Notatki do odcinka

  • “Oddech” – pobierz mój bezpłatny e-book z ćwiczeniami oddechowo-relaksacyjnymi

Transkrypcja – podcast do czytania

Transkrypcja – podcast do czytania

Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem coachem i trenerką mentalną i prowadzę dla Ciebie podcast „Niezarobiona jestem”, w którym uczę, jak osiągać więcej, stresując się mniej. Odcinek siódmy – Błysko-relaks, czyli 10 sposobów na włączanie spokoju w kilka minut. Dzisiaj szczególnie o tej drugiej części, czyli stresując się mniej, bo będzie o relaksie błyskawicznym jak zupka chińska. Co robić, gdy czasu mało, a stresu dużo? Mam dla Ciebie kilka pomysłów, a nawet kilka ćwiczeń, które wykonamy razem.

Zapraszam Cię serdecznie na początku do wzięcia głębokiego oddechu, na którym tylko i wyłącznie skupisz swoją uwagę. Wyobraź sobie, jak powietrze wędruje przez całe Twoje ciało, gdy bierzesz głęboki wdech i gdy wydychasz powietrze. Wdech, wydech.

Hmm, czy ten odcinek moglibyśmy zakończyć już teraz? (śmiech)

Oddech jest jednym z błyskawicznych sposobów na relaks, ale o nim jeszcze trochę za chwilę. Współczesny świat lubi szybkość. Mówi się, że żyjemy w świecie instant, gdzie wszystko jest na teraz, na już. No i tak naprawdę wszystko mamy właściwie na wyciągnięcie palca, na jeden klik. Mamy fast foody, czyli szybkie jedzenie, możemy sobie zamówić coś na jeden klik w Amazonie, czyli jednym kliknięciem i za chwilę to już jest u naszych drzwi. Nawet jeśli chcesz zbudować rzetelną firmę, to wystarczy zapłacić 400 zł i już masz odpowiednią statuetkę.

I ja generalnie wolałabym, żeby tak nie było, żebym ja nie musiała nagrywać takiego odcinka, że na już, na teraz daję wam wskazówki, jak się w kilka chwil zrelaksować. No chciałabym, żeby tak nie było, żeby nie było zapotrzebowania na takie szybkie rozwiązania, ale skoro jest, to postaram się je dostarczyć. Tylko chciałabym bardzo mocno tutaj zaznaczyć, że tymi krótkimi ćwiczeniami nie da się rozładować roku napięcia. Czyli jeśli przez ostatni rok jesteś w ciągłym napięciu, czujesz ciągły stres, to 5-minutowe ćwiczenie naprawdę tego nie załatwi.

To, co ja tutaj teraz pokażę, to raczej wskazówki na przerwę w pracy, na to że za 10 minut zaczynasz webinar i chcesz po prostu wejść w niego bardziej uspokojona, bardziej uspokojony. To na przykład też ćwiczenia, które możesz włączyć przed samym nagraniem podcastu, żeby się uspokoić, żeby się ugruntować, żeby zakotwiczyć się w tu i teraz. To jest takie trochę wyświechtane hasło „zakotwiczyć się w tu i teraz” i mimo że wyświechtane, to nie wszyscy rozumieją, o co chodzi. Ale już przechodzimy do ćwiczeń, gdzie pierwsze to właśnie oddech. I tutaj już więcej opowiem, o co chodzi w tym tu i teraz.

A więc moi drodzy 10 wskazówek ode mnie na błyskorelaks, jak Disco Relax, jeśli jeszcze się nie zorientowaliście, czyli na taki błyskawiczny relaks, na to żeby, gdy potrzebujesz chwili spokoju, to żeby ten spokój faktycznie do Ciebie przyszedł, nawet jeśli masz tylko parę minut.

