Jednym z największych plusów prowadzenia własnego biznesu, jaki wymieniają pracujący ze mną przedsiębiorcy, jest wybór tego jak i z kim pracują. Jednak nie wszyscy z tej możliwości korzystają, a potem frustrują się współpracą z klientami, którzy doprowadzają ich do szału – bo nie potrafili im na samym początku powiedzieć „nie”. Dzisiaj krótki odcinek o tym, jak odmawiać współpracy osobom, z którymi współpracować nie chcemy.


Notatki do odcinka

Spodobało się? Pomogłam Ci?
Postaw mi kawę, bym mogła tworzyć więcej treści! 🙂
Wypiję za Twoje zdrowie 🙂


Transkrypcja – podcast do czytania

Cześć, z tej strony Emilia Wojciechowska. Jestem coachem i trenerką mentalną i prowadzę dla Ciebie podcast „Niezarobiona jestem”, w którym uczę, jak osiągać więcej, stresując się mniej.

Odcinek 17: Jak odmówić współpracy, gdy zupełnie jej nie czuję?

Jednym z największych plusów prowadzenia własnego biznesu, jaki wymieniają pracujący ze mną przedsiębiorcy, jest wybór tego jak i z kim pracują. Jednak nie wszyscy z tej możliwości korzystają, a potem frustrują się współpracą z klientami, którzy doprowadzają ich do szału – bo nie potrafili im na samym początku powiedzieć „nie”. Dzisiaj krótki odcinek o tym, jak odmawiać współpracy osobom, z którymi współpracować nie chcemy.

Tradycyjnie już na początku każdego odcinka zapraszam Cię do wzięcia ze mną wspólnie długiego, głębokiego oddechu, który pozwoli Ci się lepiej skupić na tym, co słuchasz, także na chwilę powrócić do tu i teraz, do chwili obecnej. Dzisiaj chciałam Cię zachęcić do tego, by razem z wydechem sprawdzić, czy nie jest zaciśnięta Twoja szczęka, jeśli tak – rozluźnij ją, czy nie napinasz czoła – jeśli tak, rozluźnij je, i czy Twoje ramiona nie są uniesione – jeśli tak, rozluźnij mięśnie karku, rozluźnij ramiona i opuść je. Głęboki wdech i głęboki wydech. Dziękuję Ci za ten wspólny oddech.

Z jakiegoś powodu prokrastynowałam nagranie tego odcinka, w ogóle w międzyczasie zmieniłam swoje plany, bo chciałam nagrywać o czymś innym, ale jednak stwierdziłam, że nie, nie chcę, więc może poszukam jakiegoś innego tematu, zastanawiałam się, skąd ta prokrastynacja, bo zazwyczaj, jeśli czegoś nie chce mi się robić i prokrastynuję, to dlatego że z jakiegoś powodu faktycznie nie chcę tego robić. Nie wiem, czy tu powinnam się doszukiwać jakiegoś znaczenia, po prostu uznałam to za ciekawe, dlaczego ja tego odcinka nie nagrałam już dawno temu, żeby mieć spokój. Spokój, bo ten odcinek jest ostatnim odcinkiem przed wakacjami, więc czeka i mnie, i Was przerwa aż do 19 sierpnia. No i być może nie chciałam się z Wami rozstawać, być może chciałam na ostatnią chwilę zostawić sobie nagranie tego odcinka, żeby nie mieć aż tak długiej przerwy w nagrywaniu. Nie wiem, może. W każdym razie już ogłaszam, że na razie robimy sobie przerwę. Lipiec i prawie cały sierpień odpoczywacie ode mnie, ja odpoczywam od nagrywania i wracamy 19 sierpnia. Ale do brzegu, kochani.

