Dziś temat być może nietypowy, bo co ma makijaż czy szczupłość do biznesu – ale ma i to dużo. Z moją gościnią rozmawiam o tym, jak postrzeganie siebie pod względem wizualnym może wpływać na zahamowanie rozwoju swojego biznesu, czy da się wyrwać z sideł obsesji piękna i kultury diety i dlaczego warto czasem wcisnąć przycisk “przestań obserwować”.

Małgorzata Zięba jest psychoterapeutką Gestalt (w trakcie szkolenia akredytowanego przez Europejskie Towarzystwo Psychoterapii Gestalt w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt), psychodietetyczką (WSNS w Lublinie) oraz coachem (certyfikat Szkoły Profesjonalnego Coachingu akredytowanego przez Izbę Coachingu). Rozwija się w nurcie ACT (terapia akceptacji i zaangażowania). Współtworzy Akademię Jedzenia Intuicyjnego. Pracuje z dorosłymi.


Notatki do odcinka

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! 🙂
Wypiję za Twoje zdrowie 🙂


Transkrypcja – podcast do czytania

Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem trenerką mentalną biznesów online i prowadzę dla Ciebie podkast Niezarobiona jestem, w którym uczę, jak osiągać więcej, stresując się mniej. Odcinek 41. Wygląd a biznes. Rozmowa z Małgorzatą Ziębą. Dziś temat być może nietypowy, bo co ma makijaż czy szczupłość do biznesu? Ale ma i to dużo. Z moją gościnią rozmawiam o tym, jak postrzeganie siebie pod względem wizualnym może wpływać na zahamowanie rozwoju swojego biznesu, czy da się wyrwać z sideł obsesji piękna i dlaczego warto czasem wcisnąć przycisk „przestań obserwować”,

Małgorzata Zięba jest psychoterapeutką Gestalt (w trakcie szkolenia akredytowanego przez Europejskie Towarzystwo Psychoterapii Gestalt w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt), psychodietetyczką (WSNS w Lublinie) oraz coachem (certyfikat Szkoły Profesjonalnego Coachingu akredytowanego przez Izbę Coachingu). Rozwija się w nurcie ACT (terapia akceptacji i zaangażowania). Współtworzy Akademię Jedzenia Intuicyjnego. Pracuje z osobami dorosłymi.

EW
Cześć Gosiu! Niesamowicie się cieszę, że goszczę Cię w moim podcaście. Bardzo się cieszę, że przyjąłeś zaproszenie.

MZ
Cześć Emilia, fajnie w Twoim podcaście wreszcie zagościć. Znamy się nie od dziś.

EW
Tak, znamy się nie od dziś. Znamy się już od dobrych paru lat. Bo, słuchajcie, z Gosią wspólnie się naradzałyśmy w mastermindzie, takim prywatnym, na żywo, jeszcze z jedną koleżanką, Asią, się regularnie spotykałyśmy. No i mamy długą relację, fajną. No i stąd wiem, że właśnie Gosię mogłam zaprosić jako ekspertkę w tym temacie. Ale do tematu za chwilę, bo na początku, Gosiu, jak być może wiesz, jeśli słuchasz mojego podkastu, na początku zawsze zapraszam słuchaczy na taką chwilę zatrzymania, relaksu, skupienia, więc wiem, że przygotowałaś coś dla nas, żebyśmy faktycznie mogli się na chwilę zatrzymać.

MZ
[Krótka praktyka:] Tak, ja poproszę uczestników/uczestniczki do takiego krótkiego ucieleśnienia się, czyli takiego zeskanowania sobie swojego ciała. Więc słuchaczu/słuchaczko, i Ty Emilio, możesz zamknąć oczy, wziąć oddech w takim poczuciu, że bierzesz ten oddech do całego swojego ciała. Po to, żeby zeskanować w szybkim tempie całą siebie, całego siebie od stóp do głów. I zacznij od świadomości tego, że masz swoje stopy. Sprawdź, czy dotykają jakiejś powierzchni. Czy w ogóle wiesz, że one są? I idź do góry. Z oddechem, po kolei, przez łydki. Kolana. Uda. Sprawdź, czy czujesz dolną część swego ciała. Z oddechem przejdź do miednicy. Sprawdź, czy Twoje ciało się styka z powierzchnią krzesła, czy Twoje plecy się opierają. Sprawdź swój brzuch. Czy dochodzi tam powietrze. Swoją klatkę piersiową. Czy czujesz swój cały tułów, czy dolna część ciała łączy się z główną. Czy jesteś całością? Sprawdź swoje napięcie w ramionach. Teraz obejmij uwagą swoją twarz. Czy jest miękka? Czy jakoś inaczej odczuwasz? I przejdź do samego czubka głowy. I teraz jeszcze raz. Obejmij uwagą całość. Po to, żeby się trochę uobecnić i już za chwilę przejść do słuchania – nie tylko intelektem, umysłem, ale też całym sobą. I po dwóch-trzech oddechach wróć.

EW
Dziękujemy pięknie. Ja zawsze lubię tę taką chwilę zatrzymania, bo daje mi taki sposób na spokój, może trochę tremę, więc wykorzystuję gości do tego, żeby z większym luzem nagrywać [śmiech]. Dzięki wielkie, Gosiu, za to.