Pierwsza wskazówka, pierwsze ćwiczenie – oddech. Oddech jest jednym z najsilniejszych i też jednocześnie najbardziej dostępnych narzędzi relaksacyjnych. Tylko musisz wyłączyć sceptycyzm, bo myślisz sobie: „Przecież cały czas oddycham, a jestem zestresowana, zestresowany”. No właśnie. Po pierwsze, oddychamy zazwyczaj nieprawidłowo, szczególnie badania pokazują, że kobiety w Europie nieprawidłowo oddychają, mają płytki oddech taki tylko do płuc, powietrze jest krótko w płucach, nie daje takiego efektu relaksacyjnego, dlatego musimy się nauczyć oddychać. To jest swoją drogą kolejny problem do rozwiązania.

Także wyłącz sceptycyzm, bo oddech naprawdę pomaga, tylko taki świadomy, właściwy, głęboki, na którym skupiasz całą swoją uwagę. Zaletą oddechu jako narzędzia do relaksacji jest to, że jest z Tobą zawsze, w każdej chwili czy jesteś w zatłoczonym metrze, czy jesteś na plaży, czy jesteś w lesie albo jesteś w domu i za chwilę masz calla, zawsze oddech jest sobą i zawsze możesz go wykorzystać do celów relaksacyjnych.

I o co chodzi z tym zakotwiczaniem w tu i teraz? Oddech ma taką fajną właściwość, że nie da się oddychać za wczoraj, nie da się naoddychać na zapas na jutro, nawet nie da się naoddychać na za 5 minut, oddech zawsze jest tu i teraz. Czyli oddychając, nie da się przenieść w przeszłość, nie da się przenieść w przyszłość. Oddech to jest coś, co zawsze ma miejsce tu i teraz. A jeśli się na nim skupisz, dodatkowo to wzmacniasz, bo Twoje myśli nie wędrują właśnie do przeszłości albo przyszłości. I tutaj mam dla Ciebie takie bardzo proste ćwiczenie. Zrobimy je na zasadzie jednego powtórzenia, natomiast w zależności od tego, ile masz czasu, możesz sobie wydłużyć tę sesję do kilku nawet kilkunastu minut, śmiało możesz nawet do godziny, ale skoro błyskorelaks, to przedłuż sobie to ćwiczenie o tyle, ile masz czasu.

Zacznij od kilku głębokich oddechów i po prostu oddychaj. Postaraj się skupić całą swoją uwagę na oddychaniu. Teraz nie istnieją żadne obowiązki, żadne zadania do wykonania, tylko i wyłącznie obserwuj swój oddech. Wyobrażaj sobie to wędrujące po ciele powietrze i gdy ono tak sobie wędruje, to dodaj kolor. Najpierw wyobraź sobie, jaki kolor ma dla Ciebie spokój, i przy następnym wdechu wyobraź sobie, że wdychasz powietrze właśnie w kolorze spokoju – wdech, wydech – i wyobraź sobie, że to powietrze w kolorze spokoju rozpływa się po całym Twoim ciele, dostarczając spokój do każdej komórki Twojego ciała. Wdech, wydech, wdech, wydech. Pobądź z tym kolorem przez kilka najbliższych oddechów – wdech, wydech. A teraz dodamy jeszcze jeden kolor. Wyobraź sobie kolor, który reprezentuje dla Ciebie napięcie i stres, jak się pewnie domyślasz powietrze o takim kolorze będziesz wydychać. Wyobraź sobie najlepiej zamkniętymi oczami, że wdychasz powietrze koloru spokoju, a wydychasz powietrze koloru napięcia. Wdychasz powietrze koloru spokoju, spokój rozpływa się po całym Twoim ciele, relaksując mięśnie, i wydychasz całe napięcie – wdech, wydech; wdech, wydech. Dziękuję Ci za to ćwiczenie. To ćwiczenie jest wstępem do kolejnego albo do kolejnej grupy ćwiczeń, do kolejnej wskazówki.