Właśnie, jak to jest z tym wybieraniem sobie klientów do współpracy? Bo kogo nie zapytam, słuchajcie, a pracuję głównie z osobami prowadzącymi małe biznesy eksperckie, usługowe, gdzie ta praca z klientem 1 na 1 jest główną częścią działalności, to oni wymieniają tę możliwość wyboru z kim pracują jako jeden z największych benefitów. Tak jak na etacie benefitem jest – nie wiem – multisport, luxmed i inne rzeczy, tak we własnym biznesie tego nie mają, ale mają właśnie możliwość wyboru tego, z kim pracują, w jaki sposób, w jakich godzinach. Jednak bardzo często słyszę, że są sfrustrowani, bo mają takie różne nieprzyjemne sytuacje z klientami i mówią takie bardzo ważne zdanie: Ja od początku czułam/czułem, że ta współpraca będzie problematyczna. Od początku jakieś tam przeczucie, intuicja podpowiadała, że to nie jest klient dla mnie, albo że ja po prostu nie jestem osobą do współpracy dla tego klienta.

A więc skoro tak czuli, to dlaczego nie reagują? Dlaczego już na początku nie gaszą tego pożaru i nie odmawiają tej współpracy? Po pierwsze to dlatego, że się boją: że kogoś urażą, że urażą klienta, że klient się obrazi, że może sobie pomyśli, że jest w jakiś sposób gorszy, że go nie lubimy, no już jakby dopowiadają sobie, co tam w głowie klienta się zadzieje po takiej odmowie. Oczywiście na to, co się zadzieje w głowie klienta, my na to nie mamy wpływu. Ba! Być może klient się wręcz ucieszy, bo nie jest pewien, czy my jesteśmy odpowiednią osobą dla niego i tak naprawdę trochę mu ułatwiamy decyzję, mówiąc, że nie, nie jesteśmy. I on się może ucieszyć, a my od razu zakładamy, wszystko co najgorsze. A więc obawa o reakcje, trochę obawa o opinię/krytykę, niektórzy wręcz już tak długofalowe, czarne scenariusze sobie piszą, że od razu ten klient, z którym mieli jeden mały kontakt, będzie wypisywał jakieś negatywne opinie w internecie na temat ich firmy, co zazwyczaj miejsca nie ma, właściwie takie rzeczy się bardzo, bardzo rzadko zdarzają.

Druga rzecz, to obawa, że odmówię temu klientowi, a drugi klient może się tak szybko nie pojawić. Szczególnie na początku prowadzenia działalności jest takie nastawienie, że skoro już się klient zgłosił, to trzeba się cieszyć, no i trzeba zamknąć oczy po prostu – heja banana, jadę z tym – nawet jeśli czujesz, że to nie jest dla mnie, no ale to jest klient, to są pieniądze, które do mnie wpływają. Do tego tematu jeszcze wrócę.

Mówiłam o tym etacie, o benefitach na etacie, i faktycznie jak sobie przypomnę w mojej ostatniej pracy etatowej większość z nas w pracy na etacie tak ma, że nie ma możliwości wyboru, z kim tam współpracują, czy chodzi o klientów zewnętrznych, czy o klientów wewnętrznych. W ostatniej mojej pracy etatowej byłam taką asystentką dla project managerów kilku różnych i nie mogłam sobie wybierać, z kim pracuję, a z kim nie. A byli naprawdę różni. Od jednych wręcz się oczekiwało maila, bo zawsze były przyjemne, zawsze było tam jakieś miłe słowo, nawet jeśli coś spieprzyłam, to potrafili to napisać tak, że wierzą, że to po prostu pomyłka i że każdy ma do tego prawo, i że na pewno to szybko naprawię i nie ma żadnego problemu. A niektórzy potrafili robić ogromną aferę z takiej po prostu jakiejś małej, nieistotnej rzeczy, że to jest po prostu szok. I gdzieś tam zawsze się z kolegami i koleżankami mogłam się po prostu pośmiać, żeby rozładować te emocje, bo jako osoba wysokowrażliwa nawet takie pierdółki po prostu mocno do siebie brałam. No ale niestety nie mogłam wybrać, czy ja pracuję tylko z tym, co pisze mi miłe maile, i ta współpraca przebiega po prostu wzorowo, musiałam pracować ze wszystkimi, z całym dobrem inwentarza przyjmowałam te maile od project managerów. Nie mogłam wybrać.