MZ
Proszę.

EW
Jak zapowiadałam ten podkast na swoim Instagramie, na razie bez szczegółów, ale napisałam, że będzie nietypowy temat. Bo tak myślę, że na pierwszy rzut oka czy ucha, jak sobie porozmawiamy, to kanwą naszej rozmowy będą tematy kultury diety i obsesji piękna. Za chwilę też wyjaśnimy co to jest, ale ktoś może sobie pomyśleć: ale jaki to ma związek z biznesem? A ja przecież mam podcast skierowany do przedsiębiorczych kobiet, do osób, które prowadzą swoje biznesy, więc jakie to ma znaczenie, jaki to ma wspólny mianownik? No ale ma ogromne i o tym sobie opowiemy. Właśnie o tym, jak kultura diety czy obsesja piękna, ta kultura tego, że mamy być piękni, młodzi, atrakcyjni – jaki ma wpływ na prowadzenie swojego biznesu, szczególnie jako marka osobista. Więc na początek może powiedzmy, o czym jest ta kultura diety i czym jest obsesja piękna, krótko, żeby w ogóle wiedzieć, o czym rozmawiamy.

MZ
Kultura diety, obsesja piękna. To jest generalnie taki zestaw przekonań mówiących o tym, że wygląd, szczupłość, ma ogromne znaczenie w tym, kim jesteśmy. Mnóstwo takich przekonań, znaczeń. I to nas trochę właśnie zaprowadza w różne pułapki i miesza w głowach w takim sensie, że się uprzedmiatawiamy nawzajem i samouprzedmiatawiamy. Więc to tak naprawdę mocno też dotyczy biznesu. Szczególnie w takim kontekście traktowania siebie jako wizytówki, marki osobistej biznesu. Więc tutaj ta kultura jest też nam mocno będzie wchodzić, bo się wystawiamy na ocenę innych. To jest cały taki w ogóle mix wszystkich opinii na temat wyglądu, piękna. Wszystkie te stereotypy, wszystkie przekonania.

EW
Opinie, przekonania, ale też ogromny przemysł.

MZ
Jasne, tak, przemysł ogromny, tak, który też kontroluje zachowania kobiet. Nie tylko kobiet, ale myślę, że tutaj w dużej mierze jednak kobiety są bardziej pokrzywdzone, jeśli chodzi o kulturę diety czy kulturę piękna, czy obsesję piękna. Ja bym nawet mogła powiedzieć, że mówi się potocznie „obsesja piękna”, ale można by nawet powiedzieć jakiejś takiej obsesji kontroli czy właśnie osiągnięcia jakiejś uległości kobiet po to, żeby właśnie na nich można było ten zysk uzyskiwać. Przemysł piękna, szczupłości.

EW
To jak nam to w głowach miesza, co się dzieje z naszymi głowami, że faktycznie wpadamy pod tą kontrolę? Często nieświadomie. Dopiero czytając różne profile czy książki – jest właśnie książka „Obsesja piękna” – dopiero sobie uświadamiamy, że wpadamy w te sidła. To co się z nami dzieje tak naprawdę?

MZ
Tę książkę w ogóle polecam każdemu. Ja czytałam bardzo dawno temu, ale faktycznie ona pokazuje jak to jest silne. Nam się wydaje, że niekoniecznie jesteśmy w tym klimacie, ale nie da się od tego uciec. Ja lubię takie porównania, że dopiero jak my wychodzimy z tej obsesji piękna, czy z tej kultury diety, to dopiero to świadomie zauważamy. Tak bardzo w tym jesteśmy zanurzeni. Ja takim cytatem może się posłużę, chyba właśnie z „Obsesji piękna”, że „czasem myślę, że mogłabym podbić świat, ale wcześniej, o rany, muszę wyskubać brwi, muszę ogolić nogi, muszę oczyścić pory, muszę ujędrnić skórę, wypchać stanik, ułożyć fryzurę”.

Czyli tak naprawdę jest masa takich rzeczy, które nam się wydaje, albo nam wmówiono, że my musimy zrobić, żeby dopiero zaistnieć, żeby dopiero do tego świata wyjść. Ogrom naszej uwagi nam to zabiera. A uwaga to jest tak naprawdę wszystko, co my mamy w naszym życiu, to, gdzie ją kierujemy, tak się nasze życie później odzwierciedla – na bazie tego, na co poświęcamy czas, gdzie czy kierujemy uwagę. Więc w tym sensie nam to miesza w głowach, że tę uwagę nam przekierowuje tak kawałek po kawałku, właśnie w takie rejony, które z kolei nas oddalają od rozwoju osobistego, zawodowego, od relacji, kariery itd. To po prostu jest takie zawężanie życia do jednego obszaru, więc mocno nam zawęża i w tym sensie ogranicza, zabiera nam coś.

EW
Czyli że nasza wartość jest oceniana na podstawie tego, jak wyglądamy.

MZ
Tak. I to jest taki właśnie rodzaj patrzenia na siebie jak na przedmiot.