Druga wskazówka – bądź bardziej uważny, uważna. Taka praca z oddechem to jest jedna z form mindfulness, czyli uważności, uważnej obecności. Mindfulness to też bardzo popularne słowo ostatnio, ale bardzo się cieszę, że jest takie popularne, to jest taka moda, którą totalnie popieram. Niektórzy mówią, że to taka medytacja dla Zachodu, to nie ma znaczenia. Po prostu, jeśli gdzieś przeczytałeś o mindfulness, że to jakieś tam nowe wymysły, nie to, nie są nowe wymysły. To są bardzo dla nas naturalne zachowania. Cały ten świat, który zbudowaliśmy, ten szybki ten instant, ten pędzący – tak naprawdę nadbudowaliśmy na tym, co było dla nas totalnie naturalne, czyli na prostej obecności, byciu tu i teraz, na obserwacji świata takiego, jakim jest. I właśnie takie proste ćwiczenia oddechowe, nawet to, które robię na początku każdego odcinka, to już jest forma mindfulness. Ale można też włączyć uważność właściwie w każdej sytuacji życia.

Najprostsze ćwiczenie jest takie: jeśli masz przy sobie kawę lub herbatę najlepiej jeszcze taką ciepłą, weź sobie taki uważny, świadomy łyk tego napoju. Skup się wszystkimi zmysłami tylko i wyłącznie na tym napoju, poczuj jego temperaturę, poczuj teksturę na języku, poczuj zapach, poczuj smak. Skup się tylko i wyłącznie na tym. Możesz tak wypić cały kubek. Jeśli masz naprawdę jedną chwilę, to niech to będzie jeden łyk, ale niech będzie w pełni uważny, skoncentruj się tylko i wyłącznie na swoim kubku kawy lub herbaty. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Od razu lepiej, prawda? Od razu inaczej taka kawa smakuje, inaczej ta herbata pachnie. W ogóle być może pierwszy raz zauważysz, że napoje mają taki intensywny zapach albo smak. Jeśli do tej pory traktowałeś kawę jako coś, co ma pobudzić, to być może teraz docenisz, że faktycznie smakuje, że ma te różne nuty, o których tak piszą na opakowaniach, tylko do tego trzeba skupienia i obecności tu i teraz. Nie szybka kawa w biegu ze spotkania na spotkanie, tylko powolna celebracja picia kawy lub herbaty.

Mam jeszcze dla was jedno proste ćwiczenie z zakresu mindfulness. Właściwie dwa. Jedna wersja będzie dla osób, które słuchają tego podcastu na słuchawkach, a druga – jeśli słuchają na głośnikach. Jeśli słuchasz tego podcastu na słuchawkach, zachęcam Cię, żeby potem wrócić też do tej drugiej wersji albo możesz wykonać oba ćwiczenia na przykład, jeśli jesteś na głośniku i jesteś w domu. Zachęcam Cię do tego, żeby sobie zapisać te ćwiczenia i wracać do nich, kiedy tylko będziesz chciał, chciała.

Jeśli masz słuchawki na sobie i nie możesz ich teraz ściągnąć, bo jesteś na przykład na spacerze, to skup się na swoim zmyśle wzroku. Rozejrzyj się dookoła i postaraj się dostrzec 5 różnych kolorów. Jeśli znajdziesz już 5 różnych kolorów, możesz dodać też 5 różnych wzorów – na przykład coś jest w paski, coś jest w kropki, coś jest w cegłę. Teraz spróbuj dostrzec coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałaś, nie widziałeś. Na to szczególnie zwróć uwagę, jeśli jesteś na spacerze albo gdy jesteś w domu, ale wydaje Ci się, że znasz już wszystko na pamięć. Rozejrzyj się dokładnie i zauważ coś, na co wcześniej nie zwróciłaś, nie zwróciłeś uwagi. Jeśli potrzebujesz więcej czasu, zachęcam Cię, żeby dać pauzę.