Potem założyłam własną firmę, no i ucieszyłam się, bo w końcu mogę wybrać, w końcu mogę decydować, czy ja z kimś pracuję, czy nie pracuję, czy odpowiadam tylko na miłe maile czy niemiłe. Ale no właśnie! Na początku brałam co leci, po prostu. Cieszyłam się, że ktokolwiek napisał, że ktokolwiek coś tam w sklepie kupił, cieszyłam się, że jakiekolwiek odpowiedzi na moje oferty są. To było dla mnie przepiękne. Ale dlaczego ja się cieszyłam, dlaczego nie odmawiałam, pomimo że też często miałam takie przeczucie, że kurde, to nie będzie dobra współpraca, że coś tu jest nie tak, że już w tym jak ktoś formułuje zdania w mailu już jakoś tak czuję, że to, wiecie, tak intuicja, nawet ciężko to czasem wytłumaczyć, ale gdzieś tam z tyłu głowy jest, że „hmm to nie jest to”. Ale wtedy przyjmowałam wszystko i wszystkich jak leci, bo kto by się nie cieszył, że ktoś chce mi zapłacić. Ale to dlatego, że nie wiedziałam tak naprawdę, z kim chcę, a z kim nie chcę pracować. Nawet nie wiedziałam, że ja z kimś nie chcę pracować, nie pomyślałam w ogóle, że może warto byłoby zastanowić się, czy ja właśnie chcę wszystkich, czy tylko jakąś tam określoną grupę. Właśnie, bo ja nie określiłam tego, zarówno w kontekście grupy docelowej, czyli komu ja tak stricte chcę pomagać, ta moja grupa docelowa, to byli dosłownie wszyscy, którzy mają problemy z karierą, gdyż zajmowałam się coachingiem kariery, bo od tego zaczynałam. No i to była moja grupa docelowa, tak? Przecież nie wszyscy mają problemy z karierą, więc zawęziłam sobie do tych, którzy mają problem z karierą. Myślałam, że to już jest grupa docelowa. Ale nie sprecyzowałam wobec tego właśnie nie mogłam już tak sobie filtrować, ale też nie sprecyzowałam tego w kontekście jakby takiej wymiany energii – w sensie z kim pracuje się dobrze, z kim się pracuje źle. Faktem też jest, że na początku być może miałam za mało doświadczeń, żeby w ogóle wiedzieć, z jakimi klientami pracuje się dobrze, a z jakimi nie. Albo dla jakich mogę być taką przewodniczką, a dla jakich nie. Natomiast mogłam też skorzystać z moich dotychczasowych doświadczeń zarówno zawodowych, jak i prywatnych.

I co było takim przełomowym momentem u mnie w tej decyzji – TAK, od tej pory decyduję, z kim pracuję, a z kim nie? To był mail z zapytaniem od jednej pani, ona chciała pomocy, konkretnej, prawdopodobnie było to napisanie CV i poprosiła mnie o wszystkie informacje, warunki współpracy. To napisałam: oczywiście, pewnie, możemy współpracować, ta współpraca wygląda tak i tak. Kosztuje to tyle i tyle. Pobieram opłatę z góry. I większość oso było po prostu – okej, dobra pracujemy. A ta pani napisała, że jak to w z góry, przecież to pewnie jakieś oszustwo, czy może mi pani w ogóle pokazać, czy to prawdziwa firma, bo ja nie wiem, czy to jest prawdziwa firma, a pani już chce ode mnie jakieś pieniądze. I wiecie – doskonale rozumiem, że ktoś, kto nie jest przyzwyczajony do kupowania przez internet czy to produktów, czy usług może być uprzedzony do wysyłania pieniędzy osobie, którą zna ze strony internetowej i przez jednego maila, tak? Ja to doskonale rozumiem, doskonale rozumiem te obawy. Ale można je napisać w inny sposób niż „to jest oszustwo i ja nie wiem, czy to jest prawdziwa firma”. I ja poczułam takie oskarżenie, że w ogóle ktoś chce ode mnie ukraść pieniądze, w sensie że ja chcę ukraść komuś pieniądze. Wysłałam tej pani wyciąg z CEIDG, wyciąg nawet z rejestracji VAT-u, niech wie, że jestem vatowcem, ale od razu jej napisałam, że za współpracę podziękuję. W jaki dokładnie sposób, to powiem na końcu, kiedy podpowiem jeszcze jak odmawiać, jakich sformułowań używać, gdy nie chcesz z kimś współpracować. Także to już trafiło na taką moją listę z kim nie chcę pracować. I to był przyczynek do tego, że ja się zaczęłam nad tym zastanawiać. I wiecie, to był mail, no a w mailu są jakiś niedopowiedzenia.