EW
Który pięknie wygląda, na jakąś wystawkę można wystawić, żeby się podobać, żeby inni mogli podziwiać i niestety też tak jesteśmy przez świat traktowane. Jako ktoś czy coś do podziwiania, właśnie bardziej chyba COŚ do podziwiania i że musimy spełniać cudze poczucie estetyki. Musimy tak wyglądać, żeby komuś się podobać. I to jest niestety w nas już od małego. Są badania, które pokazują, że już bodajże ośmioletnie dziewczynki wiedzą, wiedzą w cudzysłowie, że trzeba się odchudzać.

MZ
Akurat jestem mamą 8 latki, więc mogę coś powiedzieć z takich prywatnych obserwacji, ale rzeczywiście, coraz młodsze dziewczynki zaczynają myśleć pod kątem swojej figury. Już nie tylko skupiają się czy mają ładne ubrania i ładną fryzurę, ale też na sylwetce dużo częściej. Ja pamiętam, to było chyba z 2 lata temu, kiedy moja córka wtedy miała 6 lat, pewnego razu mi oznajmiła, że chciałaby mieć sześciopak na brzuchu.

Obie:
[śmiech]

MZ
Ja wtedy od razu w szoku, bo to nie jest w ogóle jakiś temat u mnie w domu – to nadmierne skupianie się na wyrzeźbieniu figury, więc to mi dało do myślenia właśnie na takiej zasadzie, że nawet jeśli próbuje się to dziecko jakoś uchronić od takich tematów, to ten świat właśnie jest tak mocno zanurzony w tym, że skądś to przyniosła. Więc tak, nawet 8 latki chcą mieć sześciopak. I jak myślę o tym, jakie dziewczynki się najczęściej zaczynają odchudzać, to takie, które obserwują, że ktoś z domowników się odchudza. I to już nawet nie chodzi o to, czy to są dziewczynki, które mają prawidłową masę ciała, czy jakąś zawyżoną. Po prostu mają ten przekaz, to zaczynają to robić. Więc tutaj duża rola jest nas, opiekunów, nas dorosłych, nas, rodziców.

EW
Wow, zszokował mnie ten sześciopak, tym bardziej, że też masz szczególną wiedzę na ten tema, jak sprawić, żeby dzieci nie wpadały w te sidła kultury diety i obsesji piękna, a jednak gdzieś tam Twoją Basię to wciągnęło z jakiejś innej strony, więc to po prostu pokazuje, że to jest wszędzie. No chociażby rozglądając się po mieście, tak, bilbordy teraz, szczególnie w tym czasie przedwakacyjnym, pokazują nie dość, że stroje kąpielowe, to jeszcze oczywiście bikini body, czyli jeszcze zdążysz zapisać na siłownię, żeby to ciało bikini sobie wyrzeźbić. Więc beznadziejny wydźwięk jest. Czy w ogóle da się od tego uchronić? Czy my możemy faktycznie zrezygnować z tego świata, który nam wmawia, że my musimy być piękne, bo inaczej nie mam żadnej wartości?

MZ
Wypisać się ze świata i ze społeczeństwa nie możemy. Ale faktycznie taka uważność na to. Jak już wspomniane dziewczynki, to my możemy gdzieś tam rozmawiać, uświadamiać, ale przede wszystkim pracować nad swoim obrazem siebie i nad swoim poczuciem wartości. Bo im bardziej my jako dorosłe kobiety czy w ogóle dorośli ludzie, będziemy oddzielać swoją wartość od wyglądu i przede wszystkim nie przykładać wszystkiego do tego, tym łatwiej nam będzie po prostu takie wartości przekazać. Więc to jest wciąż o poszerzaniu świadomości i o takim pozbywaniu się własnych uwewnętrznionych stereotypów.

Bo też jasne, jesteśmy społeczeństwem i nie da się udawać, że wygląd nie ma znaczenia w ogóle. Ale jakieś takie zdrowe granice, które najpierw w sobie musimy jakoś odnaleźć. Praca nad sobą, jak już później chcemy z dziećmi. Więc u mnie to akurat było jakieś takie niewinne coś i nie wciągnęła się w ten klimat, ale po prostu to przychodzi skądś. Więc im bardziej będziemy słyszeć, rozmawiać i dyskutować. Jestem też psychodietetyczką, więc w gabinecie czasami rodzice się zgłaszają. To ja sobie myślę, że to nie chodzi tylko o to, co z tymi dziećmi musimy robić pod kątem ich sylwetek, odżywiania, ale też pod kątem tego jest praca, jak wzmacniać ich poczucie wartości, pewności i przede wszystkim tego, że nie jesteś tylko tym przedmiotem do oglądania. Twoje ciało nie jest przedmiotem. Więc żeby to zrobić z dzieckiem, musimy to zrobić ze sobą.

Więc nawet już odchodząc od tematu dzieci, tak tutaj skręciłam, to to jest o takim świadomym pracowaniu ze sobą, ze swoim poczuciem wartości. Tak się możemy uchronić. Nie wytniemy bilbordów, nie wytniemy sobie reklam, ale to jest trochę takie uwrażliwienie się na to, co oglądamy, co słuchamy, w jakiej bańce jesteśmy. Bo my sobie sami możemy też stworzyć, otoczyć się takim contentem, który będzie bezpieczniejszy dla naszych głów i dla naszych ciał.