Ja teraz przejdę do drugiej wersji tego ćwiczenia dla tych z was, którzy używają głośnika zamiast słuchawek. Chciałabym, żebyś skupił się, skupiła się na swoim zmyśle słuchu. Poza moim głosem postaraj się usłyszeć jak najwięcej dźwięków z otoczenia, niech to będzie co najmniej 5 różnych dźwięków. Skup się i słuchaj. Tutaj też możesz nacisnąć pauzę, żeby dać sobie czas, żeby usłyszeć 5 różnych dźwięków. Jeśli już wykonałeś, wykonałaś oba ćwiczenia albo jedno z nich, przyznaj, że w tym czasie, kiedy byłaś skupiona lub skupiony na poszukiwaniu różnych kolorów albo różnych dźwięków, nic innego nie przychodziło Ci do głowy, nie wpadały żadne zadania, nie przypomniałaś sobie porannej kłótni, nie przypomniałeś sobie tego, że masz wstawić pranie, nic tylko i wyłącznie skupienie na tym małym zadaniu. Właśnie o to chodzi w mindfulness. Staramy się skupić tylko i wyłącznie na tym, co jest tu i teraz, bez oceniania, czyli nie rozglądaj się, nie mów: „O ten kolor jest ładny, a ten brzydki” albo „Ten dźwięk to jest z warsztatu, a ten dźwięk to jest z pralki”. Nie, skup się na odbiorze bez oceny.

To są takie ćwiczenia na chwilę, na zaraz, które dadzą Ci ten spokój, dadzą Ci też skupienie, jeśli tego potrzebujesz. Natomiast regularna praktyka mindfulness, jak pokazują badania, daje szereg korzyści dla tych, którzy się tym zajmują, a zwłaszcza długotrwałe zmniejszenie stresu. Niektóre badania wręcz pokazują bardzo dużą jej skuteczność wspierającą leczenie depresji, nawet niektóre choroby dzięki praktyce mindfulness są zwalczane, ponieważ jak wiemy bardzo wiele chorób ma swoje źródło w stresie, więc ćwiczenia mindfulness ma naprawdę dużo korzyści. A z takich mniej medycznych korzyści, to na pewno zauważysz, że świat ma więcej kolorów, że świat ma więcej dźwięków, że możesz przeżywać swoje życie bardziej. Mindfulness jest też doskonałe w komunikacji z innymi ludźmi, kiedy skupiasz się tylko i wyłącznie na tym drugim człowieku, tylko i wyłącznie na rozmowie z tym kimś, kto siedzi po drugiej stronie stolika, nic nie istnieje, tylko ta druga osoba, to w komunikacji międzyludzkiej czyni cuda.

Kolejna moja wskazówka, która też jest pewną formą mindfulness jest taka, żebyś puścił, puściła sobie swoją ulubioną piosenkę najlepiej na słuchawkach, tak żebyś w pełni się w nią wsłuchała lub wsłuchał. Po prostu nie istnieje nic poza tobą i tą muzyką, którą słyszysz. Być może też dostrzeżesz różne instrumenty, których do tej pory nie słyszałeś lub nie słyszałaś. Być może zachwycisz się po raz kolejny wokalem swojego ulubionego piosenkarza/piosenkarki. 3, 4, 5 minut w zależności od tego, ile trwa Twoja ulubiona piosenka – Ty się wyłączasz z całego świata i właśnie kąpiesz się w dźwiękach. Taka kąpiel w dźwiękach Twojej ulubionej piosenki zobaczysz też, że czyni cuda.

Czwarta wskazówka połączona z trzecią – zatańcz do Twojej ulubionej piosenki. Oczywiście o ile poprzednie ćwiczenie można zrobić w miejscach publicznych, gdy ktoś jest obok, to z tym ćwiczeniem, czyli tańcem – nie zawsze będzie to możliwe, ale się tylko masz taką możliwość, jeśli jesteś sama lub sam, jeśli nikt nie patrzy albo jeśli tylko nie masz problemu z tym, że ktoś patrzy, to zatańcz do swojej ulubionej piosenki. Ale to nie ma być jakiś układ, to nie ma być jakaś makarena, to się ma być salsa, po prostu tańcz to, co Ci nogi podpowiadają, jak Ci ręce podpowiadają. Nie chcę, żebyś się tutaj jakoś zastanawiała, jak to wygląda. A tym bardziej jesteś sama lub sam w pokoju, po co się zastanawiać, jak to wygląda? Szalej i zobaczysz, że Twoje zarówno ciało, jak i Twój umysł to po prostu pokocha. Generalnie ruch w redukcji stresu jest bardzo ważny. Gdy jesteśmy zestresowani, to w naszym ciele wytwarza się kortyzol, a żeby go spalić, żeby usunąć, żeby obniżyć poziom stresu, potrzeba ruchu. Potrzebny taki dziki taniec, więc dziki taniec jest doskonałym wymazywaczem, korektorem kortyzolu.