Czasem mam takie przeczucia po mailu, że to nie jest osoba dla mnie, ale w dalszym kontakcie okazuje się, że jest. Być może nie jest to osoba aż tak obyta w pisaniu maili i po prostu nie jest to dla niej odpowiednia forma ekspresji. Dlatego co ja robię, to praktykuję sesje wstępne, bo te maile zwodzą. Czyli jeśli ktoś pyta o współpracę, to ja mówię – słuchaj, pewnie. Zapisuj się na sesję wstępną, pogadajmy, poznajmy się lepiej i od razu piszę: Sprawdźmy, czy jest między nami chemia. To jest bardzo ważne. Myślę, że sesja wstępna, takie konsultacje czy to telefoniczne, czy przez Zooma można wprowadzić w wielu biznesach. Oczywiście, jeśli to jest sklep internetowy, ktoś kupuje i ty go nawet na oczy nie widzisz, to jasne, że to nie jest takie istotne, ale gdy pracujesz 1 na 1 nie tylko jako coach czy psycholog, ale jako grafik, ale jako ktokolwiek wykonujący jakąś usługę na zamówienie klienta, fajnie jest pogadać z tym klientem, poznać go bliżej i poznać, czy ta współpraca ma sens. Tutaj mówię też o takiej długofalowej współpracy, bo jeśli ktoś przychodzi po jedną rzecz, która jest prawie gotowa, tylko trzeba ją spersonalizować, to też być może niekoniecznie tutaj trzeba takich ceregieli, że tam sesja wstępna i gadamy coś tam, jeśli ktoś chce coś szybko i do widzenia. Ale jeśli to jest jakikolwiek projekt, jeśli spędzicie ze sobą trochę dłużej czasu, jeśli będziecie się częściej spotykać, to jest naprawdę, naprawdę istotne, a sesja wstępna/konsultacja jak zwał tak zwał pomaga trochę się uspokoić, uspokoić te swoje przeczucia, bo mail nie zawsze mówi wszystko.

Co po mailu bym powiedziała, że od razu nie, że nie umawiam się na sesje, to np. jakby ktoś napisał, że nie wierzy w ogóle, że to jest w stanie mi pomóc, to jakieś tam szarlataństwo, ale gdzieś tam widzę, że piszesz, że tworzysz, to stwierdziłam, że spróbuję. To ja takiej osoby bym nie przekonywała na siłę, powiedziałabym: Najpierw uwierz, potem przyjdź. Bo nastawienie Twoje do przyszłej współpracy też jest ważne. Chyba że ktoś by napisał: Nie wierzę, że mi to pomoże, bo już próbowałam wielu rzeczy i mi nie pomogły, więc to też nie jestem pewna, czy mi pomoże, to wtedy śmiało. To nie jest brak zaufania do mnie, tylko trochę brak zaufania do siebie. Czyli są takie rzeczy, że od razu po mailu bym powiedziała: Nie, nawet nie chcę sprawdzać. Ale naprawdę to się bardzo rzadko u mnie zdarza, każdą współpracę zaczynam od sesji wstępnej, wtedy wiem, co i jak, i wtedy mogę poznać takie osoby i taka osoba może mnie poznać bliżej, bo to jest też zupełnie coś innego widzieć taką osobę na webinarze, czy nawet czytać jej posty, a sprawdzić w taki już formie bardziej indywidualnej współpracy. Więc to jest też dobre dla Waszych klientów, żeby oni też mogli poznać was. Ale tak podsumowując ten mój trochę przydługi wywód.

Pierwszy punkt odpowiedzi na pytanie, jak odmawiać, gdy nie czujesz współpracy, to było pierwsze – dowiedz się, z kim chcesz pracować, a z kim nie. I weź pod uwagę swoje różne dotychczasowe doświadczenia i nie tylko te z własnej firmy, bo być może masz ich jeszcze mało. Nie tylko te z pracy zawodowej, ale być może także te z relacji prywatnych. Wiesz, z kim ci się dobrze rozmawia, z kim nie. Wiesz, jaką energię lubisz, jakiej nie, i na tej podstawie możesz już określić, z jakimi klientami będzie ci się dobrze pracować, a z jakimi nie.