EW
No właśnie tak. Dzięki za to, że to powiedziałaś. Często mówię moim klientkom: Słuchaj, jeśli to konto cię denerwuje, to po prostu przestań je obserwować. My mamy na to wpływ. Nie możemy zaprotestować, żeby billboard się nie pojawił, bo to jest czyjaś przestrzeń i może ją sobie sprzedawać, ale już na przykład na to, co nam się pojawia na instagramowym feedzie mamy wpływ i możemy zdecydować o tym, na co ja tam patrzę. Ale właśnie często to jest trudne, bo nam się wydaje, że my patrzymy np. na kogoś po inspirację, że chcemy się zainspirować, bo chcemy na przykład działać w podobny sposób, ale też to trochę wchodzi na taki teren tego, że ja chcę tak wyglądać. Bo być może jeśli ja będę tak wyglądać, to ja osiągnę podobny sukces. To bywa mocno nieuświadomione, ale jeśli jesteśmy od małego karmieni czymś takim właśnie, że bądź ładna czy bądź ładny, wyprostuj się, ładnie chodź, no bo to w jakiś sposób ma się przełożyć na Twój potencjalny sukces w życiu.

MZ
Tak gdy sobie myślę o takiej prostej wskazówce: po prostu odkliknij, to też jestem bardzo za nią. Ale z jednej strony to jest trudne do zrobienia, bo nam się wydaje, że to z inspiracji, ale to można rozpoznać po naszym samopoczuciu. Jak zaczynamy czuć, że po oglądaniu jakiegoś konta na Instagramie zaczynamy czuć rodzaj wstydu czy takiego poczucia, że to nasze ciało jest nie okej, to już nie jest inspiracja, tylko raczej jakieś porównywanie się. W takim rozumieniu samouprzedmiotowienia się przez to porównanie. Nie wyłączymy tego całkowicie, ale możemy mocno ograniczyć. Ale mogę po sobie powiedzieć, bo aktualnie mam poodklikiwane prawie wszystkie takie psychodietetyczne konta, a wcześniej ich miałam bardzo dużo z racji zawodu. Bardziej sobie tak myślałam: ok, teraz są takie trendy, wiem co się dzieje na rynku itd. Ale poczułam, że w pewnym momencie, nawet w takim kontekście, nie takim zawodowym, żeby wiedzieć co tam się dzieje w branży, to nawet to było za dużo. I w tym momencie mam naprawdę takie minimum, że widzę jak mi to mega odświeżyło myślenie o sobie. Że nawet takie pozornie zdrowe i fajne miejsca w Instagramie w dużej ilości one nas skupiają właśnie w tej przestrzeni, w tym zafiksowaniu na tych inspiracjach, na tych górach, na tym jedzeniu. Więc my możemy ocenić, co jest dla nas zdrowe, a co nie. Nawet jak pozornie dla innych to jest zdrowe, to nawet najlepszy content może nas jakoś stresować.

EW
Czyli znowu świadomość i decyzja o tym, czym ja chcę się karmić. To przejdźmy w trochę bardziej biznesowe tematy. Chciałam Cię zapytać tak od strony właśnie psychodietetycznej, może terapeutycznej jak Ty jako specjalistka uważasz, jak to takie zanurzanie całego naszego świata w tej obsesji piękna może wpływać na przedsiębiorczynie, budujące szczególnie swoją markę osobistą, które czują, że muszą się pokazać światu? Załóżmy, że chcą się pokazać światu, czyli pokazać swoją twarz, to jak wyglądają, kim są? Co może ich powstrzymywać przed tym.

MZ
Co może ich powstrzymywać? Przed czym?

EW
Przed pokazywaniem się, jak ta kultura diety czy obsesja piękna może wpływać na to, że one chcą lub nie chcą się pokazywać światu?

MZ
Na pewno może ograniczać taką swobodę w korzystaniu z jakichś narzędzi biznesowych typu chociażby live na Instagramie itd, że ktoś się po prostu nie pokaże, bo się czuje nie okej ze sobą. Jak myślę o takich stratach w związku z takim nadmiernym wejściem w ten świat piękna i szczupłości, no to myślę o takiej rezygnacji np. z jakichś fajnych opcji, propozycji. W moim otoczeniu takie historie miałam, że kogoś zaproszono do telewizji śniadaniowej – fajna możliwość wypromowania biznesu, ale ktoś z tego zrezygnował, bo nie czuł się wystarczająco szczupło. Albo ciągłe odkładanie sesji wizerunkowej na czas, kiedy schudnę, że jeszcze nie, za kilka miesięcy.

Więc to jest coś takiego, co sprawia, że ta przedsiębiorczyni czy przedsiębiorca tego potencjału nie wykorzystuje, bo odkłada to życie na później. Myślę, że to jest też strata czasu, strata pieniędzy, bo np. jak ktoś. wkręca się na przykład w takie ciągłe upiększanie wyglądu, a tam czasami jak się ktoś wciągnie, to tam nie ma mety. To dużą ilość finansów, które ktoś mógłby na przykład inwestować w rozwój biznesu, w jakieś szkolenia, ktoś lokuje w wygląd. I z jednej strony może to mieć oczywiście jakiś sens, ale czasami łatwo jest o takie zatracenie granicy. Jak ktoś myśli, że im będzie lepiej wyglądać, tym tak naprawdę na tym skorzysta biznes. Jasne, w jakimś stopniu tak, ale jak jest inwestycja na tym wizerunku, a pod spodem nie ma zbyt dużo jakiegoś takiego contentu, który tak naprawdę na nim jest, ten biznes zbudowany, to to się robi takie sztuczne, mniej autentyczne. Wizerunek biznesu niż ten biznes sam w sobie.