Wskazówka numer 5 – przytul się. I najlepiej byłoby mieć jakiegoś drugiego człowieka, żeby faktycznie przytulić się do niego. Tylko żeby to nie było takie tulenie na powitanie, tylko takie dłuższe przytulenie tak, że faktycznie się czujecie. Ale niekoniecznie potrzebny jest ten drugi człowiek, bo równie dobrze można przytulić samego siebie. Mocno przytulić się do siebie, owinąć sobie ramiona wokół ramion właściwie i pobyć tak ze sobą. Jeśli chcesz się przytulić do kogoś, a nie masz partnera w sensie takim romantycznym, to dlaczego by nie przytulić się do przyjaciółki, do sąsiada? Znormalizujmy tulenie się!

Słuchajcie, przytulanie się nie musi być zaraz erotyczne, seksualne, może być po prostu wyrazem sympatii, właśnie takim elementem budowania relacji. Znormalizujmy tulenie się, przytulajmy wszystkich, jak tylko leci. Wcześniej możemy spytać o zgodę, bo są takie osoby, które rzeczywiście nie lubią, jak ktoś przekracza pewne ich granice, takie granice intymności, ale jeśli tylko ktoś daje zielone światło, to tulać mocno! Też działa cuda. Ja uwielbiam, jak mam taki gorszy dzień, jak prostu pójdę do narzeczonego, przytulę się, to jest takie – uff. Tak jakby wszystkie odpływały ode mnie troski, zmartwienia i też to jest taki moment mindfulness, bo w tym momencie nic się nie liczy, tylko szczególnie ten zmysł dotyku, te wszystkie impulsy idące od dotyku.

Wskazówka numer 6 jest bardzo, bardzo fajna: Pobaw się ze swoim zwierzakiem. Ze swoim, jeśli masz, nie ze swoim, jeśli możesz pożyczyć na przykład od sąsiada i wyprowadzić psa albo od kogoś bliskiego. No i jeśli nie masz, to trudno, ale jeśli masz, to ta chwila zabawy ze zwierzakiem naprawdę potrafi dać dużo relaksu. Od zwierząt szczególnie od psów uczymy się nieskrępowanej radości, bycia tu i teraz. Mówię psy, bo ja na przykład mam 3 świnki morskie i trudno od nich się uczyć bycia tu i teraz, bo ja w sumie nie wiem, czy one są obecne tu i teraz, ale zabawa z nimi daje dużo frajdy, dużo radości. Obserwacja ich, jak sobie siedzą w klatce, wciągają siano, skaczą po hamaczku – to jest megarelaksujące. Najlepiej jak się położę, 1 albo wszystkie 3 świnki leżą na mojej klatce piersiowej. To też jest bardzo relaksujące, ale trudno wtedy oddychać. Ale właśnie od psów (jeśli masz psa, zazdroszczę totalnie) możesz się wiele nauczyć, pobyć z nim popatrzeć, jak on się cieszy z tego, że z nim jesteś, z nim się bawisz – rewelacja.