Druga wskazówka – zrozum, że ten przywilej, jakim jest prowadzenie własnej firmy i wybieranie sobie, z kim pracuję to jest właśnie przywilej, ale i Twoje prawo. Bo to jest Twój biznes, a w związku z tym możesz ustalać własne zasady. Jedną z tych zasad może być to z kim pracuję, a z kim nie. Taka może być zasada, że dbam o siebie, o swoje otoczenie. Tym otoczeniem też są moi klienci. I jednocześnie sprawdź tutaj jakieś swoje przekonania, które mogą Cię powstrzymywać przed stosowaniem tej zasady, że mój biznes, to moje zasady. Więcej o tym mówię w odcinku ósmym – Twój własny kodeks pracy – tak się nazywa ten odcinek. I, kurde, myślę, że to był zły wybór tytułu i chyba go zmienię. Nie będę go nagrywać od nowa, ale zmienię ten tytuł, żeby się inaczej wyświetlał w aplikacjach, bo jest to jeden z najgorzej słuchanych odcinków, a jest w nim tak wiele ważnych informacji właśnie a propos tego, że masz prawo mieć zasady we własnym biznesie, że coś tu jest niehalo, więc pomyślę nad zmianą nazwy, bo kodeks pracy to się może źle kojarzyć i ktoś może pomyśleć w ogóle o etacie. Nie, nie jest o etacie, jest o własnym biznesie. Odcinek ósmy przesłuchaj sobie, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś/ nie zrobiłaś.

I zrozum, że masz prawo do tego, żeby wybierać sobie klientów. Jeśli czujesz jakiś opór przed tym, to spójrz na to tak, że poprzez wybieranie klientów też o tych klientów dbasz. W jakim sensie? Gdy zgodzisz się na jakąś współpracę, w której czujesz, że coś jest nie tak. Coś nie pasuje, nie jesteś w stanie się dotrzeć z klientem, to być może ta obsługa tego konkretnego klienta też nie będzie na najwyższym poziomie. Możesz tak podświadomie działać, że nie będziesz się tak dla niego starać. Więc tak naprawdę w najlepszym interesie klienta jest to, żebyś był/była z nim szczery/szczera, na temat tego, czy to będzie dobra współpraca, czy nie. Więc jeśli masz opór przed wyborem, ponieważ to zbyt egoistyczne dla Ciebie, to pomyśl o tym, że wybierając klientów, z którymi Ci się dobrze współpracuje, też dbasz o klientów, którym odmawiasz. Bo być może jesteś w stanie polecić kogoś, kto pomoże tym klientom, z kim będą się lepiej dogadywać. Więc dbanie o siebie w tym przypadku, to również jest dbanie o klienta.

Po trzecie bardzo ważne jest, żeby odróżnić takie nie czuję współpracy, bo nie wiem, nie czuję chemii między mną a klientem, a nie czuję tej współpracy, bo nie czuję się na siłach, żeby wykonać ten projekt, bo nie wierzę w siebie. Bo czasem jasne, jest tak, że ktoś przychodzi do nas z taką propozycją, z takim zapytaniem ofertowym, że wiemy, że jest totalnie poza naszymi kompetencjami, nie jesteśmy w stanie tego zrobić, po prostu ktoś nie trafił z wyborem osoby albo po prostu ktoś nie wiedział, że nie dasz sobie z tym rady, bo brakuje Ci po prostu narzędzi do tego, żeby dany projekt wykonać. Ale czasami jest tak, że ktoś przychodzi do nas z projektem i ten stanowi jakieś wyzwanie, nie wiem, trochę trzeba wejść na poziom wyżej, trochę trzeba więc czasu nad nim spędzić, może trochę innych narzędzi niż do tej pory użyć, wiesz, że jesteś w stanie to zrobić, ale gdzieś tam taki brak wiary w siebie podpowiada, że nie dasz rady, że może to jest za dużo, że może to nie jest na teraz, że jakby ktoś się za rok, za dwa zgłosił, to nie ma sprawy, a teraz nie jesteś jeszcze gotowa/gotowy. Słuchaj, czy to nie jest przypadkiem właśnie taka podpowiedź, że ja nie do końca wierzę w siebie, a zrzucam to trochę na klienta, że to on nie jest dla mnie właściwy. Także przysłuchaj się, żeby nie było, że odrzucasz fajną szansę, fajny projekt tylko dlatego, że nie wierzysz w siebie, a ukrywasz to pod płaszczykiem nie do końca dobrego dobrania klienta. No dobra, to takie powiedziałabym wstępne wskazówki co do tego jak odmawiać współpracy, gdy jej nie czujesz.