EW
To wizerunek, a nie marka osobista.

MZ
Ty pewnie więcej o tej marce możesz powiedzieć, ale nie wiem czy te moje przykłady pasują.

EW
Tak, tak, zdecydowanie. I ja mogę też więcej przykładów podać. Ja pracuję zarówno z takimi osobami początkującymi, które są na początku drogi biznesowej, jak i z ekspertkami, które już mają za sobą bardzo fajną drogę. I zarówno tutaj, jak i tutaj, w obu przypadkach bywają te takie kompleksy, takie „ja nie mogę działać, bo ja nie wyglądam odpowiednio”. Zazwyczaj to jest jakiś drobny szczegół wyglądu, jakiś drobny detal, który zazwyczaj byłby niezauważony przez innych, bo jest tak niewielki, ale to blokuje przed tym, że ja nie pokażę się w internecie, nie pójdę na taką jakąś pierwszą sesję, żeby w końcu ładne zdjęcie pokazać w internecie, w końcu pokazać np. kto stoi za tym kontem, no bo na przykład mam krzywe zęby i wszyscy będą mnie postrzegać poprzez te krzywe zęby, a nie przez moje kompetencje.

Albo ekspertki, które mają ogromną społeczność, mają świetnie funkcjonujący biznes, sukcesy na swoim koncie, jakieś występy na konferencjach jako ekspertki. Ale wciąż mają z tyłu głowy, że one powinny schudnąć. Albo lepiej zadbać o włosy, albo chociaż paznokcie zrobić sobie bo nigdy nie robiły paznokci i to tak jakoś głupio bez paznokci. I absolutnie nie chcę tutaj wyśmiewać kompleksów czy tego, że to jest zupełnie okej pomalować paznokcie. Ale chciałabym pokazać ten taki kontrast, że skupiamy się bardzo na tym, że ludzie będą nas oceniać przez pryzmat wyglądu, zamiast naszych kompetencji, naszych umiejętności, tego, w czym my możemy pomóc innym. I to jest takie smutne, że superkompetentne, fajne, z dużą wiedzą osoby. Po prostu przez, aż chce się powiedzieć, błahostkę nie pokazują się światu. No ale właśnie, w ich oczach to nie jest błahostka.

MZ
Tak, tak, to nie jest błahostka. I tutaj już można nawet pomyśleć o jakichś dysmorfofobiach, że faktycznie jakiś jeden szczegół bardzo ogranicza. Ale tu już mówimy o zaburzeniu. Ale to nie musi być zaburzenie, żeby to nam wchodziło jako ograniczenie naszego biznesu. Ja też myślę o tym, że kiedy jesteśmy tak skupione na wyglądzie, idziemy na jakieś spotkanie networkingowe czy jakiekolwiek inne, to czasem też bardzo tracimy też w takim kontakcie, w relacji. Bo jeśli nie skupiamy się na rozmowie, na tym, jak ona przebiega, na rozmówcy, a nas ogranicza taki nasz zewnętrzny obserwator, bo właśnie to skupienie na wyglądzie nam robi takiego zewnętrznego obserwatora. Same się stajemy dla siebie takimi zewnętrznymi obserwatorami, no to nie skupiamy się w stu procentach na rozmówcy i to też będzie czuć, więc też np. różne kontakty biznesowe mogą przez to ucierpieć. Teraz mi to przyszło do głowy, że to też jest taki aspekt, na ile Ty jesteś sobą w relacji, na ile sobą budujesz jakieś kontakty, a na ile jesteś ciałem, ale duchem myślisz o tym, czy mam dobre włosy, dobrze ułożone, albo czy ktoś zwróci uwagę na moją figurę czy nie. I to jest taki taki ten self-talk bardzo krytyczny, który po prostu nas usztywnia albo odbiera nam spontaniczność czy taką autentyczność.

EW
Tak, tak, zdecydowanie tak. Mi się przypomniało, że w trakcie pandemii były takie badania robione, które pokazały spadek samooceny związany z tym, że ludzie przez większość dnia patrzyli na swoje odbicie w kamerze, w Zoomie czy w innych Teamsach. Cały dzień widzieli siebie i patrzyli na siebie – nie patrzyli często, co się dzieje na spotkaniu czy na tego kto mówi, tylko patrzyli na siebie, jak ja wyglądam? Czy ja może powinnam jakoś głowę schylić czy podnieść, żeby podbródka nie było widać? No i to wpłynęło na samoocenę. No bo nie oszukujmy się, kamery zazwyczaj nie mają jakichś upiększających właściwości i coś takiego nawet wpłynęło po prostu na pewność siebie.