Punkt numer 7 brzmi: Odłącz się. Odłóż telefon, najlepiej włącz tryb samolotowy, zamknij komputer, zdejmij smartwatch – wszystko, co masz elektronicznego obok siebie najlepiej wyłącz i przez te parę minut nie rób nic. Wiem, że jakieś myśli będą przychodzić, okej, niech sobie przychodzą, możesz wtedy popróbować mindfulness, ale odłącz się od wszelkiej elektroniki, bo ona bardzo zabiera naszą uwagę i co jest też ważne, ciągle tej uwagi się domaga. Tu coś zawibruje, tu coś gwizdnie, więc bardzo ciężko o relaks, kiedy czujemy się pod ciągłym nadzorem, w ciągłej gotowości, bo coś w każdej chwili może zadzwonić, może piknąć, więc elektronika bardzo zaburza nasz spokój. Jeśli potrzebujesz się tak bardzo szybko zrelaksować – wyłącz elektronikę. Wtedy nic nie będzie się domagało Twojej uwagi i możesz przez chwilę nie robić nic albo zastosować jakieś ćwiczenie oddechowe, ćwiczenie z mindfulness, co tylko masz ochotę. Byleby tylko nic nie pikało, nie wibrowało i nic nie chciało, żebyś natychmiast sprawdził jakieś powiadomienie.

Wskazówka numer 8 to jest medytacja. Medytacja też ostatnio wydaje się coraz bardziej modna, ale to  dobrze. Od razu zaznaczam, że medytacja nie musi mieć żadnego powiązania religijnego, nawet duchowego. Medytacja może być po prostu ćwiczeniem relaksacyjnym. Być może masz już za sobą jakieś próby związane z medytacją. I było ciężko: „No ja nie mogę po prostu nie myśleć o niczym, to jest naprawdę trudne, żeby nie myśleć o niczym”. I ja myślę, że taki stan osiągają dopiero mnisi buddyjscy po 50 latach medytowania po kilkanaście godzin dziennie. Tak naprawdę tym bardziej w związku z tym w jakim świecie żyjemy, nie jest możliwe, żeby całkiem te myśli z głowy wymazać. Ale to, co powinno być Twoim celem w medytacji, to wydłużanie tych przerw pomiędzy jedną myślą a drugą. I tak naprawdę, jeśli sobie usiądziesz i postanowisz: „No dobra, teraz medytuję, zacznę kontrolować swój umysł”. Pojawi się jakaś myśl i Twoim zadaniem nie jest: „Kurde, kurde! idź stąd głupia myślo, mam nie myśleć o niczym!” Nie, Twoim zadaniem jest zauważenie: „Okej, pojawiła się myśl, nie wchodzę w nią, nie wchodzę w te wszystkie wątki, które się w niej pojawiły, poznawałam jej odejść”. Zauważam i puszczam. Kolejna myśl. Zauważam i puszczam.

Z taką łagodnością do siebie, bo tak też działa nasz mózg, że on musi coś robić, musi myśleć. Dlatego tak trudno jest pozbyć się tych myśli, ale badania pokazują, że regularna medytacja zmienia strukturę mózgu i po tych paru latach, to faktycznie może być łatwiejsze. Ale samo to, że sobie siądziesz w spokoju, że skupiasz się tylko i wyłącznie na swoim umyśle, to już jest forma medytacji. I badania pokazują, że nawet jeśli Ty po 15-minutowej sesji medytacji myślisz sobie, że w sumie to nie wyszło, że jakoś tak nie dałaś/nie dałeś rady, to okazuje się, że to wciąż pomaga, wciąż się zmieniają fale mózgowe, jesteś na fali relaksu, więc to wciąż pomaga. Pamiętaj, najważniejsza rzecz – nie chodzi o to, żeby w ogóle nie myśleć, chodzi o to, żeby zauważać, gdy myśli się pojawiają i dać im odpłynąć, i wydłużać te przerwy pomiędzy jedną myślą a drugą.