Ale pewnie jeszcze jesteś głodna/głodny takiego jak to faktycznie fizycznie zrobić, jak to wypowiedzieć. To po pierwsze właśnie jestem za tym, żeby nie zostawać na mailach, tylko sprawdzić, spotkać się z tą osobą lub porozmawiać telefonicznie. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, że coś nie gra, że gdzieś tam ta współpraca mogłaby być problematyczna, że nie będziesz w stanie dać tej osobie wszystkiego, czego potrzebuje, to po prostu jej to powiedz. Ja w tej sytuacji z tą panią, która wyzwała mnie od oszustek, powiedziałam coś takiego, że ja we współpracy z klientami oczekuję wzajemnego zaufania, ja daję pełne zaufanie klientowi, ale też oczekuję tego zaufania z drugiej strony. I tego mi tutaj zabrakło. Tak po prostu napisałam, dokładnie to, co powiedziałam. Że zabrakło mi tego zaufania, w związku z tym bardzo dziękuję za zainteresowanie, ale podziękuję za taką współpracę. Co jeszcze możesz powiedzieć? Dziękuję za tę propozycję, ale czuję, że ta współpraca nie byłaby zgodna z moimi wartościami. Albo przemyślałem to, ale po naszym spotkaniu czuję, że nie jesteśmy najlepiej dopasowani. Czyli po prostu krótki komunikat, który mówi o faktach, który mówi to, co czujesz, i co w związku z tym klientowi proponujesz. Bo warto docenić to, że klient zgłosił się właśnie do nas, podziękować za to, a równocześnie po tym, że powiesz, co się wydarzyło, co postanowiłeś, postanowiłaś – polecić kogoś innego.

Czyli podziękuj, doceń, wypowiedz swoją decyzję i poleć kogoś innego, jeśli możesz i jeśli czujesz, że ktoś inny, kogo znasz, byłby w stanie pomóc innej osobie lepiej niż Ty lub byłby z nią lepiej dopasowany.

To z jednej strony brzmi bardzo prosto, z drugiej – wiem, że nie jest takie łatwe. No bo właśnie trzeba pokonać te opory, nastawić się na to, że klient wcale może nie poczuć, że Ty o niego dbasz, ale to są jego emocje, a pamiętaj, że Ty nie możesz brać za to odpowiedzialności. Jeśli postępujesz asertywnie, tutaj też polecam odcinek o asertywności, to tak naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia. A pamiętaj, że wychodzisz tutaj z tej perspektywy dbania i o siebie, i o klienta.

W biznesie musimy podejmować wiele trudnych decyzji – wybór klientów jest jedną z nich. Pamiętaj jednak, by w tym wszystkim pomyśleć troszkę egoistycznie o sobie – a jednocześnie z myślą, że dbając o siebie, dbasz też o klienta.

Serdecznie dziękuję Ci za to, że słuchałaś/słuchałeś mnie do tej pory i życzę Ci wspaniałego lata. Daję Ci prawie dwa miesiące na nadrobienie odcinków, których jeszcze nie słuchałaś/słuchałeś i słyszymy się 19.08 w cyklu „Biznes po swojemu”, czyli będzie to wywiad z gościem. Jeśli lubisz moje podcasty, to jest duża szansa, że polubisz też inne moje treści – sprawdź mojego bloga i profil na Instagramie, gdzie również dzielę się wiedzą i inspiracjami z zakresu treningu mentalnego. Wszystkie linki i transkrypcję znajdziesz na emiliawojciechowska.com/17. Wszystkiego spokojnego!