MZ
I wtedy właśnie zaczęto odnotowywać wzrost sprzedaży dużych kolczyków, oprawek do okularów albo zegarków, bo to były takie akcenty, które mogły przykuć uwagę i sprawić, że się na chwilę poczujemy atrakcyjni. Więc to się łączy z tym, co mówisz. Znów: widzimy siebie, chcemy się upiększyć. Więc taka ciekawostka mi się nasunęła. Natomiast jeśli chodzi o pandemię i o badania, to mi z kolei przychodzi do głowy takie badanie z 2020, w którym zbadano, że polskie nastolatki są najbardziej krytyczne wobec swojego wyglądu, swoich ciał. Więc Polska tutaj kiepsko wypada, jeśli chodzi o samoocenę. I to jest wpływ kultury, tego oceniania od dziewczynki. Albo obserwowania, co tam mamy o swoich ciałach mówią, myślą.

EW
No i tak myślę, jak to zbalansować? Bo tak jak mówiłaś, ten wygląd ma pewne znaczenie, tak? W sensie takim, że są pewne stereotypy, właściwie takie błędy poznawcze mamy, że oceniamy osoby bardziej atrakcyjne jako mądrzejsze albo bardziej godne zaufania. To jest coś takiego właściwie wbite w mózgi. No i jak to połączyć właśnie z tym, że ja nie chcę być postrzegana tylko pod kątem wyglądu, ale jednocześnie wiem, że ten wygląd jakieś znaczenie ma. I jak sobie z tym poradzić? Z tym takim, że nie wiem, w którą stronę ja powinnam iść.

MZ
To jest takie szukanie w sobie. Myślę, że jest duża różnica między dbaniem o siebie, o swój wygląd, o swoją urodę z takiego poziomu troski, miłości własnej, takiego faktycznego chcenia, a z poziomu powinności czy właśnie takiego usztywnienia, czy z jakiejś presji zewnętrznej, którą później sobie uwewnętrzniamy i się same stajemy dla siebie tymi krytykami. Bo każdy krytyk tak naprawdę mimo że on jest wewnętrzny, to najpierw był zewnętrzny. Więc myślę o takiej pracy wewnętrznej w dużej mierze, żeby szukać sobie tego rozróżnienia, co jest moją chęcią zadbania o siebie, a co jest takim poczuciem przymusu. Zgadzam się z tym, że nie ma co udawać, że wygląd nie ma znaczenia, więc jak ktoś ma jakieś kompleksy takie duże, a zmiana tego nie jest jakimś ogromnym kosztem, to czemu ma tego nie zrobić? Czemu ma ktoś sobie nie wybielić zębów, jeśli to jest dostępne, albo zainwestować w jakiś fajny cięcie itd. Jeśli mówimy o przedsiębiorczyniach, to ten wizerunek będzie miał znaczenie, ale to jest znów: na ile to podnosi pewność siebie, a na ile jest rodzajem takiego skupienia, że wszyscy będą mnie oceniać i krytykować. Ja muszę po prostu jakoś doskoczyć.

Więc nie da się odpowiedzieć jakoś prosto na to, ale myślę, że pomaga też w tym takie otwarcie się na różnorodność i na wyjście z takiego patrzenia tylko na te idealne osoby. Ale szukanie jakiś takich autentycznych, fajnych osób przedsiębiorczych, które czujemy, że są sobą, nikogo nie udają, które mają bardzo różne style. Tak w polskich realiach mi przechodzi do głowy sprzed paru lat pani Swojego Czasu, która wybijała się właśnie taką naturalnością, autentycznością. I się też borykała z historiami typu, że jej obserwatorki pisały jakieś komentarze odnośnie wyglądu i ona sobie z tym świetnie radziła. Dlatego też zjednała sobie publikę i ona fajnie to rozbijała. Tam miała coś o brwiach, że jak w ogóle może mieć takie brwi? Masę takich rzeczy. Nie tylko ona, ale ona mi jako przykład przyszła myśl, że jak się takimi treściami otaczamy i widzimy, jak można z tego wybrnąć, to takie komentarze świadczą bardziej o rozmówcy niż o osobie, która jest komentowana.

Takie właśnie poszerzanie perspektywy, takie racjonalizowanie. Rozmawianie ze sobą. Otaczanie się wspierającymi i naturalnymi osobami, naturalnymi w sensie właśnie autentycznymi. To to na pewno będzie nam pomagać. Powiedziałabym też o takim testowaniu. Sprawdźmy, co się stanie, jak przyjdziesz do pracy zamiast w super eleganckiej sukience niewygodnej, to w jakimś fajnym dresie. Ostatnio koleżanka mi mówiła, że sobie testuje przychodzenie do pracy na żywo w jakimś dresie. Tak sobie myślę, że to takie fajne, że możemy też czerpać od tych osób, które są trochę w przodzie, jeśli chodzi o to wyjście z tej kultury diet czy z obsesji piękna.

EW
Tak przychodzi mi tu na myśl Martyna Kaczmarek, która na ścianki chodzi bez makijażu, ale która straciła kontrakt z agencją, tzn. ona wypowiedziała kontrakt z agencją, bo tam jej bardzo się to agencji nie podobało, że ona pryszcze ma na twarzy i się nimi wręcz chwali.

MZ
Teraz już nie jestem na bieżąco z jej kontem. Ale faktycznie coś tam mi się obiło. Tak, to jest o takim otwieraniu się na takie osoby, które jakoś się wyłamują, ale im więcej ich mamy w swoim contencie, tym bardziej się nam już zaczynają wydawać takie historie naturalne i raczej widzimy taką nienaturalność tego świata wykreowanego. Także to jest kwestia znów perspektywy.

EW
Powiedziałaś coś takiego, żeby sprawdzić sobie, czy to dbanie o siebie podnosi nam pewność siebie. I tu pamiętam, że jedna klientka mnie zapytała: jak się pomaluję to się czuję bardziej pewna siebie i czy to jest ok, czy to jest próżność. Więc powiedz nam proszę, czy to jest ok, jak się upiększamy i to nam podnosi pewność siebie, czy to jest próżność?

MZ
Pewnie może być i to i to, w zależności kto to robi, jak to robi i po co to robi. Ale ja sobie myślę, że wygląd też przecież jest jakimś wyrazem naszej osobowości i takie poszukiwania, jak się chcemy poprzez ten wygląd pokazywać innym, że to może być bardzo fajne, bardzo twórcze i w ogóle być dalekie od próżności. Więc ja jestem za, za poszukiwaniami, tak? Jeśli to fajnie tak doenergetyzowuje, że jakieś fajne ubranie, fajna fryzura, lakier do paznokci, no to też jest dla nas, właśnie po to.

EW
Myślę, że też może w drugą stronę działać. Myślę, że kogoś na przykład może doenergetyzować, uwolnić to, że np. zrobi story bez makijażu. Bo też znam wiele osób, zresztą sama też podpisuję się pod tym, że nie nagrają story albo jakiejś rolki dopóki nie ma makijażu. I to też jest coś takiego blokującego, że o jezu, bo muszę się pomalować, to nie, nie zrobię tej rolki czy story, ale sprawdzajmy: jeśli to nam podnosi pewność siebie, to pewnie. Ale jeśli na przykład właśnie pewność siebie podniesie nam to, że w końcu się wyzwolę z tych krat obsesji piękna i mogę sobie swobodnie mówić do kamery bez makijażu, to też fajnie.

MZ
Czyli testowałeś takie sobie rzeczy na swoim koncie?

EW
Tak, tak, tak. Pierwszy raz pamiętam, to było wyzwanie Kobiecej Foto Szkoły, żeby pokazać temat „Ja” takie autentyczne ja, no i stwierdziłam, że jeśli autentyczne ja, to zrobię to bez makijażu. I miałam taki fajny odzew. Ja też poczułam takie dosłownie rozerwanie krat, które mnie przetrzymywały. I teraz jasne, lubię się pomalować, bo też podnosi mi to pewność siebie, ale też nie mam takiej blokady, że ponieważ nie mam makijażu to nic nie nagrywam.

MZ
Super! Tak, właśnie o szukaniu takich rzeczy dla siebie, bo dla niektórych to może być zbyt duże wyzwanie, pokazać się na story bez makijażu. I to też wcale nie znaczy, że teraz wszystkich zachęcamy, żeby od razu skakały na głęboką wodę. Jeśli to jest dla nich głęboka woda, to żeby poszukać czegoś mniejszego, ale właśnie do testowania, takiego sprawdzania. A co się stanie, jak właśnie zrobię trochę inaczej? Więc to jest o odwadze. Jak już mamy tę intencję, żeby wychodzić z tej kultury diet. Bo ja sobie myślę, że my możemy też zwalać tak na nasz świat, na otoczenie. Bo to też brzmi jak takie wielkie: obsesja piękna, kultura diet.

Ale my to możemy jako jednostki trochę próbować sobie oswobadzać i poluzowywać, tak jak mówisz o tych kratach. Jak to sprowadzimy do siebie czy do naszego najbliższego otoczenia, to też możemy zdziałać dużo. Na przykład myślę o takim zwracaniu uwagi na to, ile naszych znajomych mówi tylko o wyglądzie, i odchudzaniu, i o figurze, i ubraniach. I taka próba przekierowywania tematów na jakieś inne rzeczy. To też jest ciekawe, bo jak się zaczynamy przyglądać, ile tego jest, takich właśnie fat-talków, takich związanych z tą obsesją, to też możemy świadomie kierować rozmową, albo powiedzieć, że wolę pogadać o czymś innym. Czyli zacząć od siebie, a nie załamywać ręce, że nie da się z tym nic zrobić, bo to jest takie wielkie, bo to jest tak wielki przemysł. Jest, ale my też możemy te swoje mikroświaty swoją postawą zmieniać.

EW
Tak. Piękne, piękne podsumowanie. Powiedziałaś o czymś takim, że odkłada się sesję zdjęciową na czas, aż się schudnie. Ja przyznam, że ja tak odkładałam faktycznie ostatnią sesję zdjęciową wizerunkową, aż schudnę. W końcu stwierdziłam, że chcę założyć nową markę, nowe konto, przydałoby się nowe zdjęcia. No to już nie ma wymówki. Znaczy wymówki, stwierdziłam, że to bez sensu i dlaczego ja się tym przejmuję? Przecież jestem taka, a nie inna i nie ma sensu tego ukrywać, czy czekać aż coś tam się zmieni. Bo teraz w tym momencie wyglądam tak, a nie inaczej. Ale to nie znaczy, że ja mam jakąś gorszą wiedzę czy inaczej docieram do ludzi. Taka jestem i to jest ok. Jeśli komuś się nie podoba, że jestem jakaś większa, no to nara. Ale to też wymagało paru lat pracy nad tym, żebym faktycznie ja mogła coś takiego sobie powiedzieć.

MZ
Tak, to z tymi sesjami to jest częsty przykład. Na początku też pewnie jakoś bym to odkładała, ale to jest tak, że te myśli będą. Ta myśl stopująca będzie. Pytanie, co my z nią robimy dalej? Bo można ją złapać i uznać, że ok, widzę Cię, słyszę Cię, myślo, ale w szerszej perspektywie w ogóle mi nie przysłużysz się do niczego. Więc to jest o takiej świadomej rozmowie ze sobą samym i o tym wyborze, o jakiejś odwadze.

EW
Bardzo fajnie to wybrzmiewa, że pomimo tego, że świat jest jaki jest i żyjemy w społeczeństwie, nie da się z niego wylogować, no to my wciąż mamy wybór. My możemy spojrzeć w siebie, zadecydować co jest dobre, a co nie. I niekoniecznie iść z prądem, a prosto słuchać, co jest dla mnie dobre. Myślę, że dobre podsumowanie.

MZ
Pewnie tak. Pewnie tutaj mogłybyśmy przytaczać jakieś różne badania, nie badania, ale jak chodzi o ten kontekst biznesowy, to myślę, że głównie chodzi o taką świadomość siebie i budowanie tego na jakimś autentycznym wizerunku. Ty mówisz o marce osobistej dużo w swojej branży, w swojej działce, więc nie zbudujemy fajnego biznesu, jak będziemy udawać kogoś innego.

EW
Tak, tak. I to zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i sposób działania, styl prowadzenia kampanii sprzedażowej. To wszystko się tak naprawdę rozbija o to, kim Ty jesteś i co Ty chcesz przekazać, więc nie ma sensu udawanie kogoś, budowanie sztucznego wizerunku. Bo ludzie tego po prostu nie kupują.

MZ
Tak, już pewnie nie. Dlatego ja się też cieszę, jak widzę, jak dużo jest takich pozytywnych… freaków chciałam powiedzieć, ale innego słowa szukam. Takich wesołych, kolorowych, barwnych postaci w tym biznesie, którzy w ogóle się nie przejmują tymi „normami”. Więc im więcej takich przykładów, tym łatwiej nam podejmować takie decyzje o wychodzeniu trochę szerzej, dalej.

EW
Czyli ja z tymi moimi świrniętymi pomysłami też mam miejsce w biznesie? Tak, jeśli to jesteś właśnie Ty, to masz miejsce w biznesie, więc śmiało. Gosiu. To myślę, że możemy powoli zmierzać do końca naszej rozmowy. No to powiedz, gdzie można Cię znaleźć? Bo myślę, że słuchacze chcieliby więcej Ciebie słuchać, też nagrywałaś podkast jakiś czas. Jestem ciekawa, czy on jeszcze wróci, czy już zamknęłaś ten rozdział?

MZ
Sama nie wiem, czy wróci. Na razie nie mam na to przestrzeni za dużo. Podkast „Sprawy dużej wagi”, też w tych tematach obsesji piękna parę informacji można tam znaleźć. Ja teraz głównie się skupiam na pracy indywidualnej w gabinecie. Pracuję online w swoim gabinecie, a na żywo można mnie spotkać w Instytucie w Przestrzeni we Wrocławiu na pl. Solnym i w Meandrze na ul. Igielnej. Więc i na żywo, i online zapraszam, jak ktoś potrzebuje psychoterapii czy właśnie bardziej takiego procesu psychodietetycznego, też np. związanego z wizerunkiem swojego ciała, czy z tymi ograniczeniami, z tym krytykiem wewnętrznym związanym z obsesją piękna i z kulturą diety.

EW
Super, Gosia. A online, gdzie Cię znajdziemy?

MZ
Na mojej stronie można szukać: www.malgorzatazieba.com.

EW
I tam wszystko będzie. Oczywiście wszystkie linki są pod naszą rozmową. Polecam naprawdę, Gosia to jest naprawdę Ekspertka przez takie wielkie E, z ogromną wiedzą, ale też ogromną – to słychać też w głosie, że z taką empatią i otwartością na drugiego człowieka, i z chęcią pomocy. Więc jeśli takiej pomocy poszukujecie, to to będzie bardzo dobry adres.

MZ
Dzięki Emilia bardzo za zaproszenie i za miłe słowa.

EW
Dzięki Gosiu raz jeszcze, że byłaś. Dzięki za wspaniałą rozmowę. No i do usłyszenia.

Uwielbiam kojący głos Gosi i mam nadzieję, że Ty po tym odcinku też. A także podziwiam jej ogromną wiedzę psychodietetyczną. Mam nadzieję, że zapamiętasz z dzisiejszego odcinka to, jak ważne jest wsłuchiwanie się w siebie i autentyczność. Notatki i transkrypcję tego podcastu znajdziesz pod adresem emiliawojciechowska.com/41. Do usłyszenia już za dwa tygodnie!