Notatki do odcinka

 


Transkrypcja – podcast do czytania

Asertywność jako wyraz miłości do siebie w biznesie

Nazywam się Emilia Wojciechowska. Nie wiem, jak Ty się nazywasz, ale wiem, że słuchasz podcastu „Niezarobiona jestem”, w którym mówię o tym, jak osiągać więcej, stresując się mniej. Odcinek pierwszy – Asertywność jako wyraz miłości do siebie w biznesie.

Asertywność w ostatnich latach szturmem zdobyła sale szkoleniowe, książki, magazyny i być może już się przejadła. Jednak tym odcinkiem chcę nieco zmienić Twoje spojrzenie na asertywność i przekonać, że jest najważniejszą kompetencją we własnym biznesie.

Na początek, żeby pomóc się skupić i na chwilę zatrzymać w tym pędzącym świecie, zapraszam Cię do krótkiej, najprostszej możliwej praktyki oddechowej. Weź jeden głęboki, świadomy oddech. Świadomy, to znaczy taki, w którym całą uwagę skupiasz na tym, co się dzieje z Twoim ciałem. Bierzesz wdech i wydech. Zrób to razem ze mną.

Czym jest asertywność? Być może czytałaś/eś książki, byłaś/byłeś na szkoleniach i na pewno znasz definicję, np. taką zupełnie uproszczoną, że asertywność, to umiejętność mówienia nie, albo taką szerzej stosowaną w psychologii, czyli że to umiejętność wyrażania własnych potrzeb i emocji bez intencji ranienia innych. Być może w teorii umiesz doskonale używać komunikatu asertywnego, to znaczy, że wiesz, że trzeba mówić o sobie, ze swojej perspektywy, zacząć od ja czuję, następnie dodać kiedy ty i wskazać zachowania osoby i zakończyć oczekuję, czyli tym, jakiej zmiany w tym zachowaniu oczekujesz od tej osoby. Jestem pewna, że większość słuchaczy będzie kojarzyła, o czym mówię i jak w teorii stosować komunikat asertywny.

Z praktyką już niestety nie jest tak łatwo. Okazuje się, że używanie tej wiedzy wcale nie przychodzi z łatwością. Chociaż zdajemy sobie sprawę, ile korzyści niesie ze sobą asertywna komunikacja, to jednak wciąż mamy w sobie różne blokady, które nie pozwalają nam się tak zachowywać. Jakie to blokady i jak je pokonać, do tego przejdziemy w dalszej części odcinka.

Najpierw skupię się na tym, jaką mam definicję asertywności z perspektywy małego biznesu, bo tak naprawdę, to, że trzeba mówić o swoich potrzebach otwarcie, ale bez intencji ranienia innych, ciężko jest przełożyć na codzienną pracę we własnym biznesie. Dlatego ja asertywność definiuję nieco inaczej – szerzej, zwracając uwagę, że Ty jesteś w centrum swojego biznesu.

Asertywność w małym biznesie to umiejętność zadbania o siebie i podejmowanie decyzji w zgodzie ze sobą. W zgodzie ze sobą – co to może znaczyć, bo to powoli się robi wyświechtanym hasłem. Chodzi o to, że podejmujesz decyzje w zgodzie ze swoimi wartościami, zasadami i celami. A o co chodzi z tym dbaniem o siebie? Tak naprawdę będąc asertywnym dbasz o swój własny interes. Szczególnie jeśli prowadzisz biznes usługowy, to w tym biznesie bywasz narzędziem. Jeśli przykładowo prowadzisz szkolenia, coachingi, konsultacje, to bez ciebie tego biznesu nie ma. Nawet jeśli prowadzisz kursy online, to bez ciebie, bez Twojej wiedzy, ten kurs by nie powstał. Więc jesteś narzędziem w swoim biznesie, a tak jak dbamy o narzędzia w swoim warsztacie, tak dbamy o siebie we własnym biznesie, żeby on mógł hulać, żebyś mogła/mógł dbać o klientów, przekazywać swoją wiedzę, kontaktować się z nimi itd. Gdybym miała jednym zdaniem to zdefiniować asertywność, to powiedziałabym, że asertywność to wyraz miłości do samego siebie.

Może brzmieć to dla Ciebie zbyt ulotnie, ale tak naprawdę asertywność to miłość do samego siebie, przy czym miłość ma to do siebie, że nie zawsze bywa egoistyczna. Moi klienci, kiedy słyszą taką definicję, mówią, że obawiają się, że zostanę odebrana jako egoistka albo zostanę odebrany jako arogancki. I ja rozumiem te obawy, ale z samej definicji asertywności jako jednej z trzech postaw wynika, że jest to niemożliwe. Mało tego, asertywność sprawi, że Twoje relacje z innymi staną się równorzędne.

Biznes to jest partnerstwo! A przynajmniej powinien być. Weźmy sobie przykład piekarni. Idziesz rano po chleb. Ty masz pieniądze, nie masz chleba. Piekarz ma chleb, nie ma pieniędzy (za ten bochenek). Następuje wymiana: obie strony mają jakieś potrzeby, obie strony mają coś na wymianę. To jest relacja równorzędna. Jeśli jesteś grafikiem, ty masz umiejętności graficzne, nie masz pieniędzy za ten konkretny projekt, Twój klient ma pieniądze, ma jakąś potrzebę z projektem graficznym. Następuje wymiana – bach! jest relacja równorzędna.

 To jest pierwszy krok, żeby zadbać o siebie we własnym biznesie. Dać sobie tę miłość, to zrozumienie, że we własnym biznesie ty jesteś na równi z klientami. To nie jest tak, że klient nasz pan, więc musisz klękać przed klientem, bo łaskawie daje ci pieniądze. Nie! Pamiętaj, że on też czegoś nie ma, a ty możesz mu to dać. To nie jest też tak, że ty jesteś tutaj królem, a to klient łaskawie może ci zapłacić. Nie! Obie strony mają potrzeby, obie strony mają coś na wymianę. Relacja jest partnerska, równorzędna. I teraz jeśli boisz się tej asertywności, to tak jakbyś bał/bała się podarować sobie miłość i podarować sobie i innym równość. Inni też oczekują tej równości. Ja nie chciałabym, żeby moi klienci podchodzili do mnie jak do boga, nie chciałabym, żeby moi klienci czuli się bogiem, przychodząc do mnie. Jesteśmy na równi, jesteśmy partnerami. I będąc asertywną, ja właśnie podarowuję innym tę równość i równocześnie podarowuję sobie miłość. Więc jeśli boisz się tych podarunków, być może to jest kwestia poczucia własnej wartości. Bo znasz regułki, wiesz, że asertywność, to emocje, potrzeby, blablabla. Wiesz, że jest komunikat asertywny: ja – kiedy ty – oczekuję. Ale jeśli znasz regułki, ale nie masz przekonania, że używanie ich jest dobre i właściwe to tak naprawdę używanie ich w tym momencie może zrobić więcej złego niż dobrego. Bo asertywność to może być jakaś rola do odegrania. Asertywność może stać się aktorstwem i wtedy inni mogą Cię odbierać, że nagle coś się zmieniło, nagle zaczął się rządzić, nagle gwiazdeczka się zrobiła, nagle super arogancki, egoistyczny, a przecież był/była taki/taka milutka, uległy/uległa. To nie jest dobre. Dlatego, żeby zadbać o siebie i o innych oraz faktycznie używać asertywności tak, by zadziałała dla obu stron, potrzebne są kolejne kroki. Ale zanim przejdziemy do tych kroków, to chciałabym wspomnieć tutaj Herbercie Fensterheimie – amerykańskim psychologu i psychiatrze, który badał asertywność i pisał o niej. W swoich pracach osoby asertywne nazywał pełnymi.

Osoba asertywna w tym ujęciu, jest „osobą pełną”, która czerpie swoją siłę i poczucie bezpieczeństwa z szacunku do samego siebie.

Co jeszcze charakteryzuje osobę pełną wg Fensterheima:

  1. Czuje się swobodnie w ujawnianiu samego siebie, co wiąże się z posiadanym przez tę osobę poczuciem własnej tożsamości.
  2. Umie komunikować się z ludźmi. Komunikacja ta jest zawsze uczciwa, otwarta, bezpośrednia i adekwatna. Ilu z nas marzy o tym, żeby właśnie tak komunikować się z innymi. Ale nie robimy tego, szukamy, jak się z czegoś wykręcić, tu jakieś białe kłamstwo, tu coś innego, żeby tylko nie powiedzieć prawdy o tym, jak się czuję.
  3. Ma aktywne nastawienie do życia. Dąży do tego czego chce. Odwrotnie niż osoba bierna, czekająca na to, co się w jej życiu wydarzy, nie powoduje sama, że te rzeczy się w jej życiu zdarzają.
  4. Zachowuje się w sposób, który sama szanuje. Jest świadoma własnych ograniczeń i akceptuje je. Stara się jednak zawsze próbować, niezależnie od tego czy wygra czy przegra, czy zremisuje zachowuje szacunek dla samego siebie.

Jak to fajnie przekłada się na własny biznes! Jest to osoba autentyczna, potrafi o sobie mówić, wie, jakie są jej ograniczenia, wie, na co ją stać. Potrafi się komunikować. W biznesie to jest niezbędne, żeby rozmawiać z ludźmi, z klientami, z kontrahentami, a nawet ze samym sobą. Jest to osoba proaktywna, czyli prowokująca różnych wydarzenia we własnym życiu. Próbuje i wyciąga wnioski z porażek. Idealny przepis na udany własny biznes.

Uważam, że to jest najważniejszą kompetencją we własnym biznesie. Możesz tutaj zaprzeczyć, powiedzieć, że najważniejsza jest sprzedaż. Ale jak ty chcesz sprzedawać bez asertywności, jeśli boisz się zaprezentować ofertę albo boisz się, że ktoś ją odrzuci? Asertywność polega na tym, że dajesz drugiej osobie prawo do tego, że odmówi, i jest Ci z tym okej. Marketing, czyli opowiadanie o sobie, o zaletach swoich produktów i usług – nie ma bez asertywności. Planowanie – skuteczne planowanie i realizowanie, no nie ma tego bez asertywności. Jeśli ktoś teraz zadzwoni i powie Ci, że masz się zająć jego projektem w pierwszej kolejności, a ty masz coś zaplanowanego, to Twój plan w tym momencie runie, jeśli Ty się nieasertywnie na to zgodzisz. Widzisz, że asertywność jest konieczna we własnym biznesie. To teraz jak ją budować. Co jeszcze zanim zaczniesz używać umiejętności asertywnych jest tutaj konieczne. Żeby nie być aktorem, który odgrywa tutaj jakąś rolę, tylko żeby asertywność stała się częścią ciebie.

Przepisem na to jest to, że musisz się z asertywnością dobrze czuć. Żeby się dobrze czuć potrzebna jest zmiana. Po pierwsze, zmiana przekonań, czyli ty musisz mieć wewnętrzne przekonanie i zgodę w sobie na to, że umiejętności asertywne dobre, wartościowe, dobre dla obu stron, że to jest kwestia równorzędnych relacji, a nie bycia jedną stronę ponad drugą. Przekonanie, że asertywność jest dla Ciebie dobra.

Druga rzecz, jeśli słuchają coachowie, to doskonale zrozumieją, jeśli powiem, że idziemy w górę piramidą Diltsa. Idziemy Diltsem w górę. Wartości. Asertywność sama w sobie już może być wartością, ale zobacz, czy w swoich wartościach masz coś, co się gryzie z asertywnością, np. w twoim mniemaniu się gryzie. Jeśli w Twoim zbiorze przekonań jest to, że chcesz mieć dobre relacje, a masz przekonanie, że bycie asertywnym psuje relacje, to nie trzeba zmieniać wartości, a zmienić przekonanie. Asertywność dba o relacje. Czy jest jakaś wartość, która stoi w opozycji do asertywności? Może uległość albo święty spokój i myślisz, że wolisz czasem się na coś zgodzić, żeby mieć święty spokój. W dłuższej perspektywie, to na co się zgodzisz, żeby mieć sity spokój, zabiera ci ten spokój. Sprawdź, jak Twoje wartości mogą wspierać zachowania asertywne, sprawdź, czy nie ma tam jakichś konfliktów, czy możesz przenieść asertywność gdzieś na górę listy wartości.

Jeszcze wyższy poziom, gdy być może praca z przekonaniami i wartościami Ci nie wystarcza, to jest tożsamość. Być może musisz wbudować poczucie bycia asertywnym w to kim jesteś. „Jestem osobą asertywną”, może nie przychodzi ci to przez gardło, może w myślach trudno Ci takie zdanie zbudować. Usłysz w swojej głowie zdanie: „Jestem osobą asertywną”. Jak Ci z tym jest? Zaproś asertywność do tego, kim jesteś. Wtedy łatwiej Ci będzie zastosować te wszystkie regułki i komunikaty.

I pamiętaj, że prawdziwa asertywność nie pojawia się wtedy, gdy mówisz „nie” na jakąś prośbę. Asertywność zaczyna się wtedy, gdy jest ci okej z tym, że powiedziałaś nie i nie rozpamiętujesz tego przez cały dzień. A to oznacza, że za asertywnością a może przed nią idą jeszcze trzy elementy: zaufanie do samego siebie, samoakceptacja i poczucie własnej wartości. Samozaufanie, samoakceptacja i poczucie własnej wartości.

Na koniec chciałam Ci powiedzieć bardzo ważną rzecz, która mam nadzieje wbije się w Twoje przekonania, Twoje wartości i Twoją tożsamość: .

nie jesteś śmietnikiem. To nie jest tak, że każdy może podejść i wyrzucić w Ciebie swoje brudy. Nie jesteś śmietnikiem, nie musisz tych brudów przyjmować. Masz prawo stawiać swoje granice, swoje reguły w biznesie i masz prawo traktować swoich klientów/kontrahentów jako równorzędnych partnerów. Właściwie to nie jest prawo, tylko Twój obowiązek. Nie jesteś śmietnikiem.

Czy przekonałam Cię, że asertywność jest najważniejszą kompetencją we własnym biznesie? Możesz podyskutować ze mną w komentarzach pod tym odcinkiem na emiliawojciechowska.com/01 gdzie znajdziesz dodatkowe materiały o asertywności. To jak, słyszymy się w kolejnym odcinku?