Jeśli masz problem z tzw. cichą medytacją, w sensie siedzisz tylko i kontrolujesz swoje myśli, to na początku jest bardzo trudne, to pierwsza rzecz, którą polecam, to jest medytacja świeczki, czyli odpalasz sobie świeczkę i po prostu się w nią wpatrujesz, wtedy łatwiej jest trochę te myśli trzymać na wodzy, bo skupiasz się tylko na tym płomieniu. Możesz sobie puścić jakieś nagranie na YT np. z odpowiednią muzyką relaksacyjną, jeśli nie masz świeczki, to na YT znajdziesz wideo ze świeczką i z odpowiednią muzyką. Jeśli taka cicha medytacja jest dla Ciebie problemem, to zacznij od medytacji prowadzonych, czyli znajdź sobie na YT nagranie, gdzie odpowiada Ci głos, jest ciekawy temat medytacji, bo ta medytacja może też mieć formę wizualizacji, czyli np. ktoś zabiera Cię w podróż po jakimś lesie. Także jeśli to jest łatwiejsze dla Ciebie na początek, to szczerze zachęcam. Generalnie wizualizacje też są super. Niedługo mam zamiar nagrać kilka takich medytacji, wizualizacji, kiedy to się pojawi, to dam znać.

Niektórzy ludzie mają problem z usiedzeniem w miejscu. Albo są cholerykami, albo po prostu są tacy aktywni, że nie usiedzą w miejscu, ale to nie znaczy, że nie mogą medytować. Dziewiąta moja wskazówka to medytacja w ruchu, czyli np. taniec. Można sobie znaleźć też nagrania na YT. Wybierasz taniec i skupiasz się w pełni na swoich ruchach. Joga też jest formą medytacji w ruchu, kiedy skupiasz się tylko na tym, żeby ruch wykonać odpowiednio, prawidłowo, żeby sobie nie zaszkodzić, patrzysz, czy mięśnie Ci pozwalają, by schylić się trochę bardziej, czy nie. Joga jako medytacja w ruchu – świetny pomysł! Jakiś taniec, gdzie skupiasz się na własnych ruchach, obserwujesz je, czujesz całym ciałem – świetny pomysł. A moja propozycja to jest spacer zen. Byłoby super, gdybyś mógł, mogła wyjść na zewnątrz. Najlepiej gdyby to była wiosna, lato. Teraz patrzę za okno i widzę grubą pokrywę śnieżną, co wcale nie jest typowe dla Wrocławia. Ale wiosną, latem, gdy możesz znaleźć sobie piękną trawę, przystrzyżoną ładnie i ściągnąć buty, najlepiej być na boso, i bardzo, bardzo powoli zacząć iść. Tak naprawdę powoli, że jeden krok może trwać nawet minutę. Za nim drugi krok. I też w pełnym skupieniu na tym, co się dzieje z Twoim ciałem. Spacer zen.

Dziesiąta wskazówka ode mnie, ode mnie i od japońskich naukowców, którzy zbadali, że 20 minut przebywania w naturze, w zieleni daje nam niesamowity spadek kortyzolu i w związku z tym spadek stresu. Po prostu spacer w naturze. Byłoby super gdybyś znalazł, znalazła jakieś miejsce blisko swojego domu, gdzie możesz na 20 minut zanurzyć się w zieleni, w naturze, fajnie byłoby, gdyby był słyszany śpiew ptaków, może szum drzew czy wody. Wystarczy 20 minut, a to już da Ci naprawdę ogromny przypływ spokoju.

To wszystko ode mnie na dzisiaj. Zachęcam serdecznie, żebyś spróbowała lub spróbował wszystkich wskazówek tutaj i znalazł, znalazła coś dla siebie, wybrał, wybrała taką aktywność, która najmocniej Cię uspokaja. Pamiętaj, że możesz pobrać mój bezpłatny e-book „Oddech”, w którym znajdziesz proste ćwiczenia oddechowe i mindfulnessowe, a także nagranie treningu autogennego Schulza, który świetnie sprawdza się np. przed snem i zachęcam też, żeby znajdować więcej czasu na relaks. Czyli nie tylko te krótkie przerwy między jednym deadlinem a drugim, tylko żeby faktycznie oddawać pół godziny dziennie na taki świadomy relaks.

Notatki, linki i transkrypcję tego podcastu znajdziesz na mojej stronie emiliawojciechowska.com/07

To jak? Do usłyszenia w następnym odcinku?