwarzałaś, będziesz przepoczwarzać i zakończę takim cytatem z mojej książki, cytatem nie ze mnie, ale właśnie z Ciebie.

EM: O kurde!

EW: Bo pewnie wiele z Was nie wie, ale napisałam, wydałam w 2020 roku swoją własną książkę Idealnie dopasowana. Kariera szyta na miarę i żeby ją wzbogacić, zaprosiłam 10 bohaterów i bohaterki z jakimiś nietypowymi ścieżkami kariery albo osoby, które podejmowały dużo zmian albo odważnych decyzji, i jedną z osób, którą zaprosiłam była Ewelina. I Ewelina podzieliła się właśnie całą swoją ścieżką kariery, jak to wyglądało u niej, różnymi dylematami. I na końcu jest taki piękny cytat, który chciałabym właśnie tutaj odczytać niniejszym. „Podsumowując, jestem magistrem politologii, byłam fotografką, sekretarką, junior project managerką w agencji PR, junior UX designerką w słynnej warszawskiej agencji UX-owej oraz freelancerką, która robiła strony dla innych. W 2019 jestem szefową 4-osobowej firmy, która pomaga początkującym przedsiębiorcom zrobić pierwszą stronę. Kim będę? Nie wiem. Wiem, że to na pewno się zmieni”.

EM: No powiem Ci, że bardzo mi się podoba, co ta Ewelina mówi. (śmiech). Nawet chyba tego dzisiaj potrzebuję i bardzo Ci dziękuję za ten cytat.

EW: Dzięki też Tobie, Ewelino, za naszą wspaniałą rozmowę, która poszła, myślę, w różnych kierunkach, których się totalnie nie spodziewałam, a za które bardzo dziękuję, bo myślę, że naprawdę otworzą oczy, otworzą miejsca na różne refleksje moich słuchaczy. Czuję, że to taki prezent ta rozmowa i dla mnie, i dla słuchaczy, więc ogromnie Ci dziękuję. No i myślę, że nie chcielibyśmy się z Tobą rozstawać, chcielibyśmy czerpać od Ciebie więcej i mamy taką możliwość, bo wysyłasz takie bardzo fajne Myślniki. Cóż to takiego jest? Opowiedz i gdzie to zdobyć.

EM: Może najpierw ja też dziękuję, Tobie, Emilio. Naprawdę jak widzisz, jak zaczynałyśmy byłam zaspana i zestresowana, a teraz jestem uśmiechnięta i całkiem widzę, że mam inną mimikę. Tak się trochę odblokowałam, więc dziękuję. Jeżeli ktoś rezonuje z tym, co mówiłam, to zapraszam do mojego Myślnika Biznesowego, to jest bezpłatny newsletter, piszę go raz co tydzień, raz co dwa tygodnie. Teraz jest przerwa, ponieważ potrzebowałam włożyć energię gdzieś indziej, a mam ograniczoną ilość energii, więc teraz mam przerwę w myślniku, ale niedługo wrócę. Można się zapisać na stronie ewelinamuc.com/myslnik. Zapraszam.

EW: Link oczywiście będzie w notatkach do tego podcastu, więc śmiało na stronie go znajdziecie. Raz jeszcze, Ewelino, ogromne dzięki. bardzo się cieszę, że mogłyśmy porozmawiać, no i trzymam kciuki za dalsze przepoczwarzanie. 

EM: Dziękuję, Emilio, bardzo dziękuję i powodzenia dla Ciebie.

EW: Dzięki.

Wow. Tyle jestem w stanie wydusić z siebie po tej rozmowie. Sama przesłucham ją jeszcze z kilka razy, bo naprawdę czuję się, jakbym dostała specjalny prezent. Transkrypcję oraz notatki i linki do tego odcinka znajdziesz pod adresem emiliawojciechowska.com/23.
To ostatni odcinek w cyklu biznes po swojemu i jednocześnie ostatni odcinek pierwszego sezonu mojego podcastu. Na drugi sezon mam nieco inny pomysł. Będą to głównie rozmowy z gośćmi – jednak nie stricte o biznesie, ale na tematy dla przedsiębiorców ważne. Przekonasz się już wkrótce. Do usłyszenia w drugim sezonie!

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! :)
Wypiję za Twoje zdrowie